- Reklama -

Seniorom tylko żyć

Takie słyszę głosy i to z różnych stron, szczególnie od młodszych, jakby z przekąsem i z zazdrości. Czy słuszne? Właśnie, to pytanie intryguje mnie i ten wątek mam zamiar rozważyć również na swoim przykładzie, wszak jestem już 11 lat na emeryturze i jeszcze zipię, jak to mówili kiedyś starsi ode mnie. A teraz jak mówią? Mówią, że seniorzy mają full, żadnych obowiązków i trosk o swą egzystencję, państwo jest dla nich nadopiekuńcze, wszystko daje, za bardzo dogadza kosztem pozostałych i w porównaniu do młodszych żyje im się za dobrze.

Młodzi powinni wiedzieć, że obecne emerytury też są mizerne. Mnie jednak nie wypada zgodzić się z młodymi, jako że korzystam z tych przywilejów seniorów, ale życzę  młodym, żeby oni też doczekali się kiedyś takich przywilejów, a ponadto życzę im, by w ogóle doczekali się tego, bo znaki zapytania rysują się coraz poważniej, jeśli chodzi o wysokość przyszłych emerytur. Ale, według mnie, jednak zazdrość młodych jest po części uzasadniona, bo w przyszłości ich emerytury mogą być jeszcze niższe od naszych. I przed tym ostrzega dzisiejsza opozycja, która z jeszcze większą mocą nagłaśnia ten problem, bo wie, że to działa na jej korzyść, jak przysłowiowa woda na młyn.

Wiadomo, że wraz ze starzeniem się naszego społeczeństwa wydatki państwa na ten cel będą jeszcze rosły, a wpływy do budżetu będą maleć i jeszcze na dodatek rośnie zadłużenie państwa, które też przyjdzie kiedyś spłacać. Wcale mnie więc nie dziwi, że coraz więcej młodych rodaków z dyplomami zamierza emigrować, czyli pośrednio zasilać obcych emerytów, to znaczy jeszcze bardziej zubażać własnych.

Zapewne młodym imponują starsi na rajdach, na biesiadach, w klubach seniora, w UTW, na spotkaniach towarzyskich, na koncertach i na innych imprezach. Ale czy tylko o to chodzi? Przecież większość emerytów ma nędzne życie, bo na lepsze ich nie stać. Tak, to prawda, że seniorzy mają teraz wybór imprez, ale trzeba też wyraźnie powiedzieć, że zdecydowana większość imprez to jest dzieło samych seniorów, którzy potrafią się sami zorganizować, pisząc projekty, na które później otrzymują środki finansowe od państwa. A to nie jest takie proste. Trzeba mieć nieodzowną wiedzę i pasję do pracy dla innych, nie mówiąc już o wolnym czasie.

- Reklama -

Ostatnio, moim zdaniem, tętnią życiem kulturalnym wioski. Piszą o tym w naszych regionalnych gazetach. Na wioskach powstają nowe zespoły, programy i pomysły, np. w Rogalach, Soli, Gromadzie i w dziesiątkach innych miejscowości. Mnie to cieszy, że te zespoły potrafią integrować społeczności, że nie dzielą się na świeckie i kościelne, na lewicę i na prawicę. One stanowią jedność i tym dają dobry przykład do naśladowania tym zacietrzewionym, którzy podają rękę tylko swoim. Zwierzę się, doświadczam tego w Biłgoraju na sobie, czuję się nawet w pewnym stopniu sekowany, co mnie jako felietonisty wcale nie peszy, lecz dodaje jeszcze chęci, by dalej pisać po swojemu, tak jak teraz o pesymistycznej przyszłości emerytów.

Rażą mnie również olbrzymie dysproporcje wynagrodzeń, zwłaszcza w spółkach Skarbu Państwa, gdzie najczęściej pracują skierowani tam działacze polityczni za zasługi ideologiczne, a nie z konkursu i zarabiają tam przysłowiowe krocie, tj. nawet po 50 tys. zł miesięcznie, a ich odprawy sięgają miliona. To gorszy mnie, mimo że powodzi mi się też dobrze. Współczuję, zwłaszcza tym, których emerytura jest poniżej średniej, tj. poniżej 2,5 tys zł, a takich mam dookoła i to swoich bliskich znajomych.

Nie wszystkim emerytom należy więc zazdrościć, choć wszystkim, według mnie, żyje się lepiej niż kiedyś. Tak odważę się powiedzieć o emerytach z wiosek, którzy mają rezerwy czasowe i mogą jeszcze sobie dorabiać w przydomowych ogródkach, a nawet na większym areale, bo mają do tego potrzebny sprzęt, gospodarcze budynki i konieczną do tego wiedzę rolniczą. Gorzej jest tylko z ich chęciami do pracy w ogródku. Spójrzmy, teraz ogródki prawie powszechnie zamieniają się w trawniki i ozdobne rabaty. I tych co pracują, i dorabiają sobie będę chwalić, a nawet popierać, bo oni dodatkowo pracują dla siebie i dla swego zdrowia. To dla nas wszystkich jest korzystne, bo dzięki temu mamy w Biłgoraju większą podaż na targowisku i na… murku przed kościółkiem pw. św. Jerzego. Znam takich emerytów, którzy uprawiają z zadowoleniem swoje grządki i czerpią z tego korzyści, a nawet dzielą się z innymi, licząc po cichu na rewanż. To zdrowe emeryckie życie, oni cieszą się przy tym. Ale są reż emeryci-obiboki, którzy jeszcze pysznią się tym. Dla nich praca we własnym ogródku jest ujmą i karą, więc najczęściej zakładają trawniki i to bez drzew owocowych, jakby one im zakłócały spokój, zwłaszcza jesienią, kiedy trzeba zgrabić liście. Tego nie podzielam, wręcz odwrotnie, zachęcam do gospodarowania i do satysfakcji z tego.

Biłgorajczyk, naj-lawok@wp.pl

biłgorajczyk

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.