Nieszczęście przyszło nagle...
Z dnia na dzień pojawił się ból brzucha. Trafiłem do miejscowego szpitala. Niestety, po kilku dniach usunięto mi woreczek żółciowy i od tego momentu rozpoczęły się problemy.
Za jakiś czas dostałem ataku i trafiłem do szpitala w Lublinie, gdzie stwierdzono zator w jelitach. Wdało się też zakażenie i tym razem usunięto mi jelita. Byłem trzy miesiące w śpiączce, lekarze nie dawali mi już żadnych szans, pracowały za mnie respiratory, a każdy, kto leżał obok, niestety, już nie wracał do żywych –
Kazimierz.
– Gdy pozostawałem przez kilka miesięcy w śpiączce, miałem spotkanie z Panem Jezusem, który powiedział mi, że jeszcze drugiej bramy mi nie otworzy. To było autentyczne. To nie był sen. Wybudziłem się i to pamiętałem, otrzymałem więc drugie życie... –
reklama
Potrzebowałem codziennej rehabilitacji. Po kilku miesiącach miałem trafić do hospicjum. Na szczęście, los chciał inaczej... Zaopiekowała się mną koleżanka z dawnych lat z Lublina –
. –
Po długim czasie, na szczęście, wróciłem do sprawności fizycznej –
W mieszkaniu jak w szpitalu...
Pomimo wieku i choroby daje radę...
O godz. 14 podłączam kroplówkę witaminową (0,5 l). Około 17 rozgniatam pokarm, następnie około 20 podłączam dożywianie pozajelitowe i 1-litrową kroplówkę witaminową. Koło północy wybudzam się i muszę przełączyć kroplówki. Koło 5 rano schodzi pokarm, więc już wstaję... Sprzątam akcesoria medyczne i codziennie na godz. 7 idę do kościoła. Bo j
eżeli Pan Jezus miał tam spotkanie ze mną, to ja Go chcę mieć w kościele –
reklama
. –
Gdy wracam z kościoła czuję ulgę, czuję się o wiele lepiej, codziennie przystępuję też do komunii – twierdzi pan Kazimierz.
Wdzięczny za pomoc...
Zdany jestem więc na pomoc innych osób, ale i takich wokół mnie nie brakuje. Pomagają mi sąsiadki. A ostatnim razem skorzystałem też z pomocy zaoferowanej przez s
trażaków OSP Biłgoraj. Jak to dobrze mieć ludzi, na których można liczyć. Nie wyobrażam sobie życia bez nich. Jestem im bardzo wdzięczny i chciałbym podziękować za tę pomoc i modlitwę, gdy byłem w krytycznym stanie. Ja to czułem, że gdy byłem w śpiączce, to cała społeczność sąsiedzka modliła się za mnie.
reklama
W OSP Biłgoraj przed chorobą udzielałem się społecznie jako konserwator urządzeń dźwigowych, robiąc przeglądy wozu z żurawiem, więc mogę potwierdzić, że dobro wraca –
Warto być człowiekiem uczciwym, sumiennym. W latach 90. miałem możliwość przenieść się do Zamościa, ale nie zrobiłem tego, tutaj w Biłgoraju są dobrzy i przyjaźni ludzie. To się potwierdziło. Dziękuję również pielęgniarkom, które mnie odwiedzają –
sam
skonstruował. –
Gdyby ktoś potrzebował pomocy w tym zakresie, chętnie jej udzielę –
.

reklama

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.