- Reklama -

Tłuste lata Biłgoraja

Są obecnie, czy już minęły? A może jeszcze będą? To są zapewne interesujące tematy dla naszych historyków i socjologów. Jednak zamiast o przyszłości miasta, szczególnie tej wynikającej z głoszonej ustami kandydatów na prezydenta naszego państwa, co mnie już znieczuliło z uwagi na bałamucenie, to zachęcam czytelników do podywagowania o teraźniejszości, o stanie naszego grodu, o wykorzystaniu powstałych w międzyczasie szans na jego harmonijny rozwój. Inaczej mówiąc, można zapytać, czy Biłgoraj przypadkiem czegoś nie przegapił w przeszłości lub teraz, albo czy czegoś ważnego dla mieszkańców nie zaniechał i przypadkiem nie pokpił sprawy. A może czymś zabłysnął na mapie Polski?

Spróbuję przyjrzeć się temu, bo wydaje mi się, że z mojej pozycji felietonisty łatwo być na swój sposób obiektywnym i zarazem wrażliwym na sukcesy jak i na porażki. Moje oczy, po usunięciu zaćm, dość dobrze jeszcze akomodują i reagują na materialną rzeczywistość, w odróżnieniu od uszu. Wypada więc zacząć od lat, które zapamiętałem, tj. od pierwszych lat powojennych, kiedy Biłgoraj po ogromnych zniszczeniach wymagał pracowitej i to z poświęceniem odbudowy, jak i rozwoju, i to mimo ograniczeń wynikających ze skali zniszczeń, jak i ze skrępowania władzy peerelowskiej, podporządkowanej – jak wiemy i pamiętamy – wielkiemu bratu.

A jednak krok po kroku Biłgoraj piął się do góry, albo inaczej mówiąc, były to pierwsze po wojnie tłuste lata dla miasta. Powstawały liczne bloki mieszkalne i liczne zakłady pracy, szkoły i internaty, mieszkańcom żyło się lepiej, jak na tamte czasy. Więc nie można dziś pogodzić się z czołowymi politykami, że od 1944 do 1989 Polski nie było, bo to byłoby fałszem. Tamta odbudowa i budowa nowego Biłgoraja to niepodważalny dowód na istnienie Polski, choć zniewolonej politycznie. Ale inaczej być nie mogło, na takie zależności wyraziły zgodę najwięksi tamtych czasów – zwycięzcy hitlerowskich Niemiec. Zapał był tylko do czasu, bo animusz minął, a niezadowolenie społeczeństwa rosło. Przyszły strajki i Solidarność, dzięki której po 1989 r. nastąpiło powolne ożywienie gospodarcze, choć – trzeba o tym pamiętać – kosztem przeprowadzanej reprywatyzacji tamtego, socjalistycznego, a więc państwowego majątku.

Czy to były nowe tłuste lata dla Biłgoraja? Zależy dla kogo, bo do władzy dorwali się nowi ludzie, nowi działacze, którzy potrafili „zgodnie” z prawem zagospodarować to, co zbudowali poprzednicy i to co nadawało się do wzbogacenia, a resztę przeznaczono do likwidacji, nie patrząc na to, że tamto było państwowe i dla wszystkich, i służyło ludności. Te czasy nazwę chudymi latami. Bo dla mnie likwidacja miejsc pracy będzie zawsze krokiem wstecznym i nie trzeba być uczonym, by stwierdzić, że rujnować potrafi każdy, a budować potrafią tylko niektórzy, a tego nie wiedział i dalej nie wie autor tamtych przeobrażeń L. Balcerowicz, dla którego pod ideą wolności można było wszystko niszczyć, co na tamte czasy nie przynosiło zysku, nie licząc się ze społecznymi skutkami, bezrobociem i zubożeniem ludzi pracy, np. pracowników PGR. Zamiast zniszczyć można było, np. uwłaszczyć ich pracowników, na wzór uwłaszczenia swoich, tzw. nomenklatury. To już większość z nas pamięta, nawet z autopsji.

- Reklama -

A co Unia dała Biłgorajowi od 2004 r.? Tu odpowiem dyplomatycznie; nie wszystko zawdzięczamy Unii, bo o pomoce unijne trzeba umieć się starać i mieć swój wkład. Samorząd Biłgoraja z tym poradził sobie bardzo dobrze. Wygospodarował własne środki nieodzowne przy środkach unijnych.

Biłgoraj zmienił się nie do poznania, główne drogi i obecna rewitalizacja centrum są tego przykładem. Ale nie to jest dla mnie najważniejsze, bo mam tu na myśli jakość i kulturę wykonywanych robót, i to wszystkich; tych dużych i tych małych, np. przy remontach łazienek. Poprawiła się tu radykalnie jakość i dokładność, jak również powstał nawyk, aby wzorować się na wzorcowych modelach. Teraz wymaganie projektu jest na pierwszym planie, nawet przy budowie ogrodzenia. To wszystko jest wynikiem podpatrywania wzorców zachodnich, to stamtąd nasi zdolni budowlańcy przywożą nowinki i je stosują u nas.

To można podsumować; mamy tłuste lata dla Biłgoraja również. Oczywiście, mogło być jeszcze lepiej, ale nie narzekajmy, cieszmy się z tego, co mamy. Gdybyśmy mieli teraz ludzi na miarę pierwszego właściciela Biłgoraja Stanisława Kostki Nowakowskiego, to byłoby może jeszcze nowocześniej, może odrestaurowane byłyby dawne Łazienki Warszawskie i magistrat na wzór pałacu Nowakowskiego. Niedawno Piotr Flor opisał ciekawe zasługi tego człowieka dla Biłgoraja i Polski. To nasz rodzimy historyk, który z własnej woli, bez dotacji urzędowych, sięgając do źródłowych zapisów, przybliżył nam tamte tłuste lata dla Biłgoraja, tamte osiągnięcia naszych przodków.

biłgorajczyk

Biłgorajczyk, naj-lawok@wp.pl

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.