
Najprzewielebniejszy Ojcze Prowincjale Dobrodzieju! List pisany od Ojca Prowincjała dopiero dnia 5 grudnia otrzymałem, ale dla zbiegu okoliczności, nie mogłem zaraz na pierwszą pocztę odpisać. Dziś dopiero, upatrzywszy chwilę od zatrudnień domowych wolniejszą donoszę, że u nas sama jedynie nędza i bieda w tym roku, gdyż nie dosyć, że nieurodzaj wielki w naszych piaskach, to nadzwyczajną szkodę i zniszczenie ponieśliśmy z gradobicia w pierwszych dniach sierpnia. Tak niesłychanej ogromnie wielkości spadł grad, że gonty na dachach uderzeniem łamał, rozumieliśmy, że Dzień Sądny nadszedł. Wszystko, co się pod dach skryć nie zdążyło uległo zabiciu. Zboże na polu wszelkiego rodzaju, tak zniszczone zostało, że trudno było rozpoznać, gdzie jakie było. Chciałem przynajmniej bonifikację w podatkach od Rządu wyrobić, ale to się zrobić nie udało. Nie ma ziarna jednego, ani do siewu, ani do życia. Wreszcie powszechna drożyzna powiększyła to nieszczęście. Na zimowy zasiew kupiłem żyta i obsiałem, lecz wiosenny siew nie wiem jaki będzie. Teraz zaś dla bydła ani wiązki słomy i paszy nie ma, podobnież chłopi klasztorni zupełnie ogołoceni z chleba i paszy zapewnie upadną. Jesteśmy jak obłąkani i nie wiadomo co dalej robić będziemy. W naszej okolicy prawie cała parafia Puszczy Solskiej temu nieszczęściu podpadła. Z powodu zmartwień i zdrowie może jest nędzne
[...]
Dnia 3 lutego 1831 przybył do Puszczy Solskiej kleryk z Warszawy, Saturn Borowski. Powiada on, że jest diakonem, lecz w obediencji nie ma o tym ani wzmianki. Raczy O. Prowincjał Dobrodziej poinformować, co mam zrobić, gdyż trzymać go w Puszczy wcale nie można, raz że próżno się wałęsa, po wtóre że my sami, co tu jesteśmy musimy się rozejść z powodu głodu, jaki mamy w tym roku. Lud wokół nas umiera z głodu, konwent także z powodu zniszczenia przez grad nic z pola nie zebrał, o czym już donosiłem Ojcu Prowincjałowi Dobrodziejowi dawniej. Pan Fredro z Zaborzec poszedł do wojska, Zaborce przez Rosjan zajęte i zniszczone, zapewne w tym roku nic z tamtego nie odbierzemy, nadto u nas wojaże do Zamościa są zakazane. A my sami już zupełnie nie mamy czym żyć, sam tedy O. Prowincjał Dobrodziej widzi, jaka nas czeka przyszłość, że daj Boże jeden albo dwóch będzie mogło wyżyć przy tak wielkiej drożyźnie, jaka jest teraz. Ja tam już niezawodnie będę
zmuszony opuścić Puszczę. [...] Jaki jest u nas ucisk i bieda, już z powodu napadu Kozaków, już z powodu głodu na lud nie do opisania, słowem rozpacz i grób [...]
Wszelkie prawa zastrzeżone
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.