- Reklama -

Nie chcą myśliwych na swoich działkach

28 osób prywatnych i dwie osoby prawne, czyli firmy, fundacje lub stowarzyszenia złożyły wnioski o wyłączenie swoich terenów z obwodu łowieckiego w województwie lubelskim. Z możliwości całkowitego wyłączenia swoich ziemi z obwodu łowieckiego, przy jednoczesnym zachowaniu prawa do odszkodowań skorzystali także mieszkańcy 3 gmin z powiatu biłgorajskiego.

Takie osoby, wnioski o wyłączenie swoich terenów z obwodu łowieckiego złożyły, po to by myśliwi nie mogli na ich ziemiach nie tylko polować, ale też budować i użytkować ambon myśliwskich, dokarmiać zwierząt na nęciskach czy nawet wjeżdżać samochodami.

Od 5 do 29 listopada 2019 r. każdy, kto posiada gospodarstwo agroturystyczne, działalność rekreacyjną, turystyczną, edukacyjną czy inną związaną z obecnością ludzi, mógł wyłączyć swoje ziemie z obwodu łowieckiego przy jednoczesnym zachowaniu prawa do odszkodowań. Mogli to zrobić także właściciele upraw ekologicznych i innych wymagających częstego doglądania oraz hodowcy zwierząt używający np. pastuchów elektrycznych. Wystarczyło złożyć odpowiedni wniosek do Urzędu Marszałkowskiego. Szkody wyrządzone przez zwierzynę na ich terenie – zamiast myśliwych bądź nadleśniczych – będą szacować rzeczoznawcy z urzędu.

- Reklama -

Z możliwości całkowitego wyłączenia swoich ziemi z obwodu łowieckiego, przy jednoczesnym zachowaniu prawa do odszkodowań skorzystali mieszkańcy gmin: Tarnogród, Siedliszcze, Celejów, Kamionka, Kamień, Sosnowica, Milejów, Borzechów, Bychawa, Wola Mysłowska, Niemce, Goraj, Łopiennik Górny, Michów, Krynice, Wąwolnica, Zamość, Piaski, Niedrzwica Duża, Łukowa, Jastków, Hanna, Lubartów, Jabłonna, Zakrzew, Wola Uhruska, Mełgiew i Lublin.

Dzięki możliwości wyłączenia swojego prywatnego terenu z obwodu łowieckiego mamy możliwość zakazania myśliwym polowania na nim. Myśliwi nie będą rozjeżdżać naszych ziem autami, nie będą płoszyć zwierząt ze swojej ostoi, jaką są lasy oraz pobliskie pola, ale przede wszystkim nie będą ich zabijać, pozostawiając resztki wnętrzności i śladów krwi, które mogą zobaczyć najmłodsi. Sami spowodowali więcej szkód przez polowania i dokarmianie zwierząt, a zabijanie nie jest rozwiązaniem. Nie chcemy słyszeć strzałów z pobliskich lasów. Chcemy bezpiecznie spacerować ze znajomymi i rodzinami. Mamy prawo do sprzeciwu, jeżeli chodzi o działania myśliwych. Koniec z samowolą – komentuje Olga Kisielewicz, koordynator Lubelskiego Ruchu Antyłowieckiego.

- Reklama -

5 Komentarze
  1. John mówi

    Asf szkody w uprawach to dziki lisy zakradajace sie w dzien do kurnika jelenie lubiace swierze kartofle to brak dobrej gospodarki lowieckiej.Ja tez sie brzydze widokiem krwi ale myslistwo jakos trawie i robienie z polowania czegos strasznego to lekka przesada.Wyscigi crosow i innych bardzo glosnych maszyn ktore rycza w lesie straszac zwierzeta niszczac drogi i poszycie.Na dowod prosze zobaczyc las za autodromem kolo piaskowni.Mysle ze trzeba umiec sluchac innych moze tez maja gram racji.Mysle ze nikogo nie obrazilem.

  2. Tomek mówi

    Debilizm totalny,ta kobieta chyba nie wie co mówi , nie ma pojęcia o gospodarce łowieckiej.

  3. Dawid mówi

    Tak kobieta o ile można to coś nazwać kobietą to jest nienormlna co ona pierd….. nie długo jak tak bedzie to noebedzie można wyjść z domu ponieważ dzika zwierzuna bedzie na naszych podwórkach.

  4. gross mówi

    Całym sercem popieram panią Olgę.

  5. Malorolny mówi

    To co powiedziała ta Pani Kisielewicz to sa brednie trudne do ogarnięcia…

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.