- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

Dechnik mocno dzieli mieszkańców Biłgoraja

Kim był Józef Dechnik? Patriotą czy komunistą i zdrajcą? - ta kwestia dalej mocno dzieli mieszkańców Biłgoraja. Niedawno ten temat naprawdę podzielił naszych czytelników komentujących nazwy ulic, których w Biłgoraju już nie ma. No to zobaczcie jaką biografię Dechnika otrzymaliśmy od Stanisława Schodzińskiego- byłego starosty biłgorajskiego.

- Reklama -

W ubiegłym tygodniu opublikowaliśmy artykuł przypominający nazwy ulic, których już w Biłgoraju nie ma: ZOBACZ TUTAJ

 

Publikacja wywołała spore zainteresowanie i lawinę waszych komentarzy.  Jedni wspominali ulice, na których się wychowali, inni pochwalali zmiany nazw, inni poddawali w wątpliwość.  Powrócił również chyba najbardziej kontrowersyjnej postaci związanej z Biłgorajem – Józefa Dechnika.

 

-To był prawdziwy patriota dzięki Dechnikowi Biłgoraj się rozwijał a co potem się stało każdy wie więc proszę nie szkalować go napisała Barbara na naszym Facebooku
Dechnika wspominają rolnicy bardzo dobrze mówią że gdy mieli problemy jakie ktokolwiek i poprosili go o pomoc to zawsze pomógłpisze Barbara

 

pamiętamy czerwoną hienę z UB(…) jakbyś chciał poczytać publikacje IPN to się dowiesz, że Dechnik był strażnikiem UB w biłgorajskim UB napisał Tomasz

 

Pomnik Dechnika, po wielu dyskusjach społecznych w mieście, usunięty został 21 maja 2019 roku. ZOBACZ TUTAJ

 

 

Biografię tej kontrowersyjnej postaci jakiś czas temu otrzymaliśmy od Stanisława Schodzińskiego, byłego starosty biłgorajskiego, działacza Akademii Myśli Chrześcijańskiej:

 

Pochodzenie i kariera Józefa Dechnika

 

Józef  Dechnik ur. się 26 stycznia 1910 r. w Krzeszowie Górnym w powiecie biłgorajskim jako syn chłopa Antoniego i Katarzyny. Był najstarszym z siedmiorga dzieci. Rodzice posiadali 9-hektarowe gospodarstwo. Szkołę Podstawową ukończył w Krzeszowie, następnie uczył się w szkole średniej w Leżajsku. W 1928 r. przerwał naukę i wyemigrował do Argentyny, gdzie pracował przy karczowaniu lasów Gran Chaco, a później na kolei. W Argentynie podjął współpracę z polsko-ukraińskim towarzystwem robotniczym powiązanym z komunistyczną partią Argentyny.

W 1932 r. powrócił do Krzeszowa, w porozumieniu z biłgorajskimi komunistami, Komunistyczną Partią Zachodniej Ukrainy, Dominikiem Brzyskim, Kolano i żydowskim krawcem, u którego się spotykali, tworzyli struktury komunistyczne w Krzeszowie i okolicy.

Żyd przekazywał im finanse w postaci żołdu za działalność komunistyczną. Środki te prawdopodobnie pochodziły z Kijowa. W 1939 r. opuszcza z Sowietami Polskę i przebywa w ZSRR w latach 1939-1940. Powrócił do Huciska  gospodarstwa żony. W czasie wojny J.Dechnik przeorganizowuje w na terenie niżańskim grupy partyzanckie BCH w komórki PPR .

W Biłgoraju w 1928 r. KPP liczyła już 60 członków, I sekretarzem był Antoni Knap. Współpracowali z nim: Jan Okoniewski, Mikołaj Piorun, Jan Paszkowski, Tadeusz Staroniewski, Eustachy Knap, Józef Bordzań, Hipolit Knap, Aleksander Bełżek, Stanisław Brzyski, Michał Sztyrc oraz Żydzi. Funkcję redaktorów komunistycznego pisma „Nowe Życie” pełnili Antoni Pierścionek i Marian Mazur.

Józef Dechnik pełnił funkcję I sekretarza KP PPR w Biłgoraju do 1947 r., a następnie w Zamościu. W 1948 r. przystąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR), pełniąc w niej liczne funkcje. Początkowo zasiadał w Centralnej Komisji Kontroli Partyjnej do 1954 r. Jednocześnie w latach1949-1950 był członkiem KW PZPR w Lublinie i jego egzekutywy. Od 1953 do 1956 r. zasiadał w KW PZPR w Olsztynie jako sekretarz rolny.

