Masaże

Będą adresy po śmierci

To wygląda, jakby tytuł miał coś z grozy i sensacji, to jakby swoiste science fiction. Dotąd tak nie mówiło się, bo byłoby to bez sensu, chyba że przyjmie się do wiadomości, że adres jest tylko jeden i to ten wspólny, w niebiosach. Dotąd adresem dla szczątków był tylko cmentarz i najbliżsi wtajemniczeni z rodziny i przyjaciół znali na pamięć miejsce pochówku. A teraz?

  Teraz będzie udogodnienie, bo oprócz adresu cmentarza będzie jeszcze adres na cmentarzu i to z mapą dla ułatwienia w odnalezieniu grobu. Taki temat chodził mi już dawno po głowie, zwłaszcza wtedy, kiedy nie mogłem odnaleźć nagrobków dalszych znajomych i krewnych na cmentarzu, np. w Soli, oraz wtedy, kiedy znajdowałem się na „obcym” cmentarzu i w ogóle pierwszy raz, wiedząc tylko, że taki i taki bliski mi człowiek tu spoczywa. Wtedy stawałem się bezradny. I taki mam zawsze problem, kiedy odwiedzam cmentarze na Śląsku – w Katowicach, gdzie spoczywają moi dalsi krewni, dla których nawet – dla pamięci – ufundowałem nagrobek. To tym bardziej człowieka zachęca, by to miejsce odnaleźć na cmentarnym molochu, bo tak rozległe są tam cmentarze, a to znalezienie staje się niemożliwe i pozostaje tylko zapalenie znicza symbolicznego pod centralnym krzyżem, zbudowanym specjalnie dla tych, którzy nie mogą odnaleźć poszukiwanego grobu. Albo nawet wtedy, gdy rezygnujemy z odwiedzin cmentarza, np. z uwagi na dużą odległość, i decydujemy się na symboliczny znicz, rzadziej już na świeczkę, i modlimy się za tych, których grobów nie udało się nam odwiedzić lub do nich dojechać. Według mnie to zjawisko powszednieje, liczba tych, co nie mogą z różnych przyczyn być przy swoich bliskich zmarłych, rośnie, mimo że mamy coraz lepsze drogi i samochody. Jak pokazują statystyki, w dni zmarłych dochodzi do największych utrudnień i zagrożeń w podróżowaniu i najwięcej wtedy ginie ludzi na drogach, jakby na przekór losowi. Przecież ci, co wtedy giną lub doznają uszkodzeń ciała, jechali, by oddać hołd tym, których już nie ma wśród nas. To przecież gest z głębi serca i jakże samarytański, a mimo to codzienność jest okrutna, giną wtedy niewinni ludzie. To każdego powinno zastanowić, czy koniecznie musimy dojechać wszędzie tam, gdzie najtrudniej. Czy nie wystarczy tylko odwiedzić najbliższy cmentarz, by tam powspominać i pomodlić się za wszystkich? Na razie zwycięża nowa tradycja podróżowania, bo taka jest cywilizacyjna moda – jechać za wszelką cenę i pokazać się z dobrej strony. Wiem, że dla wielu jest to pogląd nieaprobowany, bo chęć spotkania bliskich i podzielenia się z nimi smutkiem przy grobach jest nieodparta. Tak dyktuje przysłowiowa dusza i serce zwłaszcza po niedawnej stracie.

  Ten temat przyszedł mi na myśl przed cmentarnymi świętami: Wszystkich Świętych i Dniem Zadusznym, po przeczytaniu zaskakującej informacji z Urzędu Miasta Biłgoraj o elektronicznych mapach online dla biłgorajskich komunalnych cmentarzy. Będzie to dla biłgorajaków nowością i również ciekawością dla innych. Poszczególne grobowce mają być oznaczone na mapie i będą miały symbol, a więc adres tych, co już odeszli od nas, czyli po ich śmierci. Tu trzeba się też ukłonić w stronę burmistrza Biłgoraja, że za jego rządów biłgorajskie cmentarze komunalne będą miały od 2017 r. połączenie przez internet online. Wystarczy tylko odpowiednio zalogować się do bazy danych i przypomnieć sobie główne dane o zmarłym tu pochowanym, którego nagrobek chcemy odwiedzić. O tym mówiło się już przed laty, bo takie usprawnienia były już na Zachodzie, np. w Niemczech, choć ja miałem okazję dowiedzieć o tym już wiele lat wcześniej, kiedy nawiązywano do rocznic wojennych i tym samym  do największych cmentarzy wojennych, gdzie wszystkie groby (z reguły krzyże) były zidentyfikowane i miały naniesione swoje symbole na ewidencyjne mapy, jeszcze nie elektroniczne. To był, według mnie, początek tego procesu i namiastka tego, co będzie w najbliższej przyszłości w Biłgoraju. Teraz komputer zostanie wykorzystany dla cmentarzy. Będzie w miarę dokumentowania przeszłości cmentarzy na podstawie żmudnego  identyfikowania grobowców za pomocą fotografii. Będą to ślady obecne i to znajdzie się na elektronicznej mapie obecnych czasów. Już policzono: na cmentarzu przy ul. Lubelskiej – 4183 nagrobków, przy Batorego – 155 i w lapidarium –199. Dla ciekawości sprawdziłem, że takie wyszukiwanie adresów na największym cmentarzu w Polsce, na Centralnym Cmentarzu w Szczecinie ma około10-letnią historię, a Biłgoraj teraz idzie w jego ślady. To dobrze dla żyjących i dlatego polecam pozostałym cmentarzom. 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.