- Reklama -

- Reklama -

Biłgorajski oficer werbunkowy – chor. Edward Madurowicz

Niedawno obchodziliśmy 103. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. To największe Święto Narodowe, obchodzone corocznie 11 listopada, upamiętnia przywrócenie naszemu krajowi upragnionej wolności, dokładnie po 123 latach niebytu państwowego, wraz z nieobecnością na mapach politycznych Europy, od 1795 do 1918 roku włącznie.

Absencja ta wynikała głównie ze znacznej przewagi zbrojnej zaborców w wyżej wymienionym czasie, bo to ona uniemożliwiała nam oswobodzenie kraju drogą walki (m.in. w 1830 czy też w 1864 roku albo nawet wcześniej, tj. jeszcze podczas kampanii napoleońskiej, jak np. w 1809 roku). Z tego powodu musieliśmy czekać na bardziej odpowiedni moment w historii świata.

Okazał się nim fakt powstania pod koniec XIX w. dwóch poważnych obozów militarnych na arenie międzynarodowej: Trójprzymierza i Trójporozumienia, które zaledwie w przeciągu kilkunastu lat postawiło przeciw sobie trzech naszych zaborców, wraz z Francją, Anglią i Włochami. Narastające skonfliktowanie tychże państw i dalsza komplikacja sytuacji politycznej w Europie przyczyniły się bardzo szybko do wybuchu I wojny światowej. Może nie takiego stanu rzeczy oczekiwaliśmy, gdyż ów konflikt, który ogarnął większość narodów, zyskał miano Wielkiej Wojny, tzn. takiej, jakiej dotychczas w dziejach ludzkości nie było, ale to właśnie wskutek owej zawieruchy doszło do osłabienia trzech mocarstw, ciemiężących od wieku społeczeństwo polskie.

Departament Wojskowy NKN

Stąd nasze nadzieje na zmianę tej sytuacji nastąpiły już w połowie 1915 roku, gdy wojska niemiecko-austriacko-węgierskie wyparły w końcu Rosjan z Lubelszczyzny, co praktycznie oznaczało dla naszych rodaków koniec epoki rozbiorowej. Jeśli chodzi o ziemię biłgorajską, mającą także udział w tym złożonym procesie, stosunkowo mało mówi się dzisiaj o działalności pewnego i wielce zasłużonego dla tej sprawy człowieka, zmarłego w Poznaniu 7 grudnia 1956 roku.

A był on nie tylko jednym z 23 komisarzy werbunkowych do Wojska Polskiego, mianowanym na teren Królestwa Polskiego przez Departament Wojskowy galicyjskiego Naczelnego Komitetu Narodowego (NKN) z siedzibą w Krakowie (już 6 listopada 1915 roku), lecz także wielkim społecznikiem i… cenionym architektem. Został bowiem m.in. autorem trzech gmachów uniwersyteckich, a także rotundy Szpitala Przemienienia Pańskiego w Poznaniu, ponadto Szpitala Psychiatrycznego w Gostyninie oraz Sanatorium i Przychodni dla Chorych na Gruźlicę dla Kasy Chorych we Lwowie, a dodatkowo jeszcze willi „Stefania”, zrealizowanego ok. 1912 w Sarajewie, który dopiero w 2009 roku został wpisany na listę Pomników Narodowego Dziedzictwa Kulturowego Bośni i Hercegowiny.

Inżynier Edward Madurowicz, bo o nim mowa, urodził się w 1889 roku w miejscowości Bugojno, akurat w Bośni. Jego rodzicami byli dr Mieczysław Wincenty Madurowicz, herbu Jelita (honorowy obywatel miasta Donji Vakuf w Bośni i Hercegowinie) oraz Stefania z Charkiewiczów. Pierwsze nauki pobierał w gimnazjum w Sarajewie, potem studiował jeszcze na Politechnice Lwowskiej (dwa semestry), a następnie w Monachium. Do sierpnia 1914 roku pracował w Biurze Budowlanym Bośni i Hercegowiny, jak również przy budowie tamtejszej kolei. Jednak 1 września tego roku wstąpił ochotniczo do ówczesnych Legionów Polskich. Swą służbę rozpoczął od zaszczytnej pracy w sztabie tej jednostki. Dlatego jesienią 1915 roku, już jako chorąży, został skierowany do Biłgoraja, gdzie założył zaraz placówkę werbunkową Departamentu Wojskowego NKN do Wojska Polskiego, której został komendantem. (W Janowie Lubelskim funkcję tę pełnił wtedy chor. Stefan Lelek, a w Zamościu chor. Karol Makuch).

