Relikty komunizmu w Tarnogrodzie

– Szanowna Redakcjo! Od dawna się zastanawiam, jak długo nasze miasteczko Tarnogród będzie tkwił w nazwach ulic PRL-u napisał do nas jeden z naszych Czytelników.– Za przykład można podać Osiedle Błonie, gdzie mamy ulice takie jak 40-Lecia PRL-u czy też słynna ulica PKWN – wylicza mieszkaniec Tarnogrodu, dołączając do niechlubnego grona także ulicę 22 Lipca. – Jakoś ciężko naszym radnym zebrać się i uchwalić uchwały znoszące nazwy tych ulic – pisze mieszkaniec miasteczka. 

Warto przypomnieć, że próby rozliczenia się z przeszłością w Tarnogrodzie już były. Temat dekomunizacji ulic podnosił między innymi radny Marian Dołomisiewicz jeszcze w ubiegłym roku. Samorządowiec przypomniał wówczas, że senat podjął uchwałę dotyczącą propagowania idei komunistycznych. Podkreślono wówczas, że należy poświęcić więcej uwagi zagadnieniu związanemu z nazewnictwem ulic czy innych obiektów. Według radnego, w Tarnogrodzie jest pięć ulic, których nazwy są ukłonem w stronę komunistycznego systemu. – Chcę państwu zwrócić uwagę, że jak mamy co roku uroczystości górnicze, oni idą i jak oni się czują? – pytał wtedy radny zebranych (przyp. red.: Przemarsz odbywa się ul. 22 lipca. W czasach komuny 22 lipca obchodzono najważniejsze polskie święto państwowe. Obchodzone ono było corocznie na pamiątkę rocznicy ogłoszenia Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego w 1944 roku). – Jest ul. 40-lecia PRL. Nie wiem, ktoś się tu chyba z historią ominął, bo według danych historycznych PRL trwał w Polsce 37 lat, od 1952 do 1989. Wydaje mi się, że tutaj nawet merytorycznie nie jesteśmy dobrze ustawieni – zauważył radny.

Do sprawy nawiązał także jeszcze w kwietniu burmistrz Tarnogrodu, który mówił, że w życie wchodzi ustawa o dekomunizacji ulic i placów. – Proszę się nad tematem zastanawiać, bo wykonać trzeba będzie ustawę sejmową, a myślę, że ona na pewno przejdzie – zwracał się do radnych Eugeniusz Stróż. – Więc stanie się to aktualne i pewne możliwości się stwarzają – dodał. 

Zgodnie z nową ustawą, samorządy będą miały rok na usunięcie z przestrzeni publicznej nazw upamiętniających osoby, organizacje, wydarzenia i daty symbolizujące komunizm lub propagujące go. Według autorów projektu ustawy, w Polsce jest około 1200-1400 nazw miejsc, które upamiętniają system komunistyczny. Zgodnie z ustawą nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej, w tym dróg, ulic, mostów i placów nadawane przez jednostki samorządu terytorialnego nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować. Określono w niej, że „za propagujące komunizm uważa się także nazwy odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944-1989”.

Oznacza to, że nie można nadawać takich nazw. Ewentualną decyzję o stwierdzeniu nieważności uchwały nadającej nazwę budowli, obiektowi lub urządzeniu użyteczności publicznej – jeśli nosiłby nazwę niezgodną z ustawą o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy – podejmowałby wojewoda.

Przed wydaniem takiej decyzji byłby on zobowiązany do zasięgnięcia opinii Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Mógłby także zasięgnąć opinii Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. W razie zakwestionowania nazwy, władze samorządowe miałyby trzy miesiące na to, by nadać danemu obiektowi nową nazwę.

Zgodnie z ustawą, jeśli samorząd nie zmieni w wyznaczonym czasie dawniej nadanej nawy, z mocy ustawy uznanej za zakazaną, wojewoda wyda w terminie trzech miesięcy zarządzenie zastępcze po zasięgnięciu opinii IPN.

W ustawie zapisano, że zmiana nazwy dokonana na podstawie ustawy nie będzie miała wpływu na ważność dokumentów zawierających nazwę dotychczasową. Oznacza to, że np. dowód osobisty, mimo zmiany nazwy ulicy, przy której mieszka osoba legitymująca się nimi, będzie ważny, dopóki nie upłynie jego termin ważności.

Zdecydowano też, że pisma oraz postępowania sądowe i administracyjne w sprawach dotyczących zmiany nazwy, dokonanej na mocy ustawy, w księgach wieczystych, rejestrach, ewidencjach i dokumentach urzędowych będą wolne od opłat.

Jak zaznaczono w uzasadnieniu do projektu ustawy, jej wejście w życie będzie wiązało się z kosztami dla budżetu państwa w postaci zmniejszenia dochodów, spowodowanego zwolnieniem z opłat oraz zwiększeniem wydatków związanych z wymianą dokumentów. Również samorządy poniosą koszty związane z wymianą dokumentów, a ponadto wydatki na zmianę tablic z nazwami ulic.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.