Minkiewicz

Niebezpieczny gaz

 
 

W niedzielę o godz. 19.38 strażacy z OSP KSRG Obsza otrzymali zgłoszenie, że w dwurodzinnym budynku mieszkalnym wyczuwalny jest gaz propan butan. "Niezwłocznie zastęp udał się pod wskazany adres – kilkadziesiąt metrów od naszego garażu. Ochotnicy już przy budynku wyczuli, że stężenie gazu jest bardzo duże. Rota strażaków ubrana w aparaty ochrony dróg oddechowych za pomocą hooligana otworzyła drzwi do budynku i weszła do środka. Jak się okazało, w pomieszczeniu spała mieszkanka tego domu. Strażacy dokładnie wywietrzyli dom, a kobietę przekazano Zespołowi Ratownictwa Medycznego, który zabrał ją do szpitala w Biłgoraju" – relacjonują strażacy. 

Za pomocą urządzenia do pomiaru stężenia gazu stwierdzono, że przyczyną zdarzenia było niewłaściwe zakręcenie włącznika kuchenki gazowej. Na szczęście nie doszło do tragedii. Czujni sąsiedzi w porę zaalarmowali odpowiednie służby. Działania zakończono po godzinie, a służby rozjechały się do swoich miejsc stacjonowania. 

O tym, że butla z gazem może narobić wiele szkód, nie trzeba nikogo przekonywać. Dwa lata temu doszło do podobnego przypadku w Babicach (gm. Obsza). 30-latek mieszkający w budynku socjalnym chciał odpalić papierosa. Nie wiedział, że w pomieszczeniu ulatniał się gaz z butli. Siła wybuchu była tak duża, że cały budynek został doszczętnie zniszczony, a mężczyzna z poparzeniami drugiego stopnia trafił do szpitala.

Nie tak dawno doszło także do potężnej eksplozji w Harasiukach. Wybuch gazu obrócił w ruinę budynek mieszkalny. Huk był tak ogromny, że słychać go było w sąsiednich miejscowościach. Szkło i fragmenty elewacji były porozrzucane w promieniu kilkudziesięciu metrów. W chwili, gdy doszło do wybuchu, w domu znajdowała się nastoletnia dziewczyna. To cud, że nic jej się nie stało.

W wyniku ulatniania się gazu w październiku całkowitemu spaleniu uległ drewniany budynek przy ul. Moniuszki w Biłgoraju. Właściciel posesji przykręcał butlę z gazem do kuchenki i chcąc sprawdzić, czy instalacja jest szczelna, przyłożył zapaloną zapałkę w miejsce, gdzie łączy się butla z reduktorem, w wyniku czego wybuchł pożar. Mężczyzna może jednak mówić o szczęściu. Bohaterską postawą wykazał się 30-latek z gminy Biłgoraj, który przypadkiem przejeżdżał samochodem i zatrzymał się, widząc, że się pali. Niezwłocznie udał się do wnętrza i z płonącego budynku wyprowadził właściciela na zewnątrz. 74-latek został przewieziony do szpitala. Jak później się okazało, ratujący go 30-latek też znalazł się w szpitalu. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Drewniany budynek, w którym mieszkała rodzina, uległ całkowitemu spaleniu, nie nadaje się do użytku.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.