Pieczęć Komisariatu Werbunkowego w Biłgoraju

Działalność Edwarda Madurowicza na rzecz naszego miasta i powiatu w tym czasie okazała się zbawienna. Przede wszystkim dlatego, że miała przeogromne znaczenie dla jego rozwoju społecznego i politycznego zarazem. Warto wiedzieć, że to z inicjatywy owego komisarza werbunkowego zbudowano tutaj istniejący dotąd pomnik, poświęcony… powstańcom listopadowym 1830/1831. (Został on odsłonięty dokładnie 29 listopada 1916 roku). Zresztą chorąży inż. Edward Madurowicz, po swym przeniesieniu z tutejszej placówki (w maju 1917 roku) do Sokołowa, pozostawił wśród mieszkańców Biłgoraja przepiękną opinię o sobie. „Stał się [bowiem] sprężyną, wokoło której skupiło się wszystko, co mogłoby stanowić życie w całym powiecie Biłgorajskim”. I rzeczywiście tak było. Kiedy w październiku 1915 roku przybył do grodu nad Ładą miał zaledwie 26 lat i był pełen zapału. Już na początku swej działalności zorganizował pierwszą w tym mieście drużynę skautową, początkowo pod kierownictwem Ottona Weryha z Warszawy i przybocznego Antoniego Szubartowicza z Biłgoraja, której wszyscy członkowie wstąpili z czasem do tajnej Polskiej Organizacji Wojskowej (POW) i rozbrajali potem przebywających tu żołnierzy austriackich (w listopadzie 1918 roku), następnie bili się z bolszewikami, a 21 lat później walczyli jeszcze z Niemcami w drugim podziemiu.

Oprócz pracy werbunkowej do Legionów Polskich, a w zasadzie do odradzającego się Wojska Polskiego, założył tu jeszcze w międzyczasie siedmioosobową Ligę Kobiet Pogotowia Wojennego, z nauczycielką Marią Rogowską (wkrótce jego małżonką) oraz Matczyńską – żoną okolicznego ziemianina (z Łukowej lub Chmielka) i Rżewską (Drżewską?) na czele. Jeśli chodzi o jego działalność na rzecz Departamentu Wojskowego NKN miał z czasem do pomocy kilku innych legionistów, chociaż liczba i skład tutejszego personelu werbunkowego ciągle się zmieniały. Na początku pomagali mu m.in. wspomniany Otto Weryho z Warszawy, a także Czesław Niezabitowski z Tarnobrzegu, Jan Markiewicz z Piotrkowa, Tadeusz Ambroziewicz z Miechowa i Jan Poniatowski oraz nieznany z imienia Platner.

Dopiero latem 1916 roku zaangażowano do miejscowej akcji werbunkowej na stałe 6 ludzi, a na przełomie 1916/1917 stan osobowy tej biłgorajskiej placówki powiększył się aż do 33 osób. Wówczas nosiła ona nazwę „Komisariat Werbunkowy do Armii Polskiej”. Zasadnicza działalność owej agendy, powstałej na obszarze okupacji austriackiej, niemal zaraz po udanej lipcowej kontrofensywie tarnowsko-gorlickiej i ostatecznym wyparciu Rosjan z terenu Królestwa Kongresowego w 1915, polegała głównie na organizowaniu zebrań agitacyjnych w poszczególnych miejscowościach, rozklejaniu afiszy werbunkowych lub rozdawaniu odezw.

- Reklama -

Ale nie oznacza to wcale, iż późniejsze struktury biłgorajskiego POW nie były gotowe do walki, wręcz przeciwnie były do niej systematycznie i dobrze przygotowywane, rzecz jasna w tajemnicy przed okupantem. Trudność w realizowaniu przez ów komisariat pierwszorzędnego zadania, czyli werbunku polegała na tym, iż w terenie mógł działać wyłącznie tylko jeden oficer werbunkowy, gdyż jedynie on posiadał stosowne pisemne zezwolenie od C. i K. Komendy Powiatu.

Mimo tego pierwsi ochotnicy do Legionów Polskich z ziemi biłgorajskiej zgłosili się już na początku grudnia 1915. W przeciągu następnego roku, tj. do czasu ogłoszenia tzw. manifestu dwóch cesarzy (5 listopada 1916), znalazło się jednak niewielu chętnych, bo tylko 35 osób. Być może wpływ na tę sytuację miało właśnie nielegalne tworzenie się tajnych struktur POW, pomijającej organy werbunkowe, ponieważ zwolennicy jej założyciela Józefa Piłsudskiego, skutecznie spowalniali rekrutacje, by mieć własną kartę przetargową w negocjacjach z okupantami.

