Minkiewicz

Laudato si`. Doceńmy tę encyklikę

Pochwalony bądź, to polski odpowiednik zacytowanej w tytule nazwy ostatniej encykliki papieża Franciszka, w której dominuje troska o nasz dom, o ekologię, o nasz świat zagrożony przez działalność człowieka. Świat jest zwany w tym dokumencie wspólnym domem. Namawiam więc szczególnie ludzi respektujących autorytety kościelne, by poznali tę encyklikę, doceniając jej aktualność i sam temat z pozoru tylko odległy, jako że zajmujący się naszą przyszłą egzystencją i jej zagrożeniami. W tym celu odważyłem się na własny sposób przybliżyć czytelnikom ten poważny dokument papieski, jako entuzjasta wszystkich ruchów i działań na rzecz ekologii. Ja też, gdzie tylko mogę, staram się to praktykować w malutkiej skali, jakby groteskowo. Ot, choćby noszenie jednej i tej samej torby na zakupy z mocnego materiału, z wodoodpornego brezentu, unikając w ten sposób foliowych opakowań, z którymi jest i mało estetycznie, i co najgorsze – jest po użyciu problem i dla recyklingu, i niestety też dla przyrody, bo tę przyrodę szczególnie w rowach przydrożnych zaśmiecają. A samodegradacja trwa ponoć ponad sto lat. Więc wyobraźmy sobie, co nas czeka, gdy nie zmienimy zachowań – totalna degradacja życia. Zatem zacznijmy od oszczędzania opakowań, bo to jest w zasięgu każdego z nas, bo tytułowa encyklika podejmuje temat globalny ze szczególnym akcentem położonym na groźne ocieplanie się klimatu z powodu nadmiaru tzw. gazów cieplarnianych wytwarzanych przez przede wszystkim procesy spalania w przemyśle, ale i w naszych domach z tradycyjnymi paleniskami.

Przyznam się, że piszę o tym z niepewnością i obawą o odbiór środowiska katolickiego. Czy mnie ono zaakceptuje z tym tematem, czy nie będę posądzony o zarozumiałość, a może nawet o bluźnierstwo? Tego też nie wykluczam, mimo że mam szczere intencje potwierdzenia wagi poruszanych problemów przez papieża. Najpierw powiem, że takie encykliki papież kieruje w pierwszym rzędzie do biskupów, ale również i do wszystkich wiernych i można je nabyć od czasu do czasu w przykościelnych księgarniach. A szkoda, bo według mnie każdy średnio wykształcony człowiek mógłby ją z pożytkiem przeczytać, a tym bardziej wykształceni wierni, do których chcę się zaliczać, mimo trwającego w mocy zakazu przyjmowania komunii św. przez rozwodników.

Ta encyklika nie jest pierwsza na temat ekologii. Zaczął ten temat poruszać w latach 60. ubiegłego wieku papież Jan XXIII w obliczu też zagrożenia, ale innego – zagrożenia wojną atomową na skutek napięcia wokół Kuby, gdzie pojawiły się rakiety radzieckie wycelowane na USA. Groźba wojny nuklearnej wisiała wtedy na włosku… Pamiętam to napięcie… Teraz jest inne, choć obecna ilość naprodukowanej broni jądrowej przeraża i poszerza krąg jej posiadaczy, to jednak widmo zagłady całej ludzkości pochodzi nie od bomb i rakiet, choć tego lekceważyć nie można, ale od  samego człowieka, który niszczy przyrodę, a w konsekwencji i samego siebie. Więc jak na to patrzy obecny papież? On nie tylko widzi to, ale i woła o zachowanie rozsądku, wręcz domaga się tego w swej 6-rozdziałowej encyklice. Oprócz zanieczyszczeń i nadmiaru gazów cieplarnianych widzi narastający problem czystej wody, zatracanie różnorodności fauny i flory, pogarszającą się jakość życia, a przy tym globalną niesprawiedliwość i brak reakcji świata na nią. Papież daje temu wyraz, ale i daje receptę na poprawę, odsyłając świat do Ewangelii Stworzenia. Tak jakby zwątpił w człowieka, widząc w nim wszędzie ludzki pierwiastek kryzysu ekologicznego. Papież nadaje temu zjawisku globalność i zaleca tzw. ekologię integralną, do której zalicza oprócz ekologii środowiskowej również ekologię kulturową życia codziennego. Tak powinno być według papieża przy dążeniu do dobra wspólnego i sprawiedliwości dziejowej. Tu nic ująć, nic dodać, to sama skondensowana prawda i tego człowiek współczesny powinien się trzymać. W ostatnim rozdziale papież kładzie nacisk na edukację i duchowość ekologiczną. Te terminy są dla mnie jak i dla wielu – tak przypuszczam – niesamowicie abstrakcyjne i trudne do zrozumienia, bo papież pisze encykliki zawsze zwięźle i z takimi pojęciami, których znaczenia trzeba doszukiwać się w ich głębi. Tu m.in. papież apeluje o inny styl życia, o inne relacje między ludzkością a środowiskiem, o nawrócenie ekologiczne, o radość i spokój, nawet o miłość obywatelską i polityczną, o świąteczny odpoczynek o szacunek dla całego stworzenia pod słońcem. W zakończeniu prosi o modlitwę za naszą ziemię, a ja rozumiem, że i za naszą doczesną ziemię matkę. Ta encyklika ma głęboką wymowę, jest naładowana myślą i filozofią. Tylko czy człowiek weźmie to sobie do serca, czy skorzysta z tego? Myślę, że po przeczytaniu, w części tak. Przeczytajmy ją więc. 

 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.