Spór o utworzenie nowego przystanku w pobliżu dworca autobusowego i Galerii Natura w Biłgoraju wywołał gorącą dyskusję podczas sesji Rady Powiatu. Sprawa dotyczyła wyznaczenia miejsca zatrzymywania się autobusów dla prywatnych przewoźników po likwidacji dotychczasowego przystanku przy ul. Cichej, który znajdował się na terenie prywatnym.
Radni mieli zdecydować, czy nowa lokalizacja przy ul. Bohaterów Monte Cassino powinna zostać oficjalnie włączona do sieci przystanków komunikacyjnych powiatu.
Dyskusja była emocjonująca i pełna argumentów zarówno ze strony przeciwników, jak i zwolenników tej propozycji. Punkt ten został już zdjęty z porządku obrad podczas grudniowej sesji. W styczniu również odbyła się sesja, jednak tego punktu nie zaplanowano.
Poczucie dyskryminacji
Na samym początku głos zabrał Piotr Szeliga, dyrektor PKS w Biłgoraju, jak również mieszkaniec miasta. Przytoczył historię sprawy, która miała swój początek w grudniu minionego roku. Wówczas dowiedział się, że jest w planach utworzenie przystanku nieopodal dworca autobusowego, obok Galerii Natura, przy ul. Bohaterów Monte Cassino.
– Uważam, że jest to nieodpowiednie miejsce, ponieważ pozbawia mieszkańców miejsc parkingowych. Niedaleko są inne przystanki z których można korzystać – twierdzi.
Dodał, że "znak", bo według niego nie jest to przystanek, został postawiony nieopodal ruchliwego skrzyżowania, ścieżki rowerowej i wyjazdu z parkingu galerii handlowej. Zwrócił również uwagę na fakt, że zlokalizowany jest tam parking.
Przytaczał, że jako przewoźnik zwrócił się do starosty z pytaniami odnośnie jego oznakowania, kiedy powstał i na czyje polecenie. Odpowiedzi nie otrzymał. W tym czasie z przystanku korzystały inne firmy, PKS natomiast nie mógł. Do tego potrzebna jest zgoda, a w prośbie o nią należy wskazać nazwę przystanku. Ten natomiast nie miał nazwy.
– Uważam że jako firma PKS Biłgoraj, największy przewoźnik, byliśmy dyskryminowani, bo inni korzystali z tego przystanku, a my nie mogliśmy – twierdzi.
Dodał, że już od półtorej roku firmy, które prowadziły swoją działalność przy ul. Cichej, miały informacje, że właściciel terenu ma inne plany inwestycje odnośnie swojego terenu. Jego zdaniem firma transportowa miała czas, aby uzyskać zgody na pozwolenia na korzystanie z innych przystanków na terenie miasta.
Podniósł jeszcze kwestie tego, że w przestrzeni publicznej pojawiły się informacje, że PKS nie chce udostępniać innym przewoźnikom terenu dworca. Twierdził, że firma ta nigdy z taką prośbą się nie zwróciła. Podał przykład przewoźnika z Przemyśla, który tak zrobił i korzysta z dworca.
– W przestrzeni publicznej zrobiła się jakaś wojna o przystanki, jakieś niepotrzebne zamieszanie. Ja nie mogłam nikomu proponować wjazdu na dworzec, bo zaraz byłoby pomówienie, że chcemy na kimś zarabiać. My wjeżdżamy na ponad sto dworców w Polsce Wszędzie płacimy za korzystanie z nich – mówił.
To zwykły "słupek"
Szeliga podkreślił, że w dyskusji padł argument, że młodzież z powiatu janowskiego nie będzie miała jak dojechać do szkoły. Zaznaczył jednak, że przewoźnicy mogą korzystać z przystanku choćby przy ul. Kościuszki czy na Placu Wolności.
– Niestety ktoś zdecydował się na takie rozwiązanie, które stwarza bardzo duże zagrożenie w ruchu drogowym – twierdzi.
Dodawał wielokrotnie, że nie jest to przystanek w myśl przepisów prawa, a zwykły "słupek". Apelował do radnych, aby nie dali sobą manipulować. Podkreślał, że samorządowców stawia się przed faktem dokonanym i brakuje rozmów.
Zaznaczył, że jeśli przystanek powstanie, on również, jako dyrektor PKS, wystąpi z wnioskiem o możliwość zatrzymywania się przy nim. Dodał, że chciałby poznać analizę bezpieczeństwa zlokalizowania przystanku w tym miejscu.
– Każdy ma prawo korzystać z przystanków bezpiecznych, z zatokami najazdowymi chociażby przy ul. Kościuszki. Nie jest tak, że nie ma gdzie się zatrzymywać, że ktoś komuś chce zrobić na złość. Obecnie firma lokalna, największy przewoźnik, który płaci tutaj podatki i przewozi 2500 młodzieży nie może korzystać z przystanku – mówił.
Szeliga zaznaczył, że od ośmiu lat PSK Biłgoraj stara się o możliwość zatrzymywania się na przystankach powiatu janowskiego. Jednak tamtejsza Rada Powiatu uchwaliła uchwałę na mocy której nie ma takiej możliwości.
Trzeba było pomóc
Wyjaśnień udzieliła wicestarosta Beata Strzałka. Jej zdaniem radni nie powinni sugerować się stanowiskiem dyrektora firmy, która jest konkurencją dla pozostałych przewoźników.
–Monopol to coś niezbyt dobrze postrzeganego. Uważam, że każdy kto ma odwagę prowadzić własne przedsiębiorstwo, jest dzisiaj naprawdę odważnym człowiekiem, a konkurencja wpływa bardzo dobrze na rynek – twierdziła.
Dodała, że przewoźnicy o których mowa przewożą zaledwie ponad kilkuset uczniów.