Zresztą idei legionowej nie popierało także lokalne ziemiaństwo i duchowieństwo, aczkolwiek aktywna działalność biłgorajskiej placówki werbunkowej oraz jej przybudówek – skautów i Ligi Kobiet, były dowodem na to, iż mimo niewielkiego zaciągu do Wojska Polskiego, NKN miał tu nadal duże wpływy. Niestety pod komendą Madurowicza działała ona w Biłgoraju tylko do końca sierpnia 1916 roku, tzn. do czasu jego konfliktu z Tadeuszem Zarębskim, delegatem Wydziału Narodowego Lubelskiego (z obozu Piłsudskiego), którego on zadenuncjował, jako sabotażystę, utrudniającego werbunek do Legionów, narażając go tym samym na karę śmierci.

Pieczęć okrągła oficera werbunkowego w Biłgoraju

Fakt ten, po doprowadzeniu do uniewinnienia wyżej wspomnianego przez samego biłgorajskiego komendanta, z polecenia zwierzchnika Departamentu Wojskowego NKN, przyczynił się niestety do jego zwolnienia i przysłania do naszego miasta innego oficera werbunkowego, czyli chor. Zenona Łysakowskiego (dokładnie 5 września 1916 roku). Jednakże chor. Edward Madurowicz pozostał nadal w Biłgoraju i to do maja 1917 roku, czyli do czasu swego przeniesienia służbowego do Sokołowa. Dopiero wówczas funkcję po nim objął kolejny komendant ppor. Eugeniusz Niewiadomski. Powyższy przykry incydent nie zmienia wcale faktu, iż jego wcześniejsza aktywność miała olbrzymie znaczenie dla rozwoju naszego miasta i powiatu, ponieważ to właśnie on wzbudził ducha narodowego i poczucie polskości w tym regionie.

Potwierdzały to dobitnie prośby skautów oraz członkiń tutejszej Ligi Kobiet o pozostawienie go w Biłgoraju. Co ciekawe, wśród tej zacnej grupy biłgorajan znajdowało się nieprzypadkowo co najmniej kilku uczestników tajnego nauczania z zakresu historii i języka polskiego, prowadzonego ok. 1910 przy ul. Nadstawnej u Dygulskiej. Po dekonspiracji przez Rosjan zostali oni wyrzuceni ze szkoły początkowej i do 1914 roku musieli kontynuować swą naukę na tajnych kompletach u Zofii Grodzickiej w pobliskiej Soli.

Chor. Edward Madurowicz i jego pomocnicy

Dlatego kiedy otworzono pod okupacją austriacką czteroklasową szkołę miejską w Biłgoraju (w 1916 roku), z wykładowym językiem ojczystym, tutejsza młodzież skorzystała skwapliwie z tej okazji. Co więcej, odtąd uroczyście celebrowała zakazane wcześniej rocznice i obchody narodowe, powodowana porywami patriotyzmu i pragnieniem udziału w akcjach niepodległościowych, a patronował jej oczywiście chor. Edward Madurowicz.

Znamy obecnie nazwiska tych wspaniałych młodych ludzi. Należeli do nich m.in.: Jan Markiewicz, Roman Dudziński, Jan Michalewski, Kazimierz Dygulski, Adam Buczek, Wiktor Małysa, Józef Mazur, Józef Obszański, Czesław Radej, Antoni Szubartowicz, Stanisław Szubiak, Kazimierz Węgrzyn i Jan Zając, do których na początku 1918 roku dołączyli jeszcze: Władysław Kłosek, Stanisław Paczos oraz Stanisław Skwarek.

Losy  ppor. architekta po wojnie polsko-bolszewickiej są nam dobrze znane. Ale o tym innym razem.

Piotr Flor, Prezes Biłgorajskiego Towarzystwa Regionalnego

Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszego artykułu w jakiejkolwiek postaci, w tym również poprzez modyfikowanie jego treści, jest bez wiedzy i zgody autora zabronione.

- Reklama -

- Reklama -

1 komentarz
  1. Bogdan mówi

    Piękna historia naszego Biłgoraja oraz ich obywateli, którzy włączyli się do walki o niepodległość. Byłem na dwu godzinnym wykładzie pana P. Flora w PCK w Biłgoraju właśnie na ten temat.. Byliśmy wszyscy pod dużym wrażeniem wiedzy pana P. Flora i jego wykładu. Dziękuję w imieniu słuchaczy.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.