Grad zniszczył plantacje tytoniu

Zniszczone pola tytoniu, połamane drzewa, zablokowane drogi – to tylko niektóre skutki ostatnich nawałnic, jakie przeszły nad naszym powiatem. 21 lipca, w piątek, nawałnice przeszły nad gminami Obsza i Łukowa. Silny wiatr, ulewny deszcz i grad siały spustoszenie na polach mieszkańców. Najbardziej ucierpiały plantacje w Woli Obszańskiej, Babicach i Łukowej. Na wielu polach nie będzie już czego zbierać. Nie minęło wiele czasu, a kolejne burze szalały nad powiatem biłgorajskim. W niedzielę (23 lipca) nawałnice wystąpiły w gminach Potok Górny i Biszcza. Tutaj też silnie wiało, lało i padał grad. Znowu ucierpiały plantacje rolników. W niektórych miejscach tytoń został doszczętnie zniszczony.

Jak twierdzą rolnicy, rok na plony zapowiadał się dobrze. – Na początku sezonu nie było deszczu i myśleliśmy, że nie będzie dużego urodzaju. Kiedy przyszedł deszcz, tytoń nabrał tempa. Teraz, kiedy zaczęliśmy zrywać liście tytoniu, mieszkańcy z naszej i okolicznych gmin nie mogli narzekać na nieładny tytoń – mówi mieszkaniec gminy Obsza. Jak twierdzi, sezon zapowiadał się dobrze. Jednak przyszła burza, która wybiła tytoń. Rolnicy są zrozpaczeni. – Tyle pieniędzy wydałem na nasiona, opryski, nawozy, a ile roboty… i wszystko na nic – mówią plantatorzy i dodają, że na niektórych polach został sam nieużytek.

 – Straty są ogromne, szczególnie w uprawach tytoniu, z którego utrzymuje się większość naszych mieszkańców, a także w rzepaku i pszenicy. Wszystkie uprawy były gotowe do zbiorów, ale zdążyli je rozpocząć nieliczni rolnicy. W niektórych przypadkach straty sięgają nawet 100 procent – ocenia wójt gminy Obsza Andrzej Placek, który od kilku dni wizytuje pola. Rolnicy z gminy Obsza mogą liczyć na pomoc państwa. Członkowie komisji, szacującej szkody, przystąpią do pracy natychmiast po otrzymaniu wytycznych od wojewody lubelskiego, dotyczących form uzyskania wsparcia. – Pierwsze raporty wysłaliśmy do urzędu wojewódzkiego już po piątkowej nawałnicy, ale do tego doszła burzowa niedziela i do urzędu gminy zgłaszają się kolejni rolnicy z prośbą o pomoc – dodaje sekretarz gminy Obsza Grzegorz Wróbel

W kilka minut plantatorzy stracili to, nad czym pracowali od wczesnej wiosny. Rolnicy włożyli w swoje uprawy nie tylko wiele energii, ale i pieniędzy. Rozpacz pokrzywdzonych ludzi jest zrozumiała tym bardziej, że skutki nawałnicy będą odczuwalne jeszcze przez długi czas. Żal jest tym większy, że zbiory zapowiadały się bardzo dobrze. Pokrzywdzeni mieszkańcy będą zapewne szukać pomocy w swoich samorządach. Jednak jak zwykle najlepsza jest pomoc sąsiedzka. Jeśli całe plony zniknęły z pól w ciągu paru sekund, to wiadomo, że będzie potrzebne wszystko. Klęska żywiołowa może dotknąć każdego, może więc być i naszym udziałem. Trzeba o tym pamiętać

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.