Karczma na Woli

Marzła w śnieżnej jamie. Teraz szuka domu

Tak oto historię uratowania pieska opowiada jej wybawca: 

„Spacer sobotni, (bez przekonania z powodu pogody) i nagle nasz pies wykonał parę podskoków oznaczających, że coś wypatrzył. W pierwszej chwili zaskoczone pomyślałyśmy, że to królik i to jakiś domowy, takich parę niezdarnych skoków wykonała, a kiedy do mnie dotarło, że to szczeniak, już było za późno na złapanie, znikł w krzakach na opadającym do stawu zboczu. Szukałyśmy bezskutecznie ze 40 minut bo miejsce przy polnej drodze, kilka kilometrów od jakichkolwiek zabudowań, nie rokowało przeżycia dla szczeniaka. Zniknął jak kamfora. Dopiero jak już w zasadzie zrezygnowałyśmy, usłyszałyśmy szczekanie i skomlenie, i ono doprowadziło nas do tej jamy, w której była schowana i zupełnie niewidoczna. Gdyby nie jej głos w życiu byśmy jej nie znalazły. Na zdjęciu widać jej skrytkę już po odkopaniu śniegu i zdjęciu części gałęzi. Nie było łatwo się do niej dostać. No a odkopana warczała niepewnie i machała jednocześnie ogonem, równie niepewnie. Wyciągnęłam z norki takiego mokrego flaczka, a teraz już doszła do siebie, więc pewnie długo tam nie mieszkała 🙂

Nie mogę być pewna, czy się nikomu nie zgubiła, ale to było według mnie za daleko od jakiejkolwiek wsi, dookoła pola i las. Nie miała obroży. Gdyby jednak nawet tak było, to jak odnaleźć właściciela? Ogłoszeń nie znalazłam żadnych. Na Facebooku nikt się nie odezwał. Gdyby w okolicy były jakieś domy, mogłabym po nich przejść. A tak nic innego nie zrobię. Więc nie narzekam na ludzi tylko stwierdzam, że tam by zginęła sama”.

Teraz uratowany piesek szuka nowego domu. Sunia grzeczna, gotowa do kochania i wierna od pierwszego wejrzenia. Telefon kontaktowy: 608 514 597 (Biłgoraj).

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.