Zebrano ponad 12 tysięcy. Jeszcze wiele brakuje

 

Łukasz urodził się jako zdrowy chłopczyk. Dopiero gdy miał dwa lata, zachorował na wirusowe zapalenie mózgu. – To był wyrok, który na początku do nas nie docierał. Ale lekarz powiedział, że nasz ukochany synek, nawet jeśli przeżyje, stanie się "roślinką": nie będzie siedział, mówił, nie będzie z nim kontaktu. Byliśmy w szoku... – opowiada mama Łukasza. 

Wbrew rokowaniom lekarzy chłopak przezwyciężył chorobę, lecz od tej pory rozwijał się o wiele wolniej od rówieśników, prawie nie mówił, nie umiał utrzymać równowagi. Pojawiły się też ataki padaczki. – Walczyliśmy z każdą przeciwnością losu wizyty u specjalistów, rehabilitacja. To jednak niewiele pomagało. Rezonans mózgu wykazywał nieprawidłowości, Łukasz przeszedł szereg badań i… nic z tego nie wynikło. Lekarze nie mieli i nadal nie mają pojęcia, co za wróg niszczy życie naszego synka – mówi dalej mama. 

Rodzina nie traciła nadziei. Po pewnym czasie, mimo intensywnej rehabilitacji, stan zdrowia Łukasza zaczął się pogarszać. Okazało się, że ma osteoporozę. Jedno z badań wykazało zanik mięśni. – Choroba postępuje, nie daje za wygraną, kopie nawet wtedy, gdy już nie ma siły wstać. Ale wstajemy będziemy walczyć o naszego synka do ostatniego oddechu! Czasami ciężko powstrzymać łzy, a przetrwać pomaga nam jedynie nadzieja, że następny dzień będzie lepszy od poprzedniego. Obecnie Łukasz nie mówi i nie chodzi… Ponieważ jego mięśnie nie pracują prawidłowo, często dławi się jedzeniem, piciem, nawet własną śliną. Już tak wiele razy ratowaliśmy mu życie, gdy nagle zadławił się, zaczął sinieć, nie mógł złapać oddechu… Serce każdej matki pęka na miliony kawałków, gdy musi bezradnie patrzeć, jak z jej dziecka uciekają siły, jak choroba zabiera go po kawałku… – kontynuuje mama Łukasza.

Po wielu latach ciężkiej walki z chorobą pojawiło się światełko – przeszczep komórek macierzystych. Rodzinie Łukasza udało się zebrać na pierwsze podanie i stał się cud! Poprawa zauważalna była gołym okiem. Łukasz przestał się dławić, zniknęła obawa, że każdy posiłek może zakończyć się śmiercią! Chłopak zakwalifikował się do pięciu podań, które mogą zahamować chorobę i odwrócić jej skutki. Ale rodziny nie stać na leczenie… 

– W końcu po latach cierpienia i braku nadziei, pojawiła się szansa! Przeszczep komórek macierzystych powstrzyma chorobę, która kradnie życie Łukasza. Niestety, nie stać nas na kolejne podania, a następny termin mamy już 30 listopada… Prosimy, pomóżcie nam zawalczyć o życie syna, póki mamy jeszcze czas… – apeluje matka chłopca. Następne podanie już 30 listopada i rodzina z Aleksandrowa obawia się, że nie zdąży uzbierać potrzebnej kwoty. Dlatego bardzo prosi o pomoc.

– Nadal nie znamy diagnozy, wiemy jedynie, że jeśli nie zatrzymamy choroby, ona zabije Łukasza. Dzisiaj jedynym ratunkiem jest przeszczep komórek. Modlimy się z mężem o cud, o to, by zdążyć i wykorzystać szansę na ratowanie syna. Nie mamy innej możliwości leczenia jest to jedyna szansa. Coraz częściej brakuje nam sił, ale gdy patrzymy na niego, na to, jak dzielnie znosi to cierpienie i jak bardzo chce żyć, to wiemy, że zrobimy wszystko, by wyzdrowiał. Wierzymy, że z Waszą pomocą to się uda! – zwraca się do wszystkich ludzi dobrej woli.

Wsparcie dla Łukasza można przekazywać za pośrednictwem portalu siepomaga.pl. Do dzisiaj zebrano kwotę 12 638,74 zł, to jest 18 procent potrzebnej. Brakuje jeszcze 55 447,26 zł.

Pomóc Łukaszowi można, klikając w link https://www.siepomaga.pl/lukasz-ksiadz

 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.