[gallery size="full" bgs_gallery_type="slider" ids="590500,590503,590476,590475,590474,590473"] Pan Stefan Banasik urodził się w maju 1945 r. Obecnie ma 77 lat i mieszka w powiecie chrzanowskim w woj. małopolskim. To w Biłgoraju poznał swoją żonę śp. Jadwigę z domu Mazur. Jak wspomina, miał tutaj drugich życzliwych mu rodziców. Młodzi dokładnie 29 sierpnia 1971 r. wzięli ślub w jednym z biłgorajskich kościołów. Następnie zamieszkali w miejscowości Psary w pow. chrzanowskim (pomiędzy Katowicami a Krakowem). Żona pana Stefana zmarła pod koniec 2019 roku. Małżonkowie mieli dwóch synów.
To nie jest jego pierwsza wyprawa...
Do Biłgoraja pan Stefan przyjechał w miniony wtorek 17 sierpnia. Rowerem jechał 2 dni. Przenocował w Rzeszowie. Rower to prezent od syna, ma 5 biegów i jest wyposażony w baterię, która wspomaga go w podróży. Sprzętem tym może poruszać się z prędkością 50 kilometrów na godzinę, lecz dla bezpieczeństwa syn założył blokadę do 27 kilometrów na godzinę. Przeciętna prędkość, jaką pan Stefan uzyskiwał na trasie do Biłgoraja, wynosiła około 25 kilometrów na godzinę. Jadąc przez Kraków, Rzeszów, Krasne, Lipiny aż do Biłgoraja, pomimo choroby zwyrodnienia stawów kolanowych pokonał (w jedną stronę) dokładnie 318 km. Ale to jeszcze nie wszystko. Będąc tutaj, pan Stefan planuje pojechać i zwiedzić rynek w Zamościu, którego dotychczas nie widział. Od wtorku pan Stefan i jego szwagierka p. Zofia Mazur, z pochodzenia biłgorajanka, codziennie jeżdżą na rowerach. Jeżdżąc, podziwiają okolice Biłgoraja. Jest zachwycony ścieżką rowerową wokół miasta, za którą serdecznie dziękuje władzom. Był w Biłgoraju 12 lat temu i twierdzi, że miasto przeszło metamorfozę, zmieniło się nie do poznania, wypiękniało i widać ile pracy wykonano.

red.
Komentarze (0)