- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

Jak chorować to nie w Biłgoraju

Samotna i schorowana ponad osiemdziesięcioletnia mieszkanka Biłgoraja pani Teresa od kilku dni czuła się źle. Niepokojące objawy pieczenia w gardle, żołądku oraz uporczywy ból stawów nasilały się. Poprosiła o pomoc kuzyna, który mieszka w innej miejscowości. Tak zaczyna się ta historia...

Wyniki wykonanych badań krwi i moczu w kilku parametrach wskazują podwyższony poziom, a objawy nie ustają. Zaniepokojony kuzyn telefonicznie kontaktuje się z przychodnią zdrowia w Biłgoraju, w której od lat zarejestrowana jest i leczona pani Teresa. Okazuje się, że wizyta może się odbyć na drugi dzień o godzinie trzynastej. Objawy nie ustępują, więc następnego dnia oboje stawiają się w przychodni pełni nadziei, że uzyskają konieczną pomoc. Ból jest już nie do zniesienia. Okazuje się, że pacjenci nie mogą wejść do przychodni, czekają na zewnątrz i są obsługiwani przez uchylone drzwi. W zasadzie w ten sposób wymieniane są dokumenty za pośrednictwem personelu pomocniczego (zapewne pielęgniarka). Lekarz nie wychodzi, nie bada żadnego pacjenta. Pielęgniarka przez uchylone drzwi odbiera wyniki i każe czekać na opinię lekarza rodzinnego. Przybywają kolejni pacjenci i ustawiają się w kolejce, wszyscy obsługiwani są przed wejściem głównym do przychodni. W upale pani Teresa cierpliwie czeka na diagnozę. Wreszcie jest. Pielęgniarka oddaje wyniki badań i każe wracać do domu.

Wyniki są dobre, proszę jechać do domu i czekać na telefon informuje pielęgniarka.

Pani Teresa jest inwalidą pierwszej grupy i od dziecka w 100% nie słyszy (należy w tym miejscu dodać). Kuzyn dopytuje, co ma robić dalej. Pani Teresa cierpi, a młody człowiek nie wie, jak sobie poradzić w tej trudnej sytuacji. Kontaktuje się więc z naszą redakcją. Dziennikarz przybywa na miejsce i zapoznaje się ze sprawą. Pytając pacjentów o opinię na temat obsługi, słyszy: przekona się pan sam. Przedstawia się więc i pyta o możliwość wypowiedzi w tej sprawie kierownictwa przychodni. Pielęgniarka informuje, że nikogo z kierownictwa nie ma, a lekarz rodzinny prowadzi tele-porady i nie może wyjść, żeby udzielić odpowiedzi na nurtujące dziennikarza pytania.

Co z panią Teresą?

Jest już roztrzęsiona, a choroba Parkinsona w tej sytuacji nie pomaga. Pielęgniarka oferuje pomoc i raz jeszcze wraca do lekarza rodzinnego. Przynosi skierowanie do szpitala. Kuzyn podchodzi i czyta: Powód skierowania – cukrzyca i choroby wewnętrzne!

Za kilka minut pani Teresa jest już na parkingu szpitala w Biłgoraju. I tam też pozostaje, ponieważ dowiaduje się, że oddział wewnętrzny jest przepełniony i nie ma przyjęć.

- Reklama -

Może za kilka dni – mówi ratownik medyczny.

Kuzyn pani Teresy jest pacjentem jednej z przychodni w Zamościu. W swej bezsilności kontaktuje się ze swoim lekarzem rodzinnym, wysyła fotografie badań oraz leków, które przyjmuje pani Teresa.

Po chwili otrzymuje informację, że leki przeciwbólowe są bardzo silne, a co gorsza, nie ma żadnej osłony żołądka. Wizyta osobista jest możliwa następnego dnia, jednak konieczna jest zmiana lekarza. Pacjentka powinna zmienić lekarza rodzinnego i zapisać się do przychodni w Zamościu, inaczej wizyta będzie odpłatna.

