- Reklama -

- Reklama -

Chodząca encyklopedia Frampola

Mieszkaniec Frampola jest tak bardzo pochłonięty historią swojego miasta, że nie tylko zbiera o nim unikalne materiały, ale prowadzi też bloga. A tu w jednym miejscu, mnóstwo ciekawych historii i unikalne zdjęcia, których nie ma dosłownie nigdzie. - Wielu prosiłem na różnych spotkaniach o zgodę i pożyczenie materiałów. Chciałem chociaż zeskanować, bo nie muszę mieć oryginałów. Ale odzew jest niewielki- mówi nam Andrzej Burlewicz.

- Reklama -

Kogo nie pytam o historię Frampola i o jakichś ciekawych ludzi, to odpowiadają: Andrzej Burlewicz.

(śmiech). Nie jestem specjalnie zaskoczony, bo mieszkańcy trochę wiedzą, czym się zajmuję i jak ważny jest dla mnie Frampol. Szkoda tylko, że nie próbują się włączyć w to, co robię i pomóc mi w odkrywaniu historii miasta. A to tylko po to, żeby zachować dla potomności ciekawe wydarzenia, wszystkie ciekawostki i to, co najważniejsze z historii. Z tym jestem sam. Młodzi to praktycznie zero zainteresowania, może jakieś jednostki to obchodzi.

Pokazuje pan historię Frampola na blogu. To wyjątek, żeby ktoś był aż tak pochłonięty i zaangażowany przeszłością swojego miasta.

Staram się. Chciałbym, żeby to młode pokolenie za 10-20 lat, kiedy im troszeczkę siwizna przyprószy skronie, miało do czego zajrzeć. Ja szukam i ściągam mnóstwo materiałów związanych z historią Frampola i zamieszczam je w swoich internetowych archiwach. Mnóstwo tego jest. Przepracowałem 750 stron i pięć tomów wspomnień Jerzego Czerwińskiego. Dałem do biblioteki gminnej, żeby ludzie czytali. Jest sporo cennych dokumentów, tylko niestety niewiele osób chce je użyczyć, czy udostępnić, bo myślą, że Burlewicz na tym jakieś kokosy robi.

Ludzie pewnie mają jeszcze mnóstwo takich unikalnych rzeczy, po piwnicach, czy strychach.

I nawet o tym nie wiedzą. Wielu prosiłem na różnych spotkaniach o zgodę i pożyczenie materiałów. Chciałem chociaż zeskanować, bo nie muszę mieć oryginałów. Ale odzew jest niewielki, mało osób chce użyczyć swoje stare zdjęcia.

- Reklama -

Tych starszych i rodowitych frampolaków już coraz mniej. Myśli pan, że ci napływowi i nowi mieszkańcy mają w ogóle pojęcie o tym miejscu?

Kompletnie bezprzedmiotowo. Nie ma zainteresowania, nie obchodzi ich, co tu się działo wcześniej i jaka była historia. Chociaż jedna pani mnie zaskoczyła. Zaczepiła mnie kiedyś sama i zaniosłem jej jeden egzemplarz do poczytania. O Frampolu w prasie od 1836 roku, bo taką pierwszą notatkę udało mi się znaleźć.

(…)

Blog Andrzeja Burlewicza znajdziecie pod tym linkiem:

Frampol

 

Cała rozmowa z regionalistą i wielkim pasjonatem historii Frampola – w papierowym wydaniu „Nowej Gazety Biłgorajskiej”. W nim także mnóstwo informacji z gmin w całym powiecie. Szukajcie w kioskach, sklepach i punktach kolportażu.

A najwięcej aktualnych informacji z powiatu biłgorajskiego znajdziecie tu: WWW.GAZETABILGORAJ.PL

- Reklama -

Zostaw odpowiedź