- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

Otwarcie wystawy poświęconej walkom pod Osuchami (audio)

Osuchy '44 Paprocie Zakwitły Krwią Partyzantów to nazwa wystawy, którą w poniedziałkowe przedpołudnie 22 czerwca otwarto dla mieszkańców Biłgoraja. Jej autorką jest Maria Działo, historyk współpracujący z Muzeum Ziemi Biłgorajskiej.

Muzeum Ziemi Biłgorajskiej wraz z Gminnym Ośrodkiem Kultury w Łukowej zorganizowało wystawę, która ma na celu podnoszenie świadomości mieszkańców powiatu biłgorajskiego na temat bohaterskich walk pod Osuchami. Wystawa wydana jest w dwóch językach. Chętni mogą obejrzeć ją od 22 do końca czerwca w biłgorajskim muzeum przy ul. Kościuszki 87. Podczas dzisiejszego otwarcia obecni byli: Andrzej Szarlip, starosta biłgorajski, Marek Majewski, dyrektor Muzeum Ziemi Biłgorajskiej, Tomasz Brytan, Maria Działo, Wiesława Kubów, dyrektor GOK w Łukowej oraz Agnieszka Wojda reprezentująca biłgorajską posłankę Beatę Strzałkę.

Maria Działo, autorka wystawy Osuchy ’44 Paprocie Zakwitły Krwią Partyzantów (nagranie audio poniżej): 

Wiesława Kubów, dyrektor GOK w Łukowej (nagranie audio poniżej):

 

Marek Majewski, dyrektor Muzeum Ziemi Biłgorajskiej (nagranie audio poniżej): 

- Reklama -

Rys historyczny

Bitwa pod Osuchami, określana też w literaturze historycznej jako bitwa nad Sopotem, to jedna z największych i najtragiczniejszych bitew partyzanckich w Polsce. Stanowiła ona finał drugiego etapu operacji przeciwpartyzanckiej i pacyfikacyjnej Sturmwind (Wicher) na Lubelszczyźnie w czerwcu 1944 r.
Do przeprowadzenia akcji Sturmwind Niemcy użyli: 174. DP Rezerwowej gen. por. F. Eberharda, 154. DP rezerwowej gen. por. F. Altrichtera, 213. Dywizji Ochrony gen. A. Goeschena, Kałmuckiego Korpusu Kawalerii „Dr Doll”, samolotów rozpoznawczych i bombowych 4. floty powietrznej, 115. pułku strzelców krajowych, 318. pułku ochrony, 4. pułku szkoleniowego Armii Północna Ukraina, 4. pułku policji SS oraz 1. zmotoryzowanego batalionu żandarmerii SS mjra Dörge’a, 7. kompanii Wehrmachtu z tzw. Legionu Wschodniego.

Do tego czołgi, artyleria, wozy pancerne, oddział łączności Komendy Wehrmachtu w GG ppłk. Hildebranda oraz oddziały medyczne, łącznie 25-30 tysięcy żołnierzy. Dowództwo nad całością sprawował gen. S. Haenicke. Wiosną 1944 roku front wschodni zbliżał się do linii Bugu, w związku z tym akcje partyzanckie mogły poważnie zakłócać przegrupowania wojsk niemieckich. Dla okupantów nawet już sam fakt istnienia tak dużych sił partyzanckich na tyłach stanowił poważne niebezpieczeństwo. W związku z tym Niemcy przystąpili do specjalnie opracowanej operacji o charakterze wojskowym i pacyfikacyjnym pod nazwą „Sturmwind”. Akcja miała na celu zlikwidowanie zgrupowań partyzanckich oraz pacyfikację ludności cywilnej. Pierwszy etap „Sturmwind I” objął zasięgiem lasy lipskie, janowskie i część Puszczy Solskiej i trwał od 9.06.1944 do 15.06.1944 r. W tych dniach spacyfikowano kilka wsi, paląc je i zabijając kilkadziesiąt osób. Niemcy okrążyli w tym czasie przede wszystkim zgrupowanie partyzantów radzieckich i AL oraz kilka oddziałów polskich. Doszło wówczas (14.06.1944) do bitwy na tzw. Porytowym Wzgórzu. Partyzantom udało się wyjść z okrążenia i przejść w lasy Puszczy Solskiej. W tym czasie siły partyzanckie liczyły łącznie 3-3,5 tysiąca partyzantów i przedstawiały się następująco: Brygada AL im. Wandy Wasilewskiej, część Brygady AL im. Ziemi Lubelskiej, oddział łącznikowy NKWD L. Kasmana „Janowskiego”, polsko-radziecki oddział partyzancki im. J. Stalina, radzieckie zgrupowania partyzanckie im. A. Newskiego, im. S. Budionnego, im. Suworowa, oddziały ppłk. Prokopiuka, kpt. Wasilenki, mjr. Czepigi, oddział NOW-AK „Ojca Jana” oraz oddział Straży Chłopskiej BCh.

