Świętość Mikołaja jakby malała

 To ryzykowna diagnoza jak na naszą biłgorajską rzeczywistość, gdzie według mnie jest jeszcze mocno zakorzeniona wiara w moc sprawczą licznych zjawisk przyrodniczych, a niektórzy łączą je nawet z cudami. A z cudami, jak uczy życie i historia, trzeba być ostrożnym, bo prawdziwy cud, jak wiemy, zdarza się bardzo rzadko i wymaga przeprowadzenia złożonej procedury kościelnej, by w końcu wyodrębnić go z licznych i zagadkowych zjawisk, które potrafią szokować tym, że są z początku niewytłumaczalne. W zdecydowanej większości są one jednak po dłuższej obserwacji zrozumiałe i rozpoznane naukowo i nie mają nic wspólnego z mistyką. I od takiej diagnozy, jak w tytule, chcę zacząć i podywagować o św. Mikołaju, który na przestrzeni ostatnich wieków i dekad – tych przeze mnie obserwowanych – zmienia swoje oblicze i skojarzenia na bardziej świeckie. Wracając do tytułu…

  Najpierw sięgnę do mojej wczesnej pamięci, do lat piątej dekady XX w. Pamiętam, z jaką wtedy trwogą czekałem przy oknie na pojawienie się tajemniczego, tj. prawdziwego świętego Mikołaja, a rodzice jeszcze specjalnie tę moją trwogę potęgowali, wyolbrzymiając możliwości Mikołaja, w tym groźnego karania i jakże upragnionego wynagradzania. Tak wtedy moi rodzice uczyli mnie respektu i uległości, zresztą nie tylko przed Mikołajem. Można teraz zapytać, czy z tym nie przesadzali? Pewnie tak, ale mnie to nie zaszkodziło. To mnie wręcz zachęciło, by być grzecznym i jednocześnie ciekawym życia. Teraz psycholodzy pewnie by powiedzieli, że wyrządzano mi w ten sposób krzywdę, stresując mnie do granic możliwości, wszak miałem wtedy zaledwie kilka lat, a już potrafiłem te przeżycia mocno zakodować w pamięci do dzisiaj. Np. wyobrażenia o mikołajowych niewyobrażalnych możliwościach zejścia z obłoków na ziemię, a później, nocą przez komin do mieszkania, by złożyć w niewidzialny sposób podarunki dzieciom. Ja zapamiętałem jeszcze innego, przebranego Mikołaja z wielką głową i workiem z podarkami. Było to wczesnym  wieczorem. Wchodził przez furtę w płocie, a potem, już w mieszkaniu zdejmował worek z pleców, by po twierdzącej odpowiedzi na pytanie, czy byłem grzeczny, otwierał worek i zapraszał do obejrzenia zawartości. Nie przewidział jednego, że  spadnie mu niechcący z głowy szkopek (naczynie do dojenia mleka) przybrany białymi szatami i tym samym odsłoni głowę. Pamiętam, że wtedy zdębiałem; zobaczyłem część odsłoniętej głowy. Poznałem wtedy nowego Mikołaja, moją ciotkę Karolkę i mit o boskości Mikołaja nagle legł w gruzach. Przestałem się bać…

  W latach późniejszych św. Mikołaja próbowano zastąpić Dziadkiem Mrozem, by odwrócić uwagę od jego świętości, ale mimo to dominował jednak dalej zwykły Mikołaj ze zwisającym kapturem, białą długą brodą i w obszernym płaszczu, rodem z Laponii, który specjalnie miał przyjechać z dalekiej Finlandii na saniach ciągnionych przez renifery z załadowanymi workami z podarkami. A co ciekawego było w tym roku, oprócz tych powszechnych przebierańców w wielkich sklepach? 

  Z oryginalnym pomysłem w Biłgoraju wystąpili Mikołaje na motocyklach, jakże przez to nowocześni, i obdarowali dzieciaki z Wioski Dziecięcej SOS. Również w Majdanie Starym do szkolnych maluchów przyjechał Mikołaj w bryczce ciągnionej przez prawdziwego konika, tylko z jednym workiem, bo resztę, a było ich kilkanaście, dołożono dopiero na scenie, na którą wszedł dostojnym krokiem wymarzony Mikołaj. Ale prezenty rozdawał dopiero, jak mu wszystkie dzieciaki ładnie zaśpiewały i to wielokrotnie. Resztę można było dokupić u odpustowych kramarzy, którzy mimo śnieżycy twardo czekali na hojnych darczyńców. A było jeszcze stoisko kiermaszowe rodziców z ciekawymi ozdobami choinkowymi, a nawet z pokaźnymi obrazami, np. św. Rodziny 

  A jak to było naprawdę z historycznym świętym Mikołajem? Ten Mikołaj był biskupem i pochodził z Miry, tureckiego miasta na Riwierze Tureckiej, niedaleko greckiej wyspy Rodos. Tu chciałbym się pochwalić, być może otarłem się o to miejsce, kiedy zwiedzałem wybrzeże Morza Śródziemnego w południowej Turcji. Wyczytałem, że tenże Mikołaj żył  w III i IV w., że czynił cuda, pomagał biednym, był najbardziej czczonym świętym przez katolików i prawosławnych, a obecnie jest jego największe sanktuarium we włoskim Bari, a jeden z odpustów odbywa się we wspomnianym Majdanie. Zwyczaj obdarowywania się prezentami z okazji Mikołaja jest bardzo stary, a do Polski przybył dopiero w XVIII w. i obecnie podobizna Mikołaja jest wykorzystywana bezpłatnie(!) przez komercję niemal na całym świecie.  

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.