Szybka decyzja na tak i wszyscy zainteresowani są w szoku. Jak zostaliśmy poinformowani przez kuzyna, pani Teresa została przebadana przez lekarza, osłuchana i konsultowana. Kuzyn uczestniczył w badaniu z powodu konieczności tłumaczenia na język migowy. Zbadano ciśnienie krwi, a nawet wykonano badanie EKG. Wszystko bezpłatnie. Okazało się, że należało zmodyfikować dawki i rodzaje leków, a co najważniejsze – zadbać o farmakologiczną osłonę żołądka. Po zrealizowaniu recepty wrócili do domu. Dzisiaj (na drugi dzień) pani Teresa czuje się już dużo lepiej. Jest pacjentką zamojskiej przychodni zdrowia i tam ma swojego lekarza rodzinnego. Niestety, to kilkadziesiąt kilometrów od jej miejsca zamieszkania, jednak jak sama mówi, nie żałuje tej zmiany. Nie podajemy nazwy żadnej przychodni ani biłgorajskiej, ani zamojskiej, żeby nie zostać posądzonymi o jakąkolwiek stronniczość.

Życzymy zdrowia pani Teresie, kuzynowi wytrwałości, a naszym czytelnikom głębokich refleksji.

Badanie pacjenta u lekarza rodzinnego na fundusz NFZ 18 czerwca 2020 w jednej z zamojskich przychodni zdrowia. Autorem zdjęcia jest opiekun (za zgodą zainteresowanej)

- Reklama -

- Reklama -

15 Komentarze
  1. Aga mówi

    Dziękuję z odwagę. Ja przeżyłam piekło gdy dwa razy leżałam z dzieckiem na bilgorajskiej pedriatri. Pielęgniarki sarny się i wyzywaly za to że oddycham. Jedna rzuciła dzieckiem przy drobnym zabiegu A we mnie czopkiem. Nie poinformiwaly mnie jak robić inhalacje A odsysanie to z wielką laska. Inne matki biały się tego zgłosić jakieś zastrzeżenie i mnie się udzieliło. A fb nie wolno nic złego o siostrzyczko napisać bo jedna pisze po prostu zamknij się. Nie ma innego wyjścia trzeba opisywac zgłaszać. Kto ma znajoma siostrzyczko na oddziale ta matka jest traktowana po królewsku. W szpitalu papieskim spotkałam się z życzliwości personel u

  2. Patka mówi

    Nie jestem z Biłgoraja ale nawet w dalekich okolicach słyszy się co się dzieje w tym szpitalu kropka Dziwi mnie że pacjenci z tego szpitala po nieotrzymaniu opieki którzy doświadczyli tak skrajnych zaniedbań nie zgłosili tego dalej sprawa będzie nierozwiązana dopóki nie zajmie się tym telewizja lub prokuratura kropka Ale musi w końcu ktoś to zgłosić nie wystarczy pisanie komentarzy. Jak możecie godzić się na takie traktowanie w szpitalu w 21 wieku naprawdę nie mieści mi się to w głowie

  3. Alicja mówi

    Tak jest wszędzie.wcale mnie toa opiwieść nie zdziwiła.w Zamościu teź nie jest lepiej.jak nie dasz w łapę w prywatnym gabinecie.to nikt nie przyjmie nikogo do szpitala.Umierałam.miałam przełom tarczycowy.przyjęto mnie tylko ns sor i dano skierowanie do endokrynologa gdzie ttermin kolejki wynosił 2miesiące.To chory kraj.chora słuźba zdrowia i chorzy lekarze.Znieczulica powinna być karana.Takie same perypetie miałam z mamą.została poratowana kroplówka.leźała 24godz na sorze.głodna i obsikana.Nikogo do niej nie wpuszczono.Lekarz rodzinny tylko przez tel.Wszyscy się zamknęli.ale im teraz dobrze…

