O Niepodległej zawsze z atencją

Tak. Z atencją, czyli ze szczególnym szacunkiem i powagą, i róbmy to w sposób widoczny i bez skrępowania. Pamiętajmy o tym nie tylko przy okazji, np. minionego Święta Niepodległości, ale zawsze, czyli bez specjalnej okazji, a więc na co dzień. Tego nie wstydźmy się, nawet manifestujmy to, róbmy to z przyzwyczajenia i świadomie. To powinniśmy wypić z mlekiem od Matki Polki, tego powinniśmy się też uczyć w szkole.

A w domu? Oczywiście też, ale z tym różnie bywa. Nie zawsze rodzice i dziadkowie dają dobry przykład, kiedy narzekają na rzeczywistość, utożsamiając niesłusznie to z Ojczyzną lub nawet szydząc z Jej przeszłości, jakże złożonej i różnorodnej dla Polaków i Polek. Pozostaje więc dobry przykład innych, szanowanych patriotów, kombatantów i bojowników. I takich mamy dokoła, tylko czy zawsze ujawniających się i dowartościowanych? Śmiem twierdzić, że nie.

Niektórzy mają uraz do współczesnych czasów i polityków oraz historyków, którzy, ich zdaniem, dokonali niesprawiedliwych ocen tego, co było i miało wtedy takie lub inne uwarunkowania. Mnie to też boli, że nie ma znaku równości między tymi, co szli z Zachodu, a tymi, co ze Wschodu. Przecież ten podział był bez ich własnej woli, o tym decydowały często przypadki. Np. z Armią Andersa wyruszyli z niewoli tylko ci, którzy zdążyli dotrzeć na miejsce zbiórki, i ci, co wiedzieli o takiej możliwości, bo, będąc wywiezionym na daleką Syberię, byli odcięci od takich wiadomości. Im drogę do Polski otwierała tylko armia im. Kościuszki, na czele której stał też Polak gen. Berling, tylko już bez kadry polskich oficerów, bo ci zostali wcześniej zamordowani w Katyniu, Ostaszkowie i Miednoje. Zastąpili je, jak wiemy choćby z książek A. Siwaka, polskojęzyczni Żydzi, którzy znaleźli się w ZSRR nie z przymusu, lecz z wyboru i bez wizji Polski Niepodległej. Ich wizją, jak wiemy, była Polska komunistyczna i poddana Sowietom, jak to teraz można mówić bez skrupułów.

Wszyscy Polacy mają takie samo prawo do Niepodległej. Nie dzielmy się, a łączmy się pod tym względem, tak będzie najlepiej dla przyszłości, bo w takiej jedności jest siła i mądrość. Historia to potwierdza. Głównie swary i podziały spowodowały upadek Rzeczpospolitej w 1795 r. i to aż na 123 lata. Polska zniknęła, a sąsiedzi obłowili się do syta, nie patrząc na protesty, np. Turcji, która dała w ten sposób jedynie świadectwo solidarności z Polską, bo na więcej nie mogła sobie pozwolić. Silne państwa sąsiadujące wtedy z Polską – Rosja, Prusy i Austria – decydowały w imię li tylko własnych interesów i robiły, co chciały. Pamiętajmy o tym. Sąsiedzi nie będą się martwić naszymi obecnymi podziałami i wewnętrzną nienawiścią, a takie państwa, jak np. Węgry, Estonia mogą tylko symbolicznie i iluzorycznie popierać nas w sporach z Unią, czyli prawie z całą Europą i to do momentu, kiedy pojawi się zagrożenie ich interesów. Tak, według mnie, Niepodległej nie obroni się, ani nie zdobędzie się dla Niej zrozumienia, nie mówiąc już o autorytecie. Tylko w ścisłej i racjonalnej współpracy z sąsiadami ma Niepodległa zapewnioną przyszłość.

To niby takie proste do zrozumienia, ale nie u obecnych rządzących polityków, którzy podzielili naród na lepszych i gorszych, i z uporem dalej nie szukają konsensusu z całym społeczeństwem, zwłaszcza w sprawach najważniejszych dla Niepodległej – bezpiecznej przyszłości. Tu nie o klasyczną wojnę chodzi, bo najsilniejsi na to nie pozwolą, ale chodzi o mniej lub bardziej zakamuflowane układy gospodarcze i powiązania finansowe, które teraz najbardziej liczą się na świecie. Nam Ameryka, czyt. USA, nie zagwarantują w dłuższym czasie prosperity gospodarczej. Wystarczy tylko zmiana prezydenta Trumpa na innego, a zmienią się relacje z Unią i tym samym zmieni się położenie i znaczenie Niepodległej. Wielcy dogadają się, a ci mniejsi mogą być wystawieni „rufą” do wiatru, mówiąc kolokwialnie.

Kończę wielką politykę, a wracam do atencji Niepodległej, choć, moim zdaniem, poprzednie zdania też życzyły Jej jak najlepiej, tylko z obawą i zastrzeżeniami, wszak to tylko felieton i moje zbyt impulsywne myśli. Mam nadzieję, że nie popełniam rażących, logicznych nieporozumień, a jeśli już czytelnik dozna zawodu, to tłumaczę się, że piszę według swoich zasad, szczerze i na swój sposób obiektywnie.

Dodam jeszcze, że słowo atencja ma wiele znaczeń, a ja akcentuję pochodzenie łacińskie, które ma wymowę już archaiczną, a nie współczesną – angielską. Tego ostatniego znaczenia używa obecna młodzież w swoim slangu i oznacza ono wtedy „szacun” – uznanie, taki ukłon dla silniejszego i ważniejszego kolegi. To była tylko dygresja, dla równowagi, gdyż prawie cały felieton „wyszedł” mi nad wyraz poważnie, ale na to zasługuje wyjątkowo Niepodległa, która obchodzi kolejną, już 101. rocznicę niepodległości i oby takie okazje były dla Niepodległej wieczne. Amen.

Tego życzy

Biłgorajczyk, e-mail: naj-lawok@wp.pl

biłgorajczyk

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.