– Śp. Anna Wojciechowska była żoną Piotrka, cenioną lekarką i świetnym psychiatrą. Młodą, pełną optymizmu, ciekawą świata i ludzi kobietą. Dla każdego miała dobre słowo, potrafiła zobaczyć światełko w „najgłębszym mroku”, podać pomocną dłoń – tak wspominają ją przyjaciele.
- Mówi się, że Pan Bóg zabiera do siebie tych, których kocha najbardziej. Jednak trudno pogodzić się z tym, że Ania nie utuli już swoich córeczek. Nie spędzi z nimi świąt, urodzin, nie zaprowadzi do przedszkola, nie pocieszy, nie opatrzy skaleczonego kolanka, nie zobaczy pierwszych kroków Karolci, nie usłyszy słowa „Mamo”. 
red.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.