- Reklama -

- Reklama -

Drzwi przychodni zamknięte na wirusa

Pacjenci skarżą się, że epidemia koronawirusa zmieniła ich kontakt z lekarzem pierwszego kontaktu w przychodniach i ośrodkach zdrowia. Medycy odpowiadają, że pracują normalnie, jedynie z zachowaniem środków bezpieczeństwa.

W Józefowie pacjenci coraz głośniej komentują funkcjonowanie miejscowej przychodni zdrowia. Twierdzą, że przez epidemię mają utrudniony dostęp do lekarzy. Temat ten był poruszany podczas obrad sesji Rady Miejskiej. Gościem obrad była lek. med. Ewa Kolasińska-Gliwa, kierownik Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Józefowie.

13 marca przychodnia zamknęła drzwi przychodni, ale nie zamknęła się na pacjentów. Spotykamy się z zarzutami, że przychodnia nie przyjmuje pacjentów. Z całą stanowczością podkreślam, że jest to nieprawda, ponieważ pracujemy cały czas na pełnym obrotach – stwierdziła na wstępie. Wyjaśniała, że obecnie przyjmują o 15% mniej pacjentów niż wcześniej. Czym jest to spowodowane? Zdaniem pani doktor faktem, że pacjenci zrozumieli, że z błahymi sprawami, z którymi wcześniej przychodzili, do poradni nie ma potrzeby się zgłaszać. Obecnie inaczej również przebiega zaopatrzenie chorych w leki. Przychodnia funkcjonuje w oparciu o teleporadę, która jest uznanym sposobem pracy. Wyjaśniała, że jest to forma zalecana przez Ministrostwo Zdrowia oraz Narodowy Fundusz Zdrowia, aby maksymalnie zagwarantować bezpieczeństwo pacjentów i personelu w trakcie epidemii. – Epidemia trwa dalej, mimo tego że pojawiają się informacje, które sugerowałyby, iż koronawirus to wymysł – przekonywała.
Jak wygląda teleporada? Pacjent, mając potrzebę zdrowotną, dzwoni do lekarza. Ten robi wywiad. Jeśli lekarz nie jest w stanie zdiagnozować choroby, pacjent zapraszany jest na wizytę osobistą w przychodni.
Nie jest prawdą, że nie przyjmujemy pacjentów osobiście. Oczywiście jest to znacznie mniejszy procent niż wcześniej. Większość porad udaje się załatwić przez teleporadę. Są to m.in. skierowania do specjalistów, recepty itp. Są porady, które wymagają osobistych wizyt. Stosujemy środki ochrony osobistej i oczekujemy, żeby pacjent posiadał maseczkę. Ma on mierzoną temperaturę i stosuje dezynfekcje rąk. Pacjenci nie kontaktują się ze sobą – wyjaśnia Ewa Kolasińska-Gliwa.