W latach 1958-1968 był zastępcą członka, a następnie do 1980 r. członkiem Komitetu Centralnego PZPR. W latach 1956-1974 był I sekretarzem KP PZPR w Biłgoraju. W latach 1967-1971 zasiadał w egzekutywie KW PZPR w Lublinie.

Był posłem na Sejm Ustawodawczy w latach 1947-1952 oraz na sejm PRL I, IV i V kadencji.

Od 1948 do 1949 r. był prezesem Wojewódzkiego Zarządu Związku „Samopomocy Chłopskiej” w Lublinie.

W latach 1949-1951 był słuchaczem Szkoły Partyjnej przy KC PZPR. W okresie 1951-1953 zajmował stanowisko przewodniczącego Zarządu Głównego Związku Zawodowego Pracowników Rolnych w Warszawie. Zasiadał też w Radzie Nadzorczej ZBOWiD.

W czerwcu 1976 r. krążyły pogłoski o próbie popełnienia samobójstwa. Oficjalny komunikat KM PZPR w Biłgoraju głosił: „Józef Dechnik miał wypadek przy czyszczeniu broni”.

Zmarł 23 listopada 1983 r. w Biłgoraju.

Odznaczony Orderem Budowniczych Polski Ludowej, Orderem Sztandaru Pracy II kl., Krzyżem Komandorskim i Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

 

(…)

 

Stanisław Schodizński w swoim opracowaniu opisuje również udział Józefa Dechnika podczas wkroczenia do Biłgorajszczyzny Sowietów w 1939 roku:

 

Józef Dechnik osobiście ściągnął godło Polski z Urzędu Gminy, a jego współtowarzysz Chytrosz, korzystający często z usług młynarskich w Sierakowie, straszy właściciela młyna Aleksandra Łukomskiego, że od tej pory nie będzie płacił za przemiał zboża w młynie, ponieważ obecnie na takich bogaczy jest sporządzona lista w Hucie Krzeszowskiej i tacy jak on będą skamlać o życie. Po wycofaniu się Sowietów płacił jednak za mielenie zboża.

- Reklama -

Armia Czerwona doszła do Sanu i w Bielinach znalazła się 23 września, zajęła też Ulanówi Krzeszów. W Ulanowie Czerwoną Milicję organizował Jan Chmielewski oraz wielu Żydów. Sporządzono listy „wrogów ludu”, na których umieszczono księży, inteligencję, majętniejszych mieszkańców, urzędników. Zaczęły tu działać komunistyczne bojówki spod znaku milicji, organizowanej pod sowieckim okiem.

Jak wspominał sam Józef Dechnik, komitety te istniały tylko trzy dni. Jednak nawet w tak krótkim czasie ich członkowie zdążyli przygotować listy ludności polskiej, która miała podlegać aresztowaniom, wywózkom lub likwidacji.

Do mordów doszło w Kamionce koło Krzeszowa 2 października 1939 r. już podczas wycofywania się bolszewików. W Kamionce mieszkało niewielu Żydów, trochę więcej Ukraińców, niewielu polskich komunistów. Kamionka oddalona była od Krzeszowa o 2 km, który był w tym czasie w powiecie biłgorajskim. Jeden z mieszkańców znalazł zgubioną przez pijanego komunistę listę „wrogów ludu”, z którymi komuniści mieli się rozprawić.

W pierwszej kolejności sąd kapturowy miał się odbyć na właścicielach gospodarstw powyżej 15 ha ziemi, na liście była rodzina Boryczków, która posiadała 40 ha. W następnej kolejności byli ci, którzy mieli poniżej 15 ha, na liście była też rodzina Jana Żołopy, który miał 5 ha i był sąsiadem Boryczków. 2 października 1939 r. grupa Sowietów z komunistyczną polską bojówką przebraną w mundury sowieckie wkroczyła do majątku podwornego  Boryczków.

W bojówce uczestniczyło też w przebraniu dwóch komunistów z Kamionki. Wyprowadzono obecnych mieszkańców na podwórze. Było sześć osób dorosłych i dwoje dzieci z rodziny oraz Ryński z Rudnika. Dzieci i kobiety zagoniono do domu. Mężczyzn zamknięto w szopiew podwórzu. Dowódca bojówki Bierdnikow wszedł do domu i zgwałcił kobietę w obecności dzieci, słychać było krzyki, płacz i strzały. Kiedy powrócił do szopy, oprawcy zaczęli wyprowadzać mężczyzn z szopy pojedynczo i strzelać w tył głowy. Gdy przyszła kolej na Ryńskiego, ten odepchnął jednego z bandytów i zaczął uciekać do ogrodu, strzelano za nim, ale go nie trafiono. Gdy wyprowadzono z domu dwoje dzieci i gdy zamierzano strzelać do 18-miesięcznego Andrzeja, wyskoczył ze stajni służący Binczycki, który obserwował zdarzenia. Chwycił Andrzeja i krzyczał, że nie da go zastrzelić. Zrobiło się zamieszanie, skorzystał z tego 9-letni Staś i zaczął uciekać do ogrodu. Oprawcy dali spokój. Wtedy zabito: Pawła, Julię, Leona, Eugeniusza  i Annę Boryczków oraz Ewę Czarnecką – matkę Anny. Podczas napadu polscy komuniści milczeli. Po zakończeniu egzekucji bojówkarze kazali służbie załadować ciała na drabiniasty wóz i przewieźć na drugi koniec ogrodu, i zakopać w dole. Potem rozpoczęto rabunek domu i gospodarstwa. Po wycofaniu się Sowietów przeprowadzono ekshumację i pochowano pomordowanych na cmentarzu w Rudniku.

