- Reklama -

- Reklama -

Kto zajmie się historią powiatu biłgorajskiego? Prezes chce zrezygnować

- Przymierzam się do rezygnacji, już nie daję rady czasowo i zdrowotnie. Było nas około piętnastu osób, może nawet nieco więcej. Kilka osób zaangażowanych w historię powiatu biłgorajskiego już zmarło, bo większość osób to ludzie starsi. Młodym mieszkańcom, kompletnie się nie chce - mówi nam Piotr Flor, prezes Biłgorajskiego Towarzystwa Regionalnego.

- Reklama -

Niepokojące informacje, bo podobno chce pan zrezygnować z kierowania Biłgorajskim Towarzystwem Regionalnym?

Tak to niestety wygląda. Przez moją pracę nie wyrabiam już ani czasowo, ani zdrowotnie. Ja każdego dnia dojeżdżam do pracy z Biłgoraja do Lublina. Wyjeżdżam wieczorem i pracuję tam w nocy. Ta cała wyprawa zabiera mi z dnia aż 14 godzin. Na życie, spanie, rodzinę  i inne obowiązki zostaje mi każdego dnia 10 godzin. O 9 rano wracam do Biłgoraja i o godzinie 19:00 już wyjeżdżam do Lublina. Dłużej tak się nie da. Kiedy ja mam jeździć po archiwach, szukać dokumentów, odwiedzać ludzi, żeby to wszystko zbierać i pisać? Kiedy?

Jak pan zrezygnuje, to przecież to wszystko padnie i przestanie istnieć.

Ja mam nadzieję, że nie. Jest jeszcze mój zastępca i może on się tego podejmie? Ja jestem już drugą kadencję prezesem BTR. Nie chciałem, ale bardzo nalegano, żebym się podjął. To są czteroletnie kadencje. W pierwszej kadencji ciągnąłem to w zasadzie sam, bo już wtedy by się to wszystko rozpadło. A teraz druga kadencja i pomaga mi jeszcze mój zastępca. Michał bardzo chciałby to przejąć, ale on ma pewne problemy ze słuchem. On np. nie może odebrać od nikogo telefonu, tylko musi widzieć usta rozmówcy. I tylko kontakt mailowy, czy SMS wchodzi w grę.

Ilu ludzi jest w tej chwili w BTR?

Szczerze mówiąc, została już garstka.

- Reklama -

Garstka to znaczy ilu?

No dokładnie na papierze to jest może z dziesięć osób, ale tak realnie zajmują się tym dwie. Ja i mój zastępca Michał Kańkowski. Było nas około piętnastu osób, może nawet nieco więcej. Kilka osób zaangażowanych w historię powiatu już zmarło, bo większość osób, to ludzie starsi. Młodym mieszkańcom kompletnie się nie chce. Jest wielka potrzeba, żeby ludzie w sile wieku zechcieli się w to zaangażować.

Walczy pan do końca. Nad czym pan w tej chwili pracuje?

Teraz jest sporo biurokracji, bo z Nowym Rokiem trzeba złożyć wnioski o jakiekolwiek dofinansowanie naszej działalności i zadań publicznych. My nie bierzemy za to ani złotówki, robimy to całkowicie publicznie, ale mamy zadania do zrealizowania. Choćby zorganizowanie konferencji popularnonaukowej i wydanie książkowe rocznika historycznego BTR-u. Po tym covidzie zrezygnowaliśmy z konferencji, ale wydanie rocznika to jest koszt publikacji. Czekamy teraz na decyzję i odpowiedź.

To mamy odpowiedź, dlaczego nie ma chętnych. Bo wy działacie społecznie.

(…)

Cała rozmowa z prezesem Biłgorajskiego Towarzystwa Regionalnego, tylko w papierowym wydaniu Nowej Gazety Biłgorajskiej. Zachęcamy do lektury!

 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.