- Reklama -

- Reklama -

Czy to jest promocja biłgorajskich zapiekanek?

Znów głośno o biłgorajskich zapiekankach. Tym razem popularny wśród młodzieży raper z Biłgoraja - Kukon, zapowiedział że w Krakowie otwiera restaurację z ... biłgorajskimi zapiekankami: - Czy to będzie promocja prawdziwych biłgorajskich zapiekanek to ja nie wiem. Już kilku próbowało to robić - mówi biłgorajanin Jan Pyznarski, twórca i właściciel tych już słynnych i prawdziwych biłgorajskich zapiekanek, sprzedawanych w skromnym punkcie przy dworcu PKS.

- Reklama -

Wie pan kto jest Kukon?

Przyznam szczerze, że pierwszy razy usłyszałem. Czytałem o nim, bo też się dowiedziałem o tych biłgorajskich zapiekankach w Krakowie. Nie za bardzo wiem o kogo chodzi, ale to nie ma znaczenia. To chyba nie moje pokolenie artystów.

Zapiekanki biłgorajskie w barze w Krakowie. I co pan sobie pomyślał?

To znaczy z jednej strony dobrze, bo to jakaś promocja, ale z drugiej strony ja nie wiem o co w ogóle chodzi. Ktoś w nieuprawniony sposób używa nazwy biłgorajskie zapiekanki, na które pracowaliśmy przez wiele lat, więc szczerze mówiąc nie za bardzo mi to odpowiada. Właściwie każdy może sobie nazwać i powiedzieć, że sprzedaje biłgorajskie zapiekanki, ale ile to będzie miało wspólnego z tymi naszymi prawdziwymi zapiekankami z Biłgoraja, na których inni chcą się opierać i coś budować? A skąd ktoś ma recepturę i wie jak się te zapiekanki biłgorajskie robi? Bo my jej nikomu nie przekazaliśmy. Nie wiem czy ktoś nam nie zepsuje reputacji. Już kilku próbowało robić zapiekanki biłgorajskie, ale niewiele wspólnego to miało z tymi prawdziwymi.

Widać marka jest, bo kolejna osoba powołuje się na zapiekanki biłgorajskie.

Dodaj szybkie ogłoszenie drobne na naszym portalu:

(śmiech). To znaczy, że chyba nie robimy tego najgorzej i Biłgoraj z czegoś jeszcze słynie. Ale to nie jest tak jak się komuś wydaje, że nazwę swój wypiek zapiekanka biłgorajska i to będzie zapiekanka biłgorajska.Sztuką byłoby zrobić swoje zapiekanki i nie podpinać się pod produkt, który ktoś przez wiele lat ciężkiej pracy przygotował. Z drugiej strony na pewno jest budujące, że sporo ludzi próbuje się podszywać pod te biłgorajskie zapiekanki.

Nie myślał pan, żeby zastrzec znak towarowy zapiekanki biłgorajskie? Chyba, że już pan to zrobił.

Nie zrobiłem tego, bo zawsze było coś ważniejszego na głowie i nigdy o tym nie myślałem przez te lata. To ludzie sami się przyzwyczaili i zawsze uważałem, że to jest dla mnie najważniejsze. Nie przypuszczałem, że to urośnie aż to takich rozmiarów. A tu najpierw w Rzeszowie ktoś otworzył i zaczął mówić, że sprzedaje zapiekanki biłgorajskie. Ale widocznie nie były to jednak zapiekanki biłgorajskiego, bo zostało to zlikwidowane i ludziom chyba nie przypadło do gustu. Naśladowcy byli też w Zamościu i Szczebrzeszynie. I teraz w Krakowie. Był taki człowiek u mnie i zaczął mnie pytać, czy ja bym nie chciał wejść w jakieś wspólne interesy z tymi biłgorajskimi zapiekankami. Też mi mówił o Krakowie, ale przyjrzałem się i to nie ten młody człowiek, który jest raperem i widziałem go na zdjęciu.

Niejaki Kukon w ogóle się z panem kontaktował i zapytał o te biłgorajskie zapiekanki i z grzeczności powiedział, że chce takie sprzedawać w Krakowie?

Nie, nie. Nikt o nic nie pytał.

Wniosek z tego, że za jakiś czas musi pan się wybrać do Krakowa, zjeść to i sprawdzić czy to rzeczywiście ma coś wspólnego z biłgorajskimi zapiekankami.

(śmiech). Tak będzie najlepiej.

Jest jakiś najlepszy sezon na zapiekanki biłgorajskie, czy przez cały rok są popularne?

Wydaje mi się, że największy ruch jest jednak w okresie wakacyjnym. Do Biłgoraja przyjeżdżają ludzie z innych miast, niektórzy są po prostu przejazdem bo jadą np. na Roztocze. Wtedy ten ruch jest największy tak zauważyłem, a kiedyś tego nie było. Gdzieś o tych naszych zapiekankach zrobiło się w Polsce głośno i ludzie jak już są w Biłgoraju to po prostu chcą spróbować. Najbardziej mnie cieszy, jak mówią, że na pewno tu wrócą, żeby zjeść i powiedzą znajomym. To jest najlepsza reklama i najlepsze docenienie tego co człowiek przez lata robi.

Czyli zapiekanki biłgorajskie nie muszą szukać rozgłosu i promocji w Krakowie.

Radzimy sobie przez lata sami i pewnie dalej tak będzie. Najlepsza promocja nie przyciągnie klienta po raz drugi, jeśli zapiekanka nie będzie mu smakować, albo będzie taka jak wszystkie inne, a punktów z zapiekankami wszędzie dookoła jest sporo. Ja się cieszę, że bez wielkiej promocji ludzie wiedzą, gdzie są te prawdziwe biłgorajskie zapiekanki. Bez celebrytów i znanych twarzy, my po prostu chcemy się bronić tym co robiliśmy przez całe lata, czyli wypracowaną przez siebie recepturą, z której zadowoleni są klienci.

 

 

- Reklama -

2 Komentarze
  1. Czytelniczka Nowej mówi

    a mi nie smakują. lepsze są w Leżajsku i to o wiele. mam 34 lata, a odkąd pamiętam były w malutkiej budce na mieście. teraz są w jakimś lokalu, bo rynek remontowali. w Stalowej koło targu też są dobre.

  2. Zapiek mówi

    kto to kukol?

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.