– Za tymi uczniami, którzy kształcą się w naszych szkołach idą również środki finansowe do naszego budżetu – twierdziła.
Wicestarosta zaznaczyła, że należy pewne kwestie wyjaśnić. Przyznała, że to ona wyraziła zgodę na takie rozwiązanie.
30 grudnia zgłosili się do niej przedstawiciele przewoźników, którzy dotychczas mieli swoje miejsce postojowe przy ul. Cichej. Poinformowali, że zostali oni usunięci całkowicie z tego miejsca. Po konsultacji z dyrektorem Zarządu Dróg Powiatowych, z pracownikiem Wydziału Komunikacji Starostwa Powiatowego, który zajmuje się kwestią przystanków, jak również z naczelnikiem Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Biłgoraju, po burzliwych kilkugodzinnych rozmowach i szukania alternatywy, wspólnie padł wniosek, aby wydać zgodę na tymczasowe korzystanie z nieruchomości powiatu w celu wykorzystania zatrzymania się pojazdów przenoszących pasażerów.
– Nie jest to przystanek. Zgoda została udzielona na okres, do dnia podjęcia i wejścia w życie uchwały Rady Powiatu, jednak nie dłużej niż do 28 lutego – mówiła.
Był czas, aby działać
Swoje argumenty przedstawił również przewoźnik, który zwrócił się do władz powiatu o wyznaczenia miejsca do postoju. Twierdził, że wypowiedzenie otrzymał z dnia na dzień.
– Dzisiaj dostaliśmy wypowiedzenie, że od jutra nie mamy się gdzie zatrzymać, dlatego przyszliśmy do urzędu, żeby ktoś nas poratował, wytyczył nam jakieś miejsce, gdzie możemy wysadzić i zabrać tych uczniów, których przywozimy – mówił.
Zaznaczył, że aby otrzymać zezwolenie, aby zatrzymywać się na danym przystanku potrzeba trzech miesięcy. Tyle czasu nie było. Dodał, że w trakcie, gdy kierowcy zatrzymywali się na wyznaczonym przystanku byli wielokrotnie kontrowani i zatrzymywani przez Inspekcję Transportu Drogowego.
Słowa te ostro skwitował radny Dariusz Wolanin. Jasno uznał, że nie jest prawdą, że przedsiębiorcy nie wiedzieli o planach właściciela nieruchomości przy ul. Cichej. Jego zdaniem taka wiedza była co najmniej od półtorej roku.
– Ja uważam, że to jest niebezpieczne. Przy jednej z najbardziej ruchliwych ulic w mieście. Mnie interesuje bezpieczeństwo ludzi – mówił.
Piotr Szeliga stwierdził, że Biłgoraj jest dobrze wyposażony przystanki, posiada również dworzec. Uznał, że stosowane pozwolenia można było uzyskać, trzeba było tylko zająć się tym wcześniej.
– Wszystkie firmy przewozowe z końcem roku zmieniały zezwolenia. A firma ta w Urzędzie Marszałkowskim nadal podała jako miejsce postoju, przystanek przy ul. Cichej – zauważył.
Zaznaczył, że Inspekcja również kontroluje nagminne PKS Biłgoraj.
Zbyt dużo emocji
Klamrą w dyskusji była wypowiedź starosty Andrzeja Szarlipa. Wyjaśnił on, że w powiecie biłgorajskim jest ponad 400 przystanków. Jednak żadna lokalizacja nie wzbudziła tak żywej dyskusji.
– Cieszę się z każdego przejawu prodemokratycznego i z każdej dyskusji w obrębie istotnych kwestii dla naszej społeczności lokalnej – mówił.
Przedstawił procedurę tworzenia przystanków. Do urzędów wpływa wniosek o utworzenie przystanku.
– To nie jest nic nadzwyczajnego i taki wniosek wpłynął od przewoźników firm, które zajmuje się przewozem osób, w szczególności uczniów, uczęszczających do naszych szkół. Następnie komisja złożona z pracowników zarządcy drogi oraz pracownika Starostwa Powiatowego, który zawodowo zajmuje się lokalizacją przystanków odnosi się do potrzeb utworzenia przystanku – wyjaśnił.
Prowadzona jest wstępna analiza dotycząca bezpieczeństwa, lokalizacji i przeciwwskazań. Konsultowane jest to również z policją. Następnie przygotowywana jest uchwała. Radni podejmują decyzję, jeśli jest ona pozytywna trwa dalsza procedura. Przygotowana jest dokumentacja projektowa, projekt przebudowy czy zmiana organizacji ruchu. Jeśli przystanek zostanie zatwierdzony, wówczas przedsiębiorcy występują z wnioskiem o możliwość zatrzymywania się przy nim.
– Przestrzegałbym przed uleganiem jakimś tam emocjom. Jako Rada Powiatu decydujemy o tym czy zaproponowane lokalizacja jest przez nas przyjęta czy też nie. I to wszystko. Myślę, że trochę ta dyskusja poszła w złym kierunku. Za dużo było emocji– stwierdził.
Ostatecznie uchwała nie została podjęta.
Radni przeciwko przystankowi
11 radnych było przeciw (Magdalena Bogucka, Danuta Gura, Andrzej Łagożny, Jan Łebko, Piotr Majcher, Jan Małysza, Henryk Paska, Agnieszka Piętak-Faryna, Renata Socha, Barbara Wojciechowska, Dariusz Wolanin), 3 było "za" (Andrzej Szarlip, Beata Strzałka, Tomasz Rogala) i 5 radnych (Tomasz Bury, Marcin Kulig, Marian Kurzyna, Roman Wardach, Jolanta Ważna) wstrzymało się od głosu.
Znak przy Galerii został już zdemontowany.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.