Spisał Pan swoje osobiste wspomnienia, dotyczące przede wszystkim wojny, ale także historię swoje rodziny i rodzinnej miejscowości, która sięga czasów sprzed Pana narodzin. Skąd miał Pan wiedzę na ten temat?
Długo Pan pisał?
- Pisałem po trochę w wolnych chwilach. Nie pamiętam, kiedy zacząłem. Różni ludzie do mnie przyjeżdżali, chcieli bym opowiadał o swoich wspomnieniach przy okazji różnych rocznic i wydarzeń. Nawet niedawno ktoś mnie odwiedził. Przyjeżdżali z Polsatu. Ale chciałem to zrobić sam. Niewielu nas już zostało. Wiele pamiętam, a o niektóre rzeczy dopytywałem ludzi. Tyle rzeczy, co ja przeżyłem... spisuję wszystko, żeby nie przepadło.- Załatwiłem tę tablicę i kapliczkę dla pamięci całej wsi. Mamy piękną historię naszej Woli, a nie była ona w żaden sposób upamiętniona. Nie chcę, żeby została zapomniana. 21 młodych partyzantów, mieszkańców Woli zginęło pod Osuchami, siedem osób, w tym czworo dzieci zginęło w niemieckich obozach zagłady, cztery osoby zostały rozstrzelane we wsi. Zbierałem te informacje i chciałem, by zostało to upamiętnione. Mam dokumenty z archiwów, rozmawiałem z ludźmi, inne zdobyłem swoimi sposobami. Pamiętam jak partyzanci z Woli spotykali się, godzinami polemizowali, spierali się, jak było. Różne historie opowiadali. Dużo o Osuchach mówili.
- Te kapliczki są bardzo ważne. Jedną mój dziadek postawił w wielkiej konspiracji. To była kaplica dziękczynna. Kilka lat temu ją przenieśliśmy w inne miejsce, bo już ją mocno czas nadwyrężył. Ja postawiłem kaplicę z tablicą pamiątkową ku pamięci wszystkich poległych mieszkańców Woli. A za komuny siedem donosów do UB zarobiłem, bo odbudowałem krzyż, który ruscy spalili.
Z jednej strony walczył Pan z komuną, z drugiej pracował dla Dechnika. Opowiadał Pan o tym w jednej z naszych wcześniejszych rozmów dla "Nowej Gazety Biłgorajskiej".
- Nie wszystko jest czarno-białe. Bezsprzecznie Dechnik był budowniczym Biłgorajszczyzny. Ja najpierw 10 lat na budowach przy drogach robiłem. Od 1954 roku pracowałem w Powiatowej Radzie w Wydziale Komunikacji. I to były drobne, byle jakie roboty tzw. szalwarkami. Drogownictwo było wtedy w powijakach. 8 km drogi było z Hedwiżyna do Biłgoraja i tyle. To była ważna trasa, bo kamieniołomy były w Żelebsku. Jak naszła zima to setki sań, zaprzęgów konnych jechało z rana po kamień do Żelebska, a potem z kamieniem na budowy, na drogi, na wszystko stamtąd kamień szedł. W 1963 powstał Powiatowy Zarząd Dróg Lokalnych i wtedy wszystko ruszyło. Ja jako jedyny miałem średnie wykształcenie w całej firmie. Ale nie miałem matury, więc mnie namówili, żebym poszedł do szkoły. I tak po 10 latach pracy zacząłem jeździć do Jarosławia do technikum. Potem zostałem inspektorem technicznym. A jak skończyłem technikum, to zrobili mnie ekonomistą. Za to dostałem wtedy brązowy krzyż. Za socjalizmu różne odznaki dawali. Mam całą listę odznaczeń za robotę. Ale wtedy niepartyjny nie mógł być na kierowniczym stanowisku. Zapisałem się więc do ZSL i już mi dali spokój, nie czepiali się. A potem, ni stąd, ni zowąd, zostałem zastępcą dyrektora Powiatowy Zarząd Dróg Lokalnych Zbigniewa Stepanowa. Ale Dechnik nigdy nie wspomniał, że mam się zapisać do partii. Za mojego żywota łatwo nie było. Piłsudczyk był wrogiem Polski Ludowej, rodzina w Ameryce, to była zbrodnia. Jak składałem papiery do Powiatowej Rady do pracy, koleżanka ze szkolnej ławy była w kadrach i mówi: "nie pisz w kwestionariuszu, że masz rodzinę w Ameryce, bo cię nie przyjmą". I nie napisałem. 30 lat pracowałem.
Dziś widuję Pana na wszystkich uroczystościach patriotycznych w mundurze i ze sztandarem. Co to za sztandar?
- Związek inwalidów wojennych. Ja w wojsku nie byłem, ale 4 lata przysposobienia wojskowego miałem w szkole. Do junaków nie poszedłem, jak mnie powołali. Zdezerterowałem. Byłem wrogiem numer jeden. Rodzice zawsze kazali omijać głupotę, a partia to przecież głupota była.
Wspomnienia z czasów komunizmu i budowy Biłgoraja też Pan spisał?
- Spisuję, jeszcze nie skończyłem... będę pisał dopóki mnie tam do góry nie powołają.
Dziękuję za rozmowę.
Kolejne wspomnienia mieszkańca Woli Dużej znajdziecie w papierowym wydaniu Nowej Gazety Biłgorajskiej. Już od wtorku najnowszy numer.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.