Góry po raz kolejny pokazały swoją siłę
Za uczestnikami wyprawy 55-dwutysięczników dla Adasia drugi dzień niezwykłej wyprawy, której celem jest zdobycie wszystkich 55 tatrzańskich dwutysięczników w zaledwie dziewięć dni. Po pierwszym etapie, zakończonym pełnym sukcesem i zdobyciem ośmiu szczytów, drugi dzień okazał się znacznie trudniejszy.
Plan zakładał wejście na 13 kolejnych szczytów. Ostatecznie udało się zdobyć trzy – Wołowiec, Jarząbczy Wierch oraz Kończysty Wierch.
Marznący deszcz, grad i porywisty wiatr
Jak relacjonują uczestnicy, warunki w Tatrach były wyjątkowo trudne i z każdą godziną stawały się coraz bardziej niebezpieczne. Na szlaku towarzyszyły im marznący deszcz, gęsta mgła ograniczająca widoczność, niska temperatura, grad oraz bardzo silny, porywisty wiatr. W takich okolicznościach dalsza wędrówka mogła stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia.
– Dziś mieliśmy ambitny plan zdobycia 13 szczytów. Niestety, góry po raz kolejny pokazały, że to one rozdają karty – przekazali uczestnicy wyprawy.
Trudna, ale słuszna decyzja
Po analizie sytuacji zapadła decyzja o wycofaniu się z gór i czasowym zawieszeniu akcji.
– Podjęliśmy decyzję o wycofaniu się. Nie była łatwa, ale była słuszna. Bezpieczeństwo, zdrowie i życie są ważniejsze niż realizacja planu za wszelką cenę – podkreślają organizatorzy.
Po zejściu ze szlaku przekazali kolejną informację.
– Ze względu na złe warunki pogodowe przerywamy działania i wracamy do domu. Czekamy na poprawę pogody, regenerujemy siły i wkrótce wracamy na szlak. Bezpieczeństwo przede wszystkim! – napisali w mediach społecznościowych.
Wyprawa trwa. Cel pozostaje ten sam
Choć akcja została chwilowo wstrzymana, uczestnicy nie zamierzają rezygnować z wyzwania. Głównym celem od początku nie jest samo zdobycie wszystkich tatrzańskich dwutysięczników, ale zwrócenie uwagi na zbiórkę dla 13-letniego Adasia Iwanejki, który choruje na dystrofię mięśniową Duchenne'a (DMD).
Każdy zdobyty szczyt ma przypominać o walce chłopca z postępującą chorobą i zachęcać kolejne osoby do wsparcia kosztownej terapii genowej.
Ziemia Biłgorajska trzyma kciuki
W pierwszych dwóch dniach wyprawy na szlaku byli Marcin Obszyński, Sławomir Pisiewicz, Krzysztof Szabat, Dawid Wasąg oraz Jarosław Słupski. Mimo nieplanowanej przerwy zapewniają, że po poprawie pogody wrócą w Tatry i będą kontynuować swoją misję. Organizatorzy dziękują wszystkim za wiadomości, słowa wsparcia i wpłaty na rzecz Adasia. W pierwszym etapie wyprawy na wirtualną skarbonkę zebrali prawie 18 tys zł. Skarbonka jest ciągle aktywna, a pieniądze na nią wpłacone trafiają bezpośrednio na główną zbiórkę Adasia 55 dwutysięczników dla Adasia Iwanejko
Jak podkreślają, choć pogody nie da się pokonać, wspólnymi siłami nadal można wygrać znacznie ważniejszą walkę – o przyszłość 13-letniego chłopca.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.