Noclegi – Bździuch

„Zostałam pobita przez policjanta”

Kobieta twierdzi, że policjant, który przyjechał na interwencję do jej domu, zamiast pomóc, pobił ją i wyzywał. Kobieta trafiła do zamojskiej „wytrzeźwiałki”.

Do Redakcji NOWej napisała kobieta, która, jak twierdzi, została pobita przez stróża prawa. Sytuacja miała mieć miejsce w połowie grudnia w jednej z miejscowości powiatu biłgorajskiego. Autorka listu twierdzi, że pewnego wieczoru wypiła trochę alkoholu. Jej zdaniem, nie awanturowała się i nie podnosiła głosu, mimo to w jej domu zjawili się policjanci, którzy zachowywali się w stosunku do niej agresywnie i wulgarnie.
Wszystko zaczęło się od nieporozumienia w domu kobiety. – Zostałam kilka razy uderzona przez konkubenta i mojego niedoszłego teścia. Musiałam się bronić. Oni wówczas wykorzystali sytuację i zadzwonili po swojego znajomego policjanta. Miałam już kiedyś z nim zatarg – twierdzi kobieta. Jej zdaniem, konkubent zadzwonił do funkcjonariusza na jego prywatny numer telefonu, a zdarzenie nie było zgłoszone do Komendy Powiatowej Policji w Biłgoraju.
Jej zdaniem, na wstępie została zakuta w kajdanki. Następnie miała wykręcane ręce, co doprowadziło do zwichnięcia barku. Podobno na jej prośby o zaprzestaniu stosowania przemocy usłyszała: „a co mnie to obchodzi”. – Ból był nie do zniesienia, dlatego zaczęłam się bronić i kopnęłam policjanta w nogę. On uderzył mnie kilkakrotnie głową o ścianę, jednocześnie wykręcił mi ręce. Następnie zostałam podduszana. Przycisnął mnie do ściany z taką silą, że jestem cała w siniakach i mam opuchnięte części ciała – relacjonuje. Dodaje, że prosiła o poluzowanie kajdanek, ponieważ z powodu mocnego zaciśnięcia nie dochodziła jej krew do rąk. Natychmiast powstały siniaki na nadgarstkach. Z powodu uderzeń ma uraz głowy i skrzepy krwi w nosie.
Kobieta trafiła do izby wytrzeźwień w Zamościu. – Zarzucili mi na głowę bluzę, potraktowali mnie gorzej jak zwierzę. Gdy mnie wyprowadzano z domu, policjant powiedział do mnie: „chodź kur…”. Śmiał się, że i tak nie będę miała świadków – wspomina. Do samochodu policyjnego została wyprowadzona w bluzce na ramiączkach i klapkach. Droga do Zamościa była dla niej istnym koszmarem. Była wyzywana. W złości kopnęła nogą w szybę. W trakcie drogi skarżyłam się, że boli mnie serce. Mam częstoskurcz nadkomorowy, puls sięga nawet do 180! Policjanci na to nie reagowali – twierdzi.
Kobieta zapewniała nas, że sprawy tak nie zostawi. Miała złożyć skargę na bezkarność policji i wykorzystywanie pozycji. Planowała również wykonanie obdukcji.
O to, jak przebiegała interwencja, zapytaliśmy u źródła, a więc w Komendzie Powiatowej Policji w Biłgoraju. Okazało się, że 14 grudnia 2016 r. około godz. dwudziestej dyżurny biłgorajskiej komendy przyjął telefoniczne zgłoszenie od mieszkańca miejscowości (nazwa miejscowości do wiadomości Redakcji). Z treści wynikało, że 25-letnia konkubina mężczyzny wszczęła awanturę domową. Policjanci skierowani na miejsce zastali zgłaszającego mężczyznę, który oświadczył, że jego konkubina nadużywa alkoholu i pod jego wpływem wszczyna awantury domowe jemu i ich małoletniemu dziecku. – Sprawczyni awantury 25-latka będąca na miejscu zachowywała się w stosunku do interweniujących policjantów agresywnie i wulgarnie. Wyzywała ich słowami powszechnie uważanymi za obelżywe, nie wykonywała poleceń funkcjonariuszy oraz w trakcie interwencji próbowała uderzyć policjanta w klatkę piersiową. Jak ustalili policjanci, kobieta była nietrzeźwa. Miała w organizmie 1,20 promila alkoholu – informuje st. sierż. Joanna Klimek p.o. oficer prasowy KPP Biłgoraj.
Z powodu agresywnego zachowania kobiety i niestosowania się do wydawanych poleceń funkcjonariusze zgodnie z prawem użyli chwytów obezwładniających i założyli jej kajdanki na ręce trzymane z tyłu. – Kobieta w trakcie interwencji nie informowała policjantów o fakcie pobicia jej przez konkubenta i jego ojca, nie miała również widocznych obrażeń i nie potrzebowała pomocy medycznej. Z uwagi na agresywne zachowanie oraz stan upojenia alkoholowego oraz obecność w domu małoletniego dziecka, decyzją policjantów została przewieziona na Izbę Wytrzeźwień w Zamościu – wyjaśnia st. sierż. Klimek. Będący na miejscu lekarz zbadał kobietę, nie stwierdzając u niej obrażeń i przeciwwskazań zdrowotnych do zatrzymania 25-latki w Izbie Wytrzeźwień. Co więcej, sama kobieta również nie informowała lekarza o jakichkolwiek dolegliwościach zdrowotnych.
Jak informuje policja, pod adresem interwencji prowadzona jest procedura Niebieskiej Karty, gdzie 25-latka jest sprawcą przemocy domowej. Do Komendy Powiatowej Policji w Biłgoraj nie wpłynęła skarga na zasadność lub sposób przeprowadzonej interwencji.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.