  4. Tomek mówi

    I dalej głosować na PiS:-))) haha

  5. Partian mówi

    Mialem złamane palce. Czekałem na lekarza 9 godzin. Gdy był, zaczęli mi ” składać” palce metodą rzeźnika. Po 10 prześwietleniach lekarz z Lublina doszedł do wniosku, że ” trzeba obciąć palce, pianiastą nie będziesz”. Za jakiś czas w Janowie Lub. Dzięki Pani, którą pozdrawiam Palce zostały złożone operacyjnie z pełnym profesjonalizmem. Można. Nie wspomnę, że mojego wujka zniszczyli lekami, których nie powinien przyjmować i zarazili go żółtaczką. W Biłgoraju to powinna być już dawno prokuratura i NIK. Widocznie to gruby interes, ktoś robi jeśli ludzie dostają jedzenie, o którym nie wspomn….. Skandal. Może tym szpitalem powinna zainteresować się telewizja??

  6. Zenek mówi

    Gdzie są władze Biłgoraja, co to za patologia. A położyć się tu w szpitalu to w ogóle, na jednym z oddziałów pielęgniarki wpisują temperaturę i ciśnie w kartę pacjenta na widzi mi się, a nie przeprowadzają badań.

  7. Rudi mówi

    Najlepszym fachowcem jest pewien Pan orzecznik ZUS u ,gdy pracował jako dermatolog pryszcza oglądał zza biurka bo chyba się bał zakażenia.A teraz wielki fachowiec od wszelkich chorób i orzeka ,a na czym się zna???

  8. Kiki mówi

    Widuje lekarzy w barach i ma spotkaniach towarzyskch.podczas pandemi. Chodza pi sklepach, spotykaja sie towarzysko, a w pracy zamykaja sie jak tchórze zamiast ludziom pomagać. Wstyd i ludzie im klaszczą. Ciekawe za co???

  9. Tadeusz mówi

    Ten Biłgoraj to jakiś dramat lekarze pielęgniarki w tej wykańczalni wogóle nie powinni zajmować się ludźmi. To że brak im kompetencji to jedno ale chamstwo i brak kultury jest na porządku dziennym. Dawać tylko koperty i o nic nie pytać. Strach z psem tam pojechać a co dopiero z człowiekiem. Wszyscy nazwijmy to lekarze nie nadają się do niczego a ostatnio nawet jakiś opalony się pojawił i udaje fachowca. Wszyscy z mojej rodziny którzy tam się dostali już żywi nie wrócili.

  10. Asd mówi

    Zamknąć tą żenade zwaną szpitelm i zrobić biedronkę 3 poziomowa

  11. Rozczatowana mówi

    Albo informacja, że pogotowie nie przyjedzie bo trzy pogotowia będące na stanie biłgorajskiego szpitala są w terenie,kiedy w rzeczywistości akurat trzy stoją pod szpitalem. I to miłe przyjęcie starszej samotnej kobiety- po co pani przyjechała przecież koronawirus jest?! Dodam był to silny atak kolki nerkowej.

  12. Kasia mówi

    Nareszcie konkretny artykuł aby coś zmienił…

  13. krispol mówi

    szkoda słów i nie warto komentować, chirurgia to dno i półtora mera mułu,

  14. Xxx mówi

    Chyba tylko w Bilgoraju robi sie zabieg wylyzeczkowania macicy 2 tyg po poronieniu( dodam ze byl to juz 3 miesiac) bo sie samo oczysci a pozniej mowi ze sie ze robimy zabieg bo sie sepsa zuci BRAWO tylko o telewizji Ps. Nie do opisania co aie tam dzieje… I nie trzeba koronowirusa…

  15. Alealealeksansra mówi

    Również nie zostałam przyjęta do lekarza rodzinnego z bólem brzucha utrzymujacym się tydzień. Skierowanie na usg wypisane po konsultacji telefonicznej. Tylko usg niegdzie w Biłgoraju nie wykonywali. W Zamościu bez problemu

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.