Żyli świadkowie, którzy twierdzili, że jeszcze w latach 40. XX wieku z wody wystawały wieżyczki. To opowiadanie spisała nieodżałowana Wiktoria Klechowa, która znała tych świadków.
Tam właśnie w okolicach tego miejsca działy się różne zjawiska nadprzyrodzone - widziano tam błędne ogniki, motory nie chciały się zapalić. To jest prawdziwa zagadka, bowiem ani w źródłach, ani w dokumentach, ani na mapach starych w ogóle nie ma żadnej wzmianki o tym kościółku. Faktem jest, że wisi tam kapliczka na drzewie, która miała upamiętnić wspomniany kościółek. Zresztą opowiadania starszych ludzi o błędnych ognikach, o wielkim, czarnym psie są niezwykle popularne. Jak wspominała Wiktoria Klechowa: "Wtedy to Bronia opowiedziała nam o tym jeziorku wszystko, co wiedziała.
Co więc tu było ciekawego i dziwnego zarazem? Otóż tu, gdzie znajduje się to jeziorko, stał drewniany kościółek. W pobliżu stała też podobno karczma. Ale pewnej jesiennej nocy kościółek zapadł się, a w miejscu jego powstało to jeziorko. Podobno było bardzo głębokie, gdy stanęłyśmy u jego brzegów, grzęzły nam nogi. Że tu stał kościółek, zaświadczała starsza wiekiem Julia Murowa mieszkająca pod lasem [na Różnówce], która zapamiętała, że w dzieciństwie wraz z matką do tego kościółka chodziła.
Bronia Chylówna twierdziła, że gdy jeździła z ojcem do lasu po drzewo, to jeszcze w latach czterdziestych widziała w jeziorku fragment wieżyczki tego kościółka". Historyk Dominik Róg ustalił, iż nie było w źródłach żadnej informacji o jakikolwiek obiekcie sakralnym. Na mapie Geoportal.pl. wyraźnie widać zaokrąglony dół tworzący jakby donicę. Lepiej nie zapuszczać się w te tereny...
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.