- Reklama -

- Reklama -

Przyszli strajkować, a nie dziękować. Nie dopuszczono ich do głosu

Na sesję Rady Powiatu w Biłgoraju, przybyli związkowcy z domów pomocy społecznej, domagający się wyższych płac. Chcieli zabrać głos i przedstawić swoje postulaty. Tymczasem niektórzy myśleli, że ... przyszli dziękować staroście. Gdyby dopuszczono ich do głosu, może wszyscy dowiedzieliby się o co im chodzi.

- Reklama -

 

Dziś przed sesją rady powiatu w siedzibie starostwa zjawili się strajkujący związkowcy. Pisaliśmy o tym tutaj: https://gazetabilgoraj.pl/protestujacy-weszli-na-sesje/

 

Jeszcze przed spotkaniem Małgorzata Guz, przewodnicząca NSZZ „Solidarność” Domów Pomocy Społecznej w województwie lubelskim przy Zarządzie Regionu Środkowo – Wschodniego NSZZ „Solidarność” została zaproszona na rozmowę do starosty Andrzeja Szarlipa. O czym rozmawiali za zamkniętymi drzwiami:

-Spotkanie ze starostą zaczęło się niezbyt przyjemnie, bo zapytał nas na powitanie czy przyszliśmy podziękować za podwyżki. Od tego zaczęła się rozmowa. Ale my nie przyszliśmy dziękować za te podwyżki, które powinniśmy mieć na początku roku, a nie dopiero we wrześniