Garderoba Gentlemana

Mówisz Ireneusz Zarczuk, myślisz rekordzista!

W latach 1996-2015, w pierwszym zespole Łady Biłgoraj rozegrał 490 meczów ligowych i pucharowych, strzelił 224 gole. Wyniki te stawiają go na pierwszym miejscu w całej historii piłkarskiej sekcji Łady zarówno pod względem liczby występów, jak i skuteczności. Ma na koncie więcej trafień na rzecz Łady niż Władysław Sawa, Janusz Bek, Bogdan Hysa i inne tuzy biłgorajskiego ataku. Częściej reprezentował Ładę niż Jarosław Hasiak, Marek Kłosek, Janusz Sierociński, Jerzy Mura i inni wieloletni weterani boisk. Teraz Ireneusz Zarczuk szlifuje kolejny rekord jako trener. W niedzielę, 24 kwietnia, na stadionie w Krasnobrodzie, w meczu z Igrosem poprowadził Ładę po raz 189., a doliczając mecze pucharowe – po raz 212. Drugi w klasyfikacji Bogumił Derylak, w roli szkoleniowca Łady, zaliczył 148 meczów o ligowe punkty, trzeci Edward Łukaszczyk 140, czwarty Wiesław Wieczerzak 139, a piąty Jerzy Mura – 112.

W Biłgoraju żartobliwie mówi się, że w tym mieście są trzy osoby „nie do ruszenia z posad”: Izaak Singer na swojej ławeczce w parku obok kościoła pod wezwaniem świętego Jerzego, Janusz Rosłan jako burmistrz i Ireneusz Zarczuk w roli trenera Łady. Jednakże szkoleniowiec biłgorajskich piłkarzy wcale nie jest taki pewien, jak długo będzie miał etat w klubie. Posadę mógł stracić jesienią ubiegłego roku, gdy zdegradowanej z IV ligi Ładzie nie wiodło w klasie okręgowej. Klubowi działacze rozglądali się wówczas za nowym trenerem. Na liście potencjalnych następców Ireneusza Zarczuka byli m.in. Andrzej Rycak z Zamościa i biłgorajanin Andrzej Wachowicz. Ten ostatni ponoć odmówił, bo „czułby się niezręcznie, gdyby miał wygryźć z pracy swojego serdecznego kolegę”. W grę wchodził nawet powrót do Biłgoraja z Ukrainy samego Siergieja Gacenki, który w 2000 roku wprowadził Ładę do III ligi. Ireneusz Zarczuk uratował jednak swoją posadę. Po zwycięstwie nad Gromem w Różańcu 2:0, w ostatniej jesiennej kolejce, Łada awansowała na pierwsze miejsce w tabeli „okręgówki”. Prezes Dariusz Bednarz i jego współpracownicy w zarządzaniu klubem uznali, że wyrzucenie z pracy mistrza rundy byłoby wielkim nietaktem. – Odejść gotów byłem po spadku z IV ligi, bo oczywiście poczuwałem się do winy. Wtedy jednak zarząd dał mi szansę na rehabilitację. Nie znam kulisów mojego ewentualnego zwolnienia jesienią, jednak po kilku porażkach u siebie każdy rozsądny trener, będący na moim miejscu, liczyłby się z utratą posady. Z drugiej strony każdy rozsądny człowiek realnie oceniałby sytuację w drużynie, w trakcie przygotowań do rundy jesiennej. Spora grupa piłkarzy wyjechała, kilku zmagało się z kontuzją. Budżet klubu był nadwerężony z powodu wynajmowania przez rok stadionów w Soli i Długim Kącie. Nie stać nas było na transfery, więc musieliśmy postawić na kolejnych zawodników, którzy ukończyli wiek juniora, a nawet na juniorów. Na pierwsze miejsce w lidze pracowaliśmy w ogromnych bólach. Uważam je za sukces – mówi Ireneusz Zarczuk.

W środowisku piłkarskim panuje przekonanie, że po maksymalnie trzech sezonach konieczna jest zmiana trenera, ponieważ zwykle po tak długim okresie współpracy jego relacje z zawodnikami ulegają wypaleniu. Ireneusz Zarczuk prowadzi pierwszy zespół Łady już siódmy sezon z rzędu. I wszystko wskazuje na to, że w następnych rozgrywkach będzie świętował swój dwusetny mecz ligowy w roli trenera Łady. – Też jestem zdania, że po kilku latach trener powinien odejść, ale tylko w przypadku, gdy drużyna i zawodnicy przestają czynić postępy. Zmiana także jest konieczna, gdy trener i jego podopieczni są sobą znużeni. Głównie z powodu wyjazdów piłkarzy na studia i za granicę do pracy w kadrze naszego zespołu są tak duże rotacje, że choć prowadzę drużynę już siódmy rok, to niewielu jest zawodników, z którymi mam przyjemność dłużej niż kilka lat. W rundzie jesiennej obecnego sezonu w naszej drużynie występowało aż 28 piłkarzy. Rundę kończyła zupełnie inna jedenastka niż ta, która zaczynała rozgrywki – podkreśla Ireneusz Zarczuk.

Ciągły staż trenerski Ireneusza Zarczuka w pierwszym zespole Łady trwa od lipca 2009 roku. Po raz pierwszy drużynę poprowadził jednak znacznie wcześniej. Jako trener zadebiutował w rundzie jesiennej sezonu 1998/1999. Zaliczył wówczas 10 meczów na ławce trenerskiej. Miał wtedy 24 lata i był grającym II trenerem. Jesienią przejął zespół po Jerzym Murze, a wiosną – po Zbigniewie Żelichowskim. Później był jeszcze trenerem tymczasowym w sezonie 2001/2002 i 2002/2003.

Pierwszymi trenerami Łady byli Zdzisław Jakubczyk i Marian Marczak. Prowadzili drużynę wspólnie w latach 1957-1959 (wcześniej biłgorajscy piłkarze występowali bez nadzoru trenerskiego). Z Ładą w 1959 roku awansowali do lubelskiej ligi okręgowej, która wówczas była III ligą. Po awansie drużynę przejął Bogumił Derylak, uważany za pierwszego trenera Łady „z prawdziwego zdarzenia”, gdyż jako pierwszy biłgorajanin uzyskał na AWF odpowiednie kwalifikacje do prowadzenia zespołu piłkarskiego. Do dziś Ładę prowadziło w rozgrywkach ligowych 28 szkoleniowców. Oto pełna lista dotychczasowych trenerów Łady (po nazwisku podaliśmy liczbę meczów ligowych w roli trenera, pomijając oczywiście spotkania, które nie doszły do skutku, a zostały zweryfikowane walkowerem): Ireneusz Zarczuk – 189, Bogumił Derylak – 148, Edward Łukaszczyk – 140, Wiesław Wieczerzak – 139, Jerzy Mura – 112, Siergiej Gacenko – 94, Marek Sadowski – 91, Janusz Sierociński – 89, Edmund Świtka – 74, Ferdynand Kanas – 73, Zdzisław Jakubczyk i Marian Marczak (wspólnie) – 67, Tadeusz Kuliński – 63, Adam Mażysz – 46, Roman Wszoła – 40, Sławomir Adamus – 30, Ireneusz Suchowierzch – 30, Czesław Kowalski – 29, Wiesław Darmobit – 24, Jerzy Mikulicz – 24, Zbigniew Żelichowski – 19, Stanisław Smagowicz – 11, Jerzy Bojko – 8, Krzysztof Buliński – 8, Roman Żuchnik – 3, Marek Kłosek – 2, Andrzej Wachowicz – 2, Artur Kielarski – 1.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.