Anna Konopka to pielęgniarka z ponad 35-letnim stażem, mieszkanka gminy Biłgoraj. W dniu swoich urodzin opublikowała dramatyczny apel o pomoc. Chodzi o życie jej wnuka, 13-letniego Adasia, który walczy z jedną z najokrutniejszych chorób genetycznych – dystrofią mięśniową Duchenne’a.
– Ja już nie proszę, ja błagam – mówi kobieta. – Całe życie pomagam ludziom, a nie mogę pomóc mojemu wnukowi
Choroba, którą zna z pracy. I z własnego domu
Anna Konopka od ponad trzech dekad pracuje jako pielęgniarka w Domu Pomocy Społecznej w gminie Biłgoraj. Na co dzień widzi cierpienie, choroby, nieodwracalne procesy. Wie, jak wygląda bezsilność pacjentów i ich rodzin.
– Na własne oczy widziałam, jak okrutna i bezlitosna jest ta choroba. Jak powoli zabija – przyznaje w poruszającym nagraniu umieszczonym w sieci
Dziś ta wiedza wraca do niej ze zdwojoną siłą. Dystrofia mięśniowa Duchenne’a to choroba, która stopniowo odbiera dziecku sprawność, a z czasem – oddech i życie. Bez leczenia chłopcy przestają chodzić, później samodzielnie oddychać.
Dla Adasia, jej wnuka, dziś istnieje jednak jedna szansa – nowoczesna terapia genowa, dostępna poza granicami Polski. Jej koszt jest jednak niewyobrażalny: 16 milionów złotych.
Zamiast życzeń – prośba o ratunek
W dniu swoich urodzin babcia Adasia nie myśli o sobie.
– Nie chcę życzeń ani prezentów. Chcę tylko uchronić mojego wnuka – mówi – Bez Ciebie nie dam rady
Kobieta założyła specjalną urodzinową skarbonkę, z której każda wpłata automatycznie trafia na główną zbiórkę na leczenie chłopca. Podkreśla, że liczy się każda złotówka – bo każda realnie przybliża Adasia do terapii, która może zatrzymać chorobę.
– To nie frazes. Każda wpłata ma ogromne znaczenie – apeluje.
Babcia Adasia nie poprzestaje na apelach, chociaż tych były setki - w gazetach, telewizji, w internecie. Anna Konopka, by ratować wnuka, sprzedaje co tylko może, prowadzi licytacje, ze swoimi siostrami i koleżankami piecze ciasta, szyje poduszki. Wszystko trafia później na kiermasze i licytacje. Ale to wszystko nie wystarcza, bo czas ucieka, a zbiórka ciągle idzie zbyt wolno.
Czas działa przeciwko dziecku
W przypadku DMD czas jest bezlitosny. Choroba postępuje, a terapia genowa musi zostać podana zanim dojdzie do nieodwracalnych zmian w organizmie. Dlatego rodzina Adasia, wolontariusze i lokalna społeczność nieustannie nagłaśniają zbiórkę, organizują wydarzenia charytatywne i proszą o pomoc w sieci.
Apel babci, pielęgniarki, kobiety, która całe życie niosła pomoc innym, poruszył tysiące osób. To głos nie tylko babci, ale też medyka, który wie, co oznacza brak leczenia.
Jak pomóc?
Każdy, kto chce wesprzeć walkę Adasia o życie, może dokonać wpłaty poprzez urodzinową skarbonkę babci Anny. Tam też można przeczytać jej apel i posłuchać dramatycznego wyznania. Nawet symboliczna kwota ma znaczenie, bo takich wpłat potrzeba tysięcy.
Kliknij tutaj: Zbiórka Adasia - skarbonka babci pielęgniarki
– Musimy zebrać 16 milionów złotych, by go ocalić – pisze kobieta. – Błagam, pomóż mi…
To apel, obok którego trudno przejść obojętnie. Nagranie z wyznaniem babci Adasia publikujemy poniżej ZOBACZ TAKŻE: ZBIÓRKA ADAŚ IWANEJKO
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.