Garderoba Gentlemana

Stacja kontroli pojazdów na kontrolowanym

Każdy właściciel samochodu co roku musi odwiedzić stację kontroli pojazdów. "Przegląd" ma wychwycić m.in. usterki w aucie. Jak się okazuje, niejedną usterkę mają same stacje. Starosta, który powinien je kontrolować, nie robi tego.

Co roku w Polsce zwiększa się liczba pojazdów. Użytkowanych jest wiele pojazdów zaawansowanych wiekowo, które stwarzają szczególnie duże zagrożenie w ruchu, a przy tym mają niekorzystny wpływ na środowisko naturalne, w tym na czystość powietrza.

Najwyższa Izba Kontroli postanowiła ustalić, w jakim stopniu kontrolowane są stacje kontroli pojazdów. Okazało się, że w małym. "Brak skutecznego nadzoru nad stanem technicznym pojazdów prowadzi do pogorszenia bezpieczeństwa oraz wzrostu negatywnego wpływu motoryzacji na otaczającą nas przyrodę. Specjaliści z dziedziny motoryzacji twierdzą, że po polskich drogach poruszają się setki tysięcy pojazdów, które nie powinny zostać dopuszczone do ruchu ze względu na ich zły stan techniczny. O tym, że w Polsce są one dopuszczane, świadczy m.in. skala zatrzymywanych z tego powodu dowodów rejestracyjnych przez organy kontroli ruchu drogowego. Zwrócić należy jednak uwagę na niski odsetek badań technicznych przeprowadzanych w stacjach kontroli pojazdów zakończonych wynikiem negatywnym. W Polsce jest to niespełna 2%, co wydaje się nienaturalne w porównaniu z innymi krajami UE, w których – na przykładzie Niemiec – jest on pięciokrotnie wyższy" – czytamy w raporcie NIK.

Kontroli zostali poddani starostowie powiatów, którzy nadzorują stację. Pod lupę kontrolerów poszło również starostwo biłgorajskie. Sprawdziliśmy, jakie były zastrzeżenia do władz naszego powiatu. Jak się okazuje, nie brakowało ich.

Na przykład starosta biłgorajski w 2014 roku nie skontrolował żadnej z 21 stacji, a w 2015 r. dwóch stacji z 23 stacji funkcjonujących na terenie starostwa. Z 21 stacji skontrolowanych w 2015 r., jedna nie była poddana wcześniej kontroli przez okres 5 lat, dwie przez okres 11 i 12 lat, a jedna nawet przez 14 lat. W 12 innych stacjach starosta nie przeprowadzał kontroli przez okres 2–3 lat. Kontrole powinny być przeprowadzane co roku. W rezultacie niektóre stacje funkcjonowały poza kontrolą nawet po kilkanaście lat.  

 Starosta biłgorajski również dopuścił do prowadzenia od listopada 2011 r. do połowy marca 2016 r. przez przedsiębiorcę stacji bez wymaganego wpisu do rejestru. Przedsiębiorca ten prowadził stację na podstawie wystawionego mu zaświadczenia o wpisie, korzystając z poświadczenia wystawionego innemu przedsiębiorcy, ważnego do końca 2015 r. Przez okres ponad 4 lat, do końca 2015 r. wykonano nielegalnie aż 9 148 badań technicznych. Dopiero w toku kontroli NIK przedsiębiorca został wpisany do rejestru.

Starosta biłgorajski przeprowadził pierwsze kontrole czterech stacji wpisanych do rejestru w latach 2010-2012, po upływie od 3 lat i 5 miesięcy do 4 lat i 8 miesięcy od dnia ich wpisu. W jednej z nadzorowanych przez starostę biłgorajskiego stacji w 2015 roku przeprowadzono 131 badań technicznych bez ważnego poświadczenia TDT (Urząd Transportowego Dozoru Technicznego). W kolejnej stacji przez 49 dni przeprowadzono bez ważnego poświadczenia 204 badania techniczne. Jednak na szczególną uwagę zasługuje funkcjonowanie przez okres kilku miesięcy stacji prowadzonej przez przedsiębiorcę, który po jej nabyciu nie wystąpił do dyrektora TDT o wydanie wymaganej decyzji poświadczającej spełnianie stosownych wymagań do prowadzenia stacji. W tym czasie, w wyniku nienależytego nadzoru starosty, w stacji tej wykonano 9 148 badań.

Jakie przewinienia oprócz stosownych dokumentów miały stacje? Jedna z trzech skontrolowanych stacji na terenie powiatu przez ponad miesiąc wyposażona była w  niedopuszczony do eksploatacji przyrząd do sprawdzania i regulacji ciśnienia powietrza w ogumieniu pojazdu. W innej  stwierdzono brak wyposażenia w przyrząd do sprawdzania prawidłowości połączenia pojazd – przyczepa, a przede wszystkim użytkowanie nielegalizowanego przyrządu do sprawdzania i regulacji ciśnienia powietrza. W tej samej stacji przez 7 miesięcy wykonano 1 933 badania techniczne pojazdów. Ponadto stwierdzono, że w jej wyposażeniu przez 4 miesiące znajdował się nielegalizowany analizator spalin, przy użyciu którego wykonano 894 badania.

W jednej ze stacji nadzorowanej przez starostę biłgorajskiego diagnosta przy badaniu sprawności układu hamulcowego nie użył miernika siły nacisku na pedał hamulca oraz nieprawidłowo wykonał badanie sprawności hamulca postojowego. Dodatkowo nie sprawdził działania pasów bezpieczeństwa i ich zapięć oraz światłości świateł drogowych.

Kontrola Najwyższej Izby Kontroli wykazała, że starosta biłgorajski po otrzymaniu w 2015 r. dwóch zawiadomień o nieprawidłowym przeprowadzaniu badań technicznych, skierowanych przez prokuraturę oraz Urząd Transportowego Dozoru Technicznego, nie wszczął postępowań zmierzających do cofnięcia uprawnień diagnostom przeprowadzającym nierzetelnie badania techniczne pojazdów.

Odwiedzając stację kontroli pojazdów, miejmy się na baczności. Badanie tam wykonane nie zawsze powie nam prawdę o stanie technicznym naszego auta. Jak się okazało, same stacje powinny przejść takie badanie.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.