Z bolszewikami wyjechali do ZSRR też komuniści z Kamionki, biorący udział w akcji oraz Józef Dechnik , Stanisław Brzyski , Stanisław Kasprzyk. Z Krzeszowa za Armią Czerwoną uciekła także większość miejscowych Żydów. Do Lwowa wyjechał za bolszewikami również cały komitet rewolucyjny z Kustrawy. Dwaj komuniści z Kamionki po niedługim okresie wrócili, żyli krótko po powrocie, zmarli w latach pięćdziesiątych, a Józef Dechnik przebywał w Sowietach w latach 1939-1940, skąd powrócił do Huciska, majątku  żony, gdzie się przeniósł z Krzeszowa po ożenku. Uczęszczał w Żytomierzu do Technikum Rolniczego.

 

 

Źródła:

Zofia i Zdzisław Chmiel, ,,Historia jednego miasta nad Sanem”, Rudnik 1998 r.

Zbigniew R. Muszyński, „Jesień 1939. Armia Czerwona”, „Relacje”

Dionizy Garbacz, „Przychodniu, pochyl czoła”

Dorota Skakuj, „Rosjanie w Biłgoraju i w Powiecie Biłgorajskim w 1939 roku.” „Nad Tanwią

i Ładą”, 2016 r.

Biuletyn Informacji Publicznej IPN

Relacje świadków: Czesława Bidy i innych

Kazimierz Szubiak, „Biłgoraj pamięta”, NGB nr18 z 7-13.05.2013 r.

Tomasz Ciołkowski, „,Józef Piłsudski bez retuszu”, 2018 r.

Ryszard Jasiński, „Czerwona milicja we Frampolu”, Janowskie Korzenie nr 9, 2007 r.

  1. Gałka-Kańska, „Szkice z dziejów Biszczy”

Tadeusz Bazan, „Zarys dziejów gminy Potok Górny”

Tomasz Bereza, „Wokół Piskorowic” IPN 2013 r.

Jacek Romanek ,,Kolaboracja z Sowietami na terenie województwa lubelskiego we wrześniu i październiku 1939 r. IPN 2019 r.

Opracował: Stanisław Schodziński

 

- Reklama -

6 Komentarze
  1. Demokracja mówi

    To kanalia i szczur!!!

  2. Renegat mówi

    Dlaczego nikt się nie liczy z głosem mieszkańców powiatu. Jeżeli chcą pomnika Dechnika to niech tak będzie. Co takiego wielkiego dla powiatu zrobił Schodziński ?. Kupony z tego że był prawdopodobnie działaczem opozycji komunistycznej odcina do dziś. Może powie wszystkim jaką ma emeryturę bo odszedł na nią ze stołka dyrektora dróg krajowych w Lublinie a teraz szkaluje ludzi którzy coś zrobili dla powiatu. IPN już dawno powinien być rozwiązany gdyż tylko jątrzy wśród narodu. Przeciętne średnie miesięczne wynagrodzenie brutto w IPN w 2017 roku wyniosło 6186 zł (w tym prokuratorów 16 735 zł) a zatrudnionych na 2020 roku było ponad 2500 osób. Co taka rzesza ludzi może robić. Sądzę że wymyślają różne głupoty aby utrzymać się w pracy. Z tego co wyczytałem to w IPN pracuje ok 80 prokuratorów to w takim przypadku ile śledztw przypada na jednego prokuratora, sądzę że są to jednostkowe sprawy. Urodziłem się na długo po wojnie i znam te sprawy z opowieści lub literatury ale coś musi się tu zmienić.

  3. Andrzej mówi

    Dechnik komunista straszny. Nigdy więcej komuny!

    1. Anonim mówi

      Ile masz lat aby snuć takie wnioski

  4. stacho burczymucha mówi

    Podskakuje zawsze wtedy , jak mu nic nie grozi.

  5. znajomy mówi

    Schodziak to jest najwiekszy nieroba w wojewodztwie

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.