Kolejny etap, „Sturmwind II”, miał miejsce w dniach 18-25.06.1944 r. Niemcy, po bitwie na Porytowym Wzgórzu i wycofaniu się partyzantów z kotła, szybko przegrupowali siły i zaczęli tworzyć nowy pierścień okrążenia. Zarówno oddziały radzieckie, jak i AL, które wyszły z okrążenia w akcji „Wicher I” oraz oddziały AK i BCh zostały okrążone w lasach osuchowskich. Partyzanci liczyli łącznie ponad 3100 żołnierzy, niemniej jednak dysproporcja sił była olbrzymia, ponieważ po stronie niemieckiej były prawie 3 dywizje Wehrmachtu wraz ze wsparciem lotniczym i artyleryjskim – w sumie ponad 30 000 żołnierzy. Zgrupowanie oddziałów AK i BCH pod dowództwem mjra Edwarda Markiewicza „Kaliny” liczyło około 1150 żołnierzy. Zgrupowanie stanowiły następujące oddziały: Kurs Młodszych Dowódców Piechoty por. Konrada Bartoszewskiego „Wira”, I Kompania Sztabowa Inspektoratu Zamojskiego por. A. Haniewicza „Woyny”, oddział ppor. J. Kryka „Topoli”, por. J. Steglińskiego „Corda”, pluton pchor. R. Siwińskiego „Korczaka” z oddziału „Podkowy”, drużyna minerska por. sap. inż. S. Kowalskiego „Huka”, oraz Szpital Leśny „665” pod dowództwem por. L. Kopcia „Radwana” i Patrol Sprawozdawców Wojennych BIP KG AK pchr. K. Józefowicza „Kalifa”. Do zgrupowania należały także oddziały BCh: I batalion „Rysia” pod dow. plut. A. Warchała „Szczerby” i ppor. J. Wolińskiego „Igora”, oddział plut. J. Kędry „Błyskawicy  Jaskółki”, plut. J. Mazura „Skrzypika” i plut. A. Wróbla „Burzy-Antona”.
W nocy z 22 na 23 czerwca w trójkącie Tereszpol Margole – Górecko Kościelne Niemcy otoczyli oddziały AL, których część po ciężkich walkach pod wsią Górecko Kościelne (bagna „Sokolisko”) z dużymi stratami przebiła się przez okrążenie. Część wycofała się i przebijała się później przez Sopot przez wyłom zrobiony przez oddziały AK.
23 czerwca doszło do spotkania „Kaliny” z N. Prokopiukiem i I. Galiguzowem, dowodzącymi partyzantką radziecką, i ustalono, że oddziały będą się razem przebijać. Jednakże, wbrew wcześniejszym uzgodnieniom, w nocy z 23 na 24 czerwca oddziały radzieckie przebiły się samodzielnie w rejonie wsi Kozaki przez rzekę Tanew.
W ten sposób 24.06. w okrążeniu pozostały już tylko oddziały AK i BCh. Partyzanci zmęczeni walkami, ściśnięci na niewielkim terenie, nie mieli już gdzie się cofać. Zgrupowanie AK-BCh po kilku dniach cofania się zostało zepchnięte w okolice wsi Osuchy w rejon nad brzegami rzek Tanew i Sopot. Po rezygnacji „Kaliny” z dowództwa przejął je na krótko rtm. M. Rakoczy „Miecz”, a następnie por. K. Bartoszewski „Wir”, który podjął się wyprowadzić ludzi z kotła. 25.06.partyzanci przebijali się o świcie przez ścisły kordon niemiecki, pomimo bardzo złych warunków terenowych (po obu stronach Sopotu rozciągały się kilkusetmetrowe łąki). Niestety, oddziały były rozproszone i zdezorientowane, co przyczyniło się do jeszcze większych strat. Oddziałami dowodzili wówczas por. „Wir” i por. „Cord”.
Doszło do ciężkich przegranych walk zakończonych 25.06.1944 r. Poległo wówczas kilkuset żołnierzy ruchu oporu, przede wszystkim z AK i BCh, bardzo wielu zostało też rannych. Konsekwencją bitwy nad Sopotem było zlikwidowanie zgrupowania oddziałów partyzanckich AK i BCh. W walce zginęła większość jego dowódców. Śmierć poniósł mjr E. Markiewicz „Kalina”, ponadto: por. J. Stegliński „Cord”, por. J. Kryk „Topola”, por. A. Haniewicz „Woyna”, por. J. Wójcik „Mały”, plut. J. Mazur „Skrzypik”, plut. A. Warchał „Szczerba”, plut. A. Wróbel „Burza Anton”. Bitwę przeżyli: por. K. Bartoszewski „Wir”, rtm. M. Rakoczy „Miecz”, plut. J. Kędra „Błyskawica Jaskółka”, por. M. Gołębiowski „Irka”.
Pod Osuchami ginęli także ci, którzy nie mogli się przebić przez okrążenie i pozostali na bagnach, gdzie chcieli przeczekać obławę. Niewielu się to jednak udało.

Niemcy dokładnie przeczesywali lasy i zabijali ukrywających się partyzantów. Ponadto w czasie pacyfikacji zginęło dużo ludności cywilnej, która ukrywała się w lasach osuchowskich.
Polegli w bitwie nad Sopotem pochowani zostali na cmentarzu w Osuchach i innych okolicznych cmentarzach parafialnych, m.in. w Zwierzyńcu, Łukowej, Józefowie, Górecku Kościelnym czy w Biłgoraju. Część zwłok, które zostały znalezione i rozpoznane, rodziny zabrały od razu na cmentarze parafialne, część znaleziono i pogrzebano dopiero po ekshumacji jesienią 1944 r. na cmentarzu partyzanckim w Osuchach.
Za zakończenie obu akcji Sturmwind przyjęło się uważać rozstrzelanie zakładników w lesie na Rapach pod Biłgorajem 4.07.1944 r. Była to jedna z największych tragedii dla mieszkańców Biłgoraja i regionu w czasie II wojny światowej. Zbrodnia ta została uznana za mord wojenny (opracowanie historyk Maria Działo).

Red. 

 

- Reklama -

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.