Czas pokuty i nadziei: Tak wyglądał Wielki Post na dawnej Zamojszczyźnie

Opublikowano:
Autor:

Czas pokuty i nadziei:  Tak wyglądał Wielki Post na dawnej Zamojszczyźnie - Zdjęcie główne
Autor: zdjecie ilustracyjne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje biłgorajskieWspółczesne przeżywanie Wielkiego Postu, ograniczone często jedynie do rezygnacji ze słodyczy czy hucznych zabaw, jest zaledwie cieniem rygoru, jaki niegdyś panował na zamojskich wsiach. Dla naszych przodków zamieszkujących Roztocze i Wyżynę Lubelską, okres czterdziestu dni przed Wielkanocą był czasem totalnej transformacji – fizycznej, duchowej i gospodarskiej.
reklama


 Duchowość i cisza, która "dzwoni w uszach"

 

Wielki Post na Zamojszczyźnie zaczynał się od radykalnego cięcia. Gdy tylko wybrzmiały ostatnie echa zapustnych zabaw, w domach zapanowywała głucha cisza. Instrumenty muzyczne, tak chętnie używane podczas karnawału, owijano w płótna i chowano głęboko do skrzyń. Nie wolno było nie tylko śpiewać radosnych pieśni, ale nawet głośniej się śmiać czy żartować.

Centrum życia duchowego stanowiły nabożeństwa: Gorzkie Żale oraz Droga Krzyżowa. Mieszkańcy okolic Zamościa, Tomaszowa Lubelskiego czy Biłgoraja potrafili przejść pieszo wiele kilometrów, by wziąć udział w tych modlitwach. Wierzono, że współuczestnictwo w męce Pańskiej jest jedyną drogą do oczyszczenia z grzechów popełnionych podczas zimowego rozpasania.

reklama

 

Post "o suchym pysku" – rygor kulinarny

 

To, co najbardziej odróżniało dawny post od dzisiejszego, to niewyobrażalny dla nas rygor dietetyczny. Na Zamojszczyźnie nie unikano jedynie mięsa. Z jadłospisu całkowicie znikał nabiał: mleko, masło, sery i śmietana, a także jaja i cukier.

Gospodynie domowe zaczynały Środę Popielcową od rytualnego szorowania garnków. Wyparzano je wrzątkiem i popiołem, aby usunąć nawet najmniejszą drobinkę zwierzęcego tłuszczu. Masło zastępowano olejem lnianym lub konopnym, wyciskanym w lokalnych olejarniach. Olej ten, o charakterystycznym, mocnym smaku, stał się symbolem postnego trudu.

Podstawą wyżywienia był żur postny, gotowany na zakwasie mącznym, często podawany jedynie z pieczonym ziemniakiem. Jedzono również kapustę kiszoną, bób, groch oraz śledzie, które sprowadzano w beczkach. Wiele rodzin, szczególnie tych biedniejszych, przez cały post żyło w stanie niemal permanentnego głodu, co nazywano postem "o suchym pysku".

reklama

Śródpoście: Chwila wytchnienia i psoty

Po trzech tygodniach wyrzeczeń przychodziło tzw. Półpoście (Śródpoście). Był to moment, w którym surowość postu na chwilę ustępowała miejsca ludowej radosnej obrzędowości. Na zamojskich wsiach popularne było "wybijanie postu". Młodzież biegała po drogach z drewnianymi kołatkami i terkotkami, czyniąc ogromny hałas.

Często dochodziło do żartobliwych psot: chłopcy rozbijali o drzwi domów, w których mieszkały panny, garnki wypełnione popiołem lub śmieciami. Miało to przypominać, że połowa drogi do świąt jest już za nimi. Wierzono również, że huk kołatek odstrasza złe moce, które w okresie postu miały być szczególnie aktywne.

Wielki Tydzień i magia agrarna

Kulminacja obrzędów następowała w Wielkim Tygodniu. Na Zamojszczyźnie chrześcijańska liturgia splatała się tu nierozerwalnie z magią agrarną.

reklama

Wielki Czwartek: Uważany był za dzień, w którym granica między światem żywych i umarłych stawała się cieńsza. Wieczorem unikano przędzenia wełny czy rąbania drewna, by nie "urazić dusz przodków", które miały odwiedzać dawne domostwa.

Wielki Piątek: Dzień najsurowszego postu i ciszy. Według tradycji z okolic Krasnobrodu i Zwierzyńca, w ten dzień należało przed wschodem słońca obmyć się w bieżącej wodzie (potoku lub rzece). Wierzono, że taka kąpiel leczy choroby skóry i zapewnia urodę. Gospodarze w Wielki Piątek sadzili czosnek, wierząc, że dzięki temu będzie on wyjątkowo ostry i zdrowy.

Wielka Sobota: Dzień święcenia pokarmów, ale też ognia i wody. Popiół ze spalonego w sobotę drewna rozrzucano później po polach, co miało chronić plony przed gradobiciem i szkodnikami.

 

reklama

 

Pogrzeb żuru i wieszanie śledzia

 

Gdy zbliżała się Niedziela Wielkanocna, mieszkańcy Zamojszczyzny dokonywali symbolicznego odwetu na postnym jedzeniu. Organizowano tzw. pogrzeb żuru i śledzia.

Śledzia – jako symbol postu – uroczyście "wieszano", czyli przybijano do drzewa lub płotu w akcie kary za to, że przez sześć tygodni panował na stołach. Garnek z żurem albo wylewano, albo zakopywano w ziemi, często przy akompaniamencie żartobliwych lamentów. Był to znak, że czas wyrzeczeń dobiegł końca, a nadchodzi radosny czas świętowania przy suto zastawionym stole.

 

Dziedzictwo Zamojszczyzny

 

Dawny Wielki Post w regionie Zamościa był okresem wielkiej próby charakteru. Surowość postu nie wynikała jedynie z nakazów Kościoła, ale z głębokiego przekonania, że tylko przez cierpienie i wyrzeczenie można zasłużyć na radość zmartwychwstania i obfitość nadchodzących zbiorów. Dziś, choć nie parzymy już garnków popiołem, echa tych tradycji wciąż pobrzmiewają w lokalnych pieśniach pasyjnych i ogromnym szacunku do tradycji Wielkiego Tygodnia, który na Zamojszczyźnie celebrowany jest z wyjątkową godnością.

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo