- Reklama -

Gdzie są dziki? Poszły w kukurydzę?

Akcja liczenia dzików

Październikowe dzikoliczenie odbyło się w całej Polsce. Ministerstwo zleciło tę inwentaryzację w związku z afrykańskim pomorem świń. Ponieważ na wschodzie kraju były już przypadki tej choroby wśród dzików, resort zlecił policzenie tych zwierząt. Po co? Jeśli jest ich za dużo, to ewentualna choroba szybciej się rozprzestrzenia. 

Liczenie dzików było powierzone Lasom Państwowym przy współpracy z Polskim Związkiem Łowieckim oraz z udziałem organizacji pozarządowych, samorządowców, przedstawicieli jednostek nadzorowanych i podległych Ministrowi Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji. Na terenie Nadleśnictwa Biłgoraj akcja była prowadzona 28 i 29 października. 

W całej Polsce zaangażowano mnóstwo ludzi, by spędzić dziki mniej więcej w jedno miejsce na danym terenie. Każde nadleśnictwo wyznaczyło 10 proc. swojego terenu jako obszar rachowania. Z uzyskanego wyniku wyprowadza się liczbę dla obszaru całego nadleśnictwa. Protokoły liczenia z całego kraju miały spłynąć do ministerstwa do 10 listopada.

Na terenie biłgorajskiego nadleśnictwa w liczeniu dzików wzięło udział ponad 200 osób spośród pracowników nadleśnictwa, uczniów ZSL w Biłgoraju, pracowników Zakładów Usług Leśnych oraz myśliwych z kół łowieckich. Inwentaryzacja prowadzona była metodą pędzeń próbnych na 17 powierzchniach w trzech grupach. Grupa I wykonała 6 miotów w miejscowościach Kolonia Kąty (gmina Frampol), Rapy Dylańskie, Gromada, Wola Duża (gmina Biłgoraj). Grupa II także wykonała 6 miotów w miejscowościach Ciosmy, Dąbrowica, Korytków Duży (gmina Biłgoraj). Natomiast grupa III wykonała 5 miotów w miejscowościach Gliny (gmina Księżpol), Wólka Biska (gmina Biszcza), Jedlinki (gmina Potok Górny), Huta Nowa i Huta Stara (gmina Harasiuki). 

Wynik zaskakuje

Jak podało Nadleśnictwo Biłgoraj, w wyniku pędzeń wykonanych na losowo wybranych powierzchniach próbnych nie zaobserwowano żadnego dzika. – Powierzchnie były losowane komputerowo, była przedstawiona cała powierzchnia nadleśnictwa, z czego komputer wybrał 17 powierzchni, czyli 10% całej powierzchni nadleśnictwa – tłumaczy zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Biłgoraj Leszek Turczyniak. Okazuje się, że zaskakująco małe liczby dzików zaobserwowano też w innych nadleśnictwach. Co w tym dziwnego? Ano to, że z marcowych obrachunków, wykonanych zresztą tą samą metodą, wynika, że dzików na terenie nadleśnictwa jest dużo więcej. – Koła łowieckie robią co roku inwentaryzację zwierzyny leśnej. Z marcowej inwentaryzacji wynika, że na terenie nadleśnictwa jest około 367 sztuk dzików. To, że dzików teraz nie wykazano, nie oznacza, że ich nie ma w ogóle – wyjaśnia nadleśniczy.

Więc gdzie się podziały dziki? – Gdzie one się w tym momencie przemieszczały, tego nie wiem. Jest jeszcze ten okres, kiedy mamy kukurydzę na polach. Dziki raczej preferują łatwiejszy pokarm w postaci kukurydzy czy ozimin. To na pewno jest jedna z tych przyczyn, że dzików w lesie nie było – tłumaczy Leszek Turczyniak, dodając, że akcja była prowadzona tylko na terenach leśnych, a nie np. też na polach. 

Podobne wyniki i wnioski zaobserwowano w całym kraju. Jak podkreślają specjaliści, w październiku pędzenie dzików jest nieefektywne, jako że w samych lasach zostaje ich bardzo mało. Zwierzęta wypuszczają się bowiem na pola w poszukiwaniu łatwego pożywienia. Szczególnie chętnie buszują wśród upraw kukurydzy.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.