Noclegi – Bździuch

Dwie godziny do przedszkola?

To kolejna historia naszego Czytelnika, który przychodzi do Redakcji z prośbą o interwencję. Tym razem chodzi o dowóz dziecka niepełnosprawnego do placówki w Biłgoraju. – Mój syn jest niepełnosprawny. Ma też problemy z sercem. Chodzi do specjalnego przedszkola do Biłgoraja. Musi dojeżdżać – opisuje mężczyzna, który twierdzi, że do grudnia ubiegłego roku wszystko było jak należy. Przed godz. 7 rano przyjeżdżał bus, który odwoził dziecko na zajęcia do Biłgoraja. Problemy naszego Czytelnika i jego syna zaczęły się w styczniu tego roku. – Jakaś firma wygrała przetarg. Był czas, że dziecko o godz. 6.15 musiało wyjeżdżać z domu. Później wójt dał nam busa, że mogliśmy wyjeżdżać później. Ale teraz go zabrał – tłumaczy mężczyzna, podkreślając, że ma zaświadczenia lekarskie, na których lekarze podkreślają, że jego dziecko nie może podróżować środkami transportu dłużej niż jedną godzinę. – Teraz mój syn do Biłgoraja jeździ nawet dwie godziny. Ale mu tak nie wolno. Jedzie tym busem po wszystkich gminach, nawet przez Aleksandrów. Chodziłem do gminy, prosiłem, tłumaczyłem, ale oni mówią, że nic się nie da zrobić – mówił.

Z pytaniem o wyjaśnienia zwróciliśmy się do Urzędu Gminy w Biszczy. Jak się okazało, sprawa nie jest taka prosta. – Gmina Biszcza w roku 2016 finansuje dowożenie 11 dzieci niepełnosprawnych, sześcioro dzieci do Biłgoraja, czworo do Rudnika nad Sanem i jedno do Leżajska. Ponieważ gmina jest w sektorze finansów publicznych, w wyłanianiu przewoźnika jesteśmy zobligowani do stosowania ustawy o zamówieniach publicznych i wyłaniania najkorzystniejszej oferty. Tak też odbyło się w tym roku. W związku z powyższym zmienił się przewoźnik dowożący uczniów niepełnosprawnych do Biłgoraja – wyjaśniał nam wójt gminy Zbigniew Pyczko. Jak tłumaczy włodarz, koszt, jaki gmina ponosi na dowożenie uczniów niepełnosprawnych, to ponad 50 tys. zł. Niestety, ten wydatek gmina w całości musi pokryć z dochodów własnych. Nie otrzymuje na to zadanie ani złotówki dotacji czy subwencji z zewnątrz. Wszystkie pieniądze z dotacji czy subwencji na dzieci niepełnosprawne otrzymują placówki, do których uczniowie uczęszczają, czyli w tym przypadku Biłgoraj, Rudnik i Leżajsk. A są to bardzo wysokie subwencje, bo mowa jest o kwotach rzędu 16 tys. zł i nawet do 56 tys. zł na jedno dziecko. Wszystko zależy od stopnia i rodzaju niepełnosprawności. 

– W momencie zmiany przewoźnika jeden z rodziców zaczął stawiać dodatkowe wymagania, których nie było w żadnym z orzeczeń o niepełnosprawności, więc nie można było takich wymagań stawiać oferentom przystępującym do przetargu. Problem jest w tym, że przewoźnik rano zabiera dziecko o godz. 6.30, a nie o godz. 6.50, jak było w ubiegłym roku i jedzie dłuższą trasą jak w roku ubiegłym – przedstawiał wójt, wyjaśniając, że rano bus zabiera dzieci z gminy Biszcza jako pierwsze, ale po lekcjach odwozi je jako pierwsze, więc po południu jadą najkrótsza trasą. – Ponieważ jest to dziecko przedszkolne na zgłaszane przez ojca prośby w okresie zimowym, kiedy wyjazd był jeszcze nocą, podwoziliśmy dziecko gminnym transportem do Księżpola, co skracało czas podróży dziecka. Nie możemy jednak tak organizować dojazdów ciągle, gdyż podwajamy koszty organizacji dowozu – przyznaje włodarz, który zaznacza, że oprócz mężczyzny żaden z rodziców nie zgłasza zastrzeżeń do organizacji dowozu. – Nie jesteśmy w stanie organizować dojazdów tak, aby spełniać życzenia każdego indywidualnie. Grupowe organizowanie dojazdów obniża koszty, które ponoszą wszyscy mieszkańcy gminy – podsumowuje wójt.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.