- Reklama -

Nie bójmy się Unii, głosujmy

Tym razem zadeklaruję się już na początku felietonu i tym razem za Unią Europejską, i będę zachęcać do tego swoich rodaków, szczególnie tych jeszcze niezdecydowanych, bo do nich przede wszystkim chcę dotrzeć tym felietonem, i im dodać wiary w powodzenie Unii.

 

Na zdecydowanych przeciwników Unii już nie liczę. Mają takie prawo i basta, jak to kiedyś było w zwyczaju zakończyć rozmowę, zwłaszcza polemiczną. Gdyby mieszkali w Grecji lub w Belgii albo w Luksemburgu, nie licząc Cypru, musieliby głosować, bo tak stanowi tamtejsze prawo.  W Polsce natomiast jak kto chce.

Będę więc agitować, czyli zachęcać argumentami wziętymi z biłgorajskiego życia, a jest się czym pochwalić, wystarczy tylko chcieć to zauważyć. Tak nigdy wcześniej nie robiłem, zawsze byłem ostrożny w zachwalaniu  i zawsze z dystansem, a teraz „pękam”, bo tak mi dyktuje rozum i tak mi się „wydaje”, przeżywszy niedawno swoje 77. urodziny. Niczym nie ryzykuję, bo sytuacja jest nadzwyczaj klarowna i jednoznaczna dla Polski, by tę wspólnotę wzmacniać, głosując na jej posłów, czyli europosłów, bo to w naszym narodowym interesie i dla Polaków szczególnie istotne w kontekście historii, kiedy byliśmy sami i osamotnieni, i zdani na pożarcie sąsiadów.

Pamiętajmy jednak, że tam w Unii trzeba też walczyć o swoje i to najlepiej jednym głosem, bez krajowych animozji i podziałów, ale zawsze w ramach obowiązującego prawa. Tam też walczą o swoje inni i podobnie będą zabiegać o korzystne decyzje dla siebie, i trzeba ich także umieć zrozumieć, używając śląskiej frazeologii. Musimy jednak być świadomi z niepodważalnych korzyści wynikających z przynależności do Unii, a mankamenty Unii traktować jako doraźne, marginesowe i nadające się do poprawy.

Zauważmy, że nagle przed wyborami do Europarlamentu (26 maja) chwali Unię nawet polska prawica z PiS-em na czele, a przecież pamiętamy, jak zacięte spory z władzami Unii toczy to ugrupowanie w sprawie polskiej konstytucji, polskich sądów i przestrzegania zasad demokracji. Nagle nastąpiła zmiana frontu i Unia stała się wzorem dla Polski. To mnie wcale nie mierzi, wręcz odwrotnie – to mnie pociesza, na tym mi przecież zależy, żeby było tak zawsze, żeby mądrzeć nawet po szkodzie. Ale czy tak będzie?

Mam mieszane uczucia, raczej zimne, choć dobre i to. A to świadczy, że jak się chce, to i zdanie swoje można zmienić. A może to tylko koniunkturalne? Zobaczymy. Bądźmy przekonani, że minusy Unii sromotnie przegrywają z jej plusami. Jestem więc klakierem Unii, przyznaję się do tego i per saldo zawdzięczam jej stan naszej gospodarki i naszego bezpieczeństwa, a najbardziej cenię to, że wszystkie kraje unijne (27 po brexicie) żyją w zgodzie i we współpracy, mimo że występują od czasu do czasu spory, a nawet walka o „swoje” racje.

Mamy teraz wyjątkową okazję, by do Polski, a więc i do naszego powiatu, przenosić galopujący tam postęp techniczny, a więc gospodarskie nowości. Widać to gołym okiem dokoła, jak piękne powstają u nas budynki mieszkalne, jak piękną mają polską dworkową architekturę i ekologiczne otoczenie, jak zmieniło się ogólne wrażenie na korzyść obecnego, chociaż niedawno tak siermiężnego. To często jest efektem pracy w Unii naszych rodaków. Sam Biłgoraj zmienił się nie do poznania. Oświadczyła mi to ostatnio znajoma, która po 16 latach wróciła do Biłgoraja z USA. Jej się obecnie Biłgoraj bardziej podoba niż amerykańska Floryda, gdzie pracowała. A ile przybyło nowych remiz, świetlic, kościołów i plebanii, bo mieszkańców stać teraz na takie wydatki. A nasze wioski z brukowanymi chodnikami, nierzadko już skanalizowane, i powiązane z siecią tzw. szybkiego Internetu. A dopłaty unijne do gospodarstw rolnych, dzięki czemu ci najbiedniejsi i zarazem najstarsi, często schorowani mają comiesięczne zastrzyki finansowe. A samo prezentowanie się Polaków na tzw. ulicy też warto podkreślić. Pod tym względem nie odstępujemy od tych z Zachodu, mimo że kupujemy często z drugiej ręki i na targu.

To są, według mnie, niebudzące sprzeciwu znamiona zaistniałego postępu materialnego i kulturowego naszego społeczeństwa. A co zaszło w innym wymiarze, np. w życiu duchowym? Tu zmiany dopiero zachodzą i na ich wynik trzeba jeszcze poczekać. W każdym razie nasz Papież Jan Paweł II był za Unią i za chrześcijańskimi korzeniami Unii i ten pogląd powinno się obecnie szanować i naśladować. Więc głosujmy. Mamy w skali kraju 52 mandaty na 705 w Europarlamencie, mamy 13 okręgów wyborczych, liczne komitety wyborcze i długą listę kandydatów. Ponadto dzięki Unii mamy przyjaznych sąsiadów i żyjemy w pokoju. Miejmy tylko oczy i uszy otwarte, a głowę na karku i nie bójmy się Unii. Wszak nasze bezpieczeństwo zewnętrzne zależy głównie od współpracy z Unią.

Biłgorajczyk, e-mail: naj-lawok@wp.pl

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.