Duchowość i cisza, która "dzwoni w uszach"
Wielki Post na Zamojszczyźnie zaczynał się od radykalnego cięcia. Gdy tylko wybrzmiały ostatnie echa zapustnych zabaw, w domach zapanowywała głucha cisza. Instrumenty muzyczne, tak chętnie używane podczas karnawału, owijano w płótna i chowano głęboko do skrzyń. Nie wolno było nie tylko śpiewać radosnych pieśni, ale nawet głośniej się śmiać czy żartować.
Centrum życia duchowego stanowiły nabożeństwa: Gorzkie Żale oraz Droga Krzyżowa. Mieszkańcy okolic Zamościa, Tomaszowa Lubelskiego czy Biłgoraja potrafili przejść pieszo wiele kilometrów, by wziąć udział w tych modlitwach. Wierzono, że współuczestnictwo w męce Pańskiej jest jedyną drogą do oczyszczenia z grzechów popełnionych podczas zimowego rozpasania.
Post "o suchym pysku" – rygor kulinarny
To, co najbardziej odróżniało dawny post od dzisiejszego, to niewyobrażalny dla nas rygor dietetyczny. Na Zamojszczyźnie nie unikano jedynie mięsa. Z jadłospisu całkowicie znikał nabiał: mleko, masło, sery i śmietana, a także jaja i cukier.
Gospodynie domowe zaczynały Środę Popielcową od rytualnego szorowania garnków. Wyparzano je wrzątkiem i popiołem, aby usunąć nawet najmniejszą drobinkę zwierzęcego tłuszczu. Masło zastępowano olejem lnianym lub konopnym, wyciskanym w lokalnych olejarniach. Olej ten, o charakterystycznym, mocnym smaku, stał się symbolem postnego trudu.
Podstawą wyżywienia był żur postny, gotowany na zakwasie mącznym, często podawany jedynie z pieczonym ziemniakiem. Jedzono również kapustę kiszoną, bób, groch oraz śledzie, które sprowadzano w beczkach. Wiele rodzin, szczególnie tych biedniejszych, przez cały post żyło w stanie niemal permanentnego głodu, co nazywano postem "o suchym pysku".
Śródpoście: Chwila wytchnienia i psoty
Po trzech tygodniach wyrzeczeń przychodziło tzw. Półpoście (Śródpoście). Był to moment, w którym surowość postu na chwilę ustępowała miejsca ludowej radosnej obrzędowości. Na zamojskich wsiach popularne było "wybijanie postu". Młodzież biegała po drogach z drewnianymi kołatkami i terkotkami, czyniąc ogromny hałas.
Często dochodziło do żartobliwych psot: chłopcy rozbijali o drzwi domów, w których mieszkały panny, garnki wypełnione popiołem lub śmieciami. Miało to przypominać, że połowa drogi do świąt jest już za nimi. Wierzono również, że huk kołatek odstrasza złe moce, które w okresie postu miały być szczególnie aktywne.
Wielki Tydzień i magia agrarna
Kulminacja obrzędów następowała w Wielkim Tygodniu. Na Zamojszczyźnie chrześcijańska liturgia splatała się tu nierozerwalnie z magią agrarną.
Wielki Czwartek: Uważany był za dzień, w którym granica między światem żywych i umarłych stawała się cieńsza. Wieczorem unikano przędzenia wełny czy rąbania drewna, by nie "urazić dusz przodków", które miały odwiedzać dawne domostwa.
Wielki Piątek: Dzień najsurowszego postu i ciszy. Według tradycji z okolic Krasnobrodu i Zwierzyńca, w ten dzień należało przed wschodem słońca obmyć się w bieżącej wodzie (potoku lub rzece). Wierzono, że taka kąpiel leczy choroby skóry i zapewnia urodę. Gospodarze w Wielki Piątek sadzili czosnek, wierząc, że dzięki temu będzie on wyjątkowo ostry i zdrowy.
Wielka Sobota: Dzień święcenia pokarmów, ale też ognia i wody. Popiół ze spalonego w sobotę drewna rozrzucano później po polach, co miało chronić plony przed gradobiciem i szkodnikami.
Pogrzeb żuru i wieszanie śledzia
Gdy zbliżała się Niedziela Wielkanocna, mieszkańcy Zamojszczyzny dokonywali symbolicznego odwetu na postnym jedzeniu. Organizowano tzw. pogrzeb żuru i śledzia.
Śledzia – jako symbol postu – uroczyście "wieszano", czyli przybijano do drzewa lub płotu w akcie kary za to, że przez sześć tygodni panował na stołach. Garnek z żurem albo wylewano, albo zakopywano w ziemi, często przy akompaniamencie żartobliwych lamentów. Był to znak, że czas wyrzeczeń dobiegł końca, a nadchodzi radosny czas świętowania przy suto zastawionym stole.
Dziedzictwo Zamojszczyzny
Dawny Wielki Post w regionie Zamościa był okresem wielkiej próby charakteru. Surowość postu nie wynikała jedynie z nakazów Kościoła, ale z głębokiego przekonania, że tylko przez cierpienie i wyrzeczenie można zasłużyć na radość zmartwychwstania i obfitość nadchodzących zbiorów. Dziś, choć nie parzymy już garnków popiołem, echa tych tradycji wciąż pobrzmiewają w lokalnych pieśniach pasyjnych i ogromnym szacunku do tradycji Wielkiego Tygodnia, który na Zamojszczyźnie celebrowany jest z wyjątkową godnością.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.