- Reklama -

Dodaje, że przed wizytą osobistą jest stosowana teleporada. Ma ona na celu przeprowadzenie jak najszerszego wywiadu. – Przed wizytą jest teleorada, aby dowiedzieć się jak najwięcej. W przychodni przeprowadzamy badanie lekarskie. Jeśli zostanie zakończone, prosimy pacjenta, aby opuścił przychodnię. Pisanie recept i skierowań jest już bez udziału pacjenta. Pacjent opuszcza przychodnię. Chodzi o bezpieczeństwo – podkreśla.
Kierownik przychodni zaznaczyła, że sytuacja ta występuje we wszystkich przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej. – Są przychodnie, które do tego się nie stosują i jest to niepokojące zjawisko. Kto ma dawać wzór jak postępować teraz, w czasie epidemii jak nie placówki ochrony zdrowia. Postępujemy zgodnie ze standardami a zbieramy dużo negatywnych opinii. Z jednej stronie nie dziwię się, bo ludzie przyzwyczaili się do tego, że mają potrzebę i idą do lekarza. Porozmawiali z lekarzem, spotkali znajomych. Obecnie jest to niemożliwe. Jeśli ktoś odpowiedzialny myśli o tym, co się obecnie dzieje, to nie może dać przyzwolenia na to, aby ludzie gromadzili się w przychodniach. Przychodnia jest największym skupiskiem ludzi poza szkołami. Dziennie przewijało się nawet 250 osób. To było miejsce, które niosło ze sobą zagrożenie. Wprowadzenie teleporad na etapie pojawienia się epidemii uratowało system zdrowia w Polsce. Gdyby nie to, ludzie przychodziliby do przychodni i transmisja wirusa występowałaby na wysoką skalę – mówiła. Dodała, że w momencie pojawienia się pacjenta z wirusem, przychodnia nie funkcjonowałaby przez dwa tygodnie. Wówczas pacjenci nie mieliby przez dłuższy czas kontaktu z lekarzem.
Kierownik przychodni zapewnia, że żaden z pacjentów potrzebujących pomocy nie został odesłany. Zwróciła się do radnych z prośbą, aby przekazywali mieszkańcom informację, że zamknięcie drzwi przychodni nie oznacza zamknięcia się przed pacjentami. Dodała, że wykonywane są badania laboratoryjne i szczepienia.
– Proszę wyraźnie akcentować to, że mamy czas epidemii. Ludzie, którzy myślą odpowiedzialnie, nie wdają się w teorie spiskowe. Drzwi są zamknięte, aby zagwarantować bezpieczeństwo pacjentowi i personelowi. 100% teleporad to patologia, ale my mamy wizyty osobiste – mówiła. Dodała, że przykro jej, gdy wysłuchuje ataków ze strony pacjentów kierowanych w stronę pielęgniarek. – Szanujcie pracę pań pielęgniarek. W kuluarach pracownice są bardzo hejtowane. Nie ma na to mojej zgody. Nie zasługują na to. Jeśli zdarzają się sytuacje niepokojące, proszę o informacje. Nie uogólniajmy. Odpowiadam za swój zespół i wiem, że stara się bardzo w okresie epidemii. Będę bronić dobrego imienia pielęgniarek, ale z pokora przyjmuje uwagi – dodała.

 

- Reklama -

4 Komentarze
  1. Mieszkaniex mówi

    Jako mieszkaniec stwierdzam tydzień na wizytę trzeba czekać. Przyjmowane są osoby starsze które dają tym patologiom(lekarkom) benefity np tu jajeczka tam coś innego. Ludzi jest mniej bo tak jak ja jadę prywatnie do innej miejscowości. Bo tu czasu nie chcą trącić na pseudo porady

  2. Mieszkaniec Józefówa mówi

    Panie pielęgniarki uchylają drzwi tylko aby wysunąć rękę jeżeli chodzi o jakieś dokumenty,krzyczą aby się nie zbliżać żeby ich nie zarażać a za 5 minut siedzą w ciuchlandzie i grzebią w szmatach po chwili wracają i dalej są nieuprzejme dla pacjentów. W moim przypadku zasłablem po braniu nowych leków, kiedy zadzwoniłem do Ośrodka zdrowia pani pielęgniarka pyta czy to takie ważne po pani doktor na głupoty nie ma czasu. Pielęgniarka nadal mówi aby brać leki ale tylko na noc bo wtedy jak się zasłabnie czy zemdlej to na łóżku. A na tele poradę zapisuję na czwartek a dzień dzwonienia jest poniedziałkiem, i co robić do czwartku przychodzi umierać. Myślę że nawet nasze panie doktorki nie wiedzą jak pielęgniarki przez telefon traktują pacjentów, i umawiają wizyty.

  3. lambada mówi

    może placówkę trzeba zrobić w Biedrące bo tam od pączątku pandemi nikt nie zachorawał i żaden duży sklep w Polsce nie zastał zamkniety!!

  4. Janek mówi

    Konsylium w Biłgoraju porażka zawsze byli zacofani teraz to się cofnęli do epoki kamienia łupanego. 48 razy próba połączenia telefonicznego, pojechałem dzwonię domofonem a panie siedzą i się śmieją między sobą co było widać przez okno a domofonu tak samo nie odbierały. I oni mają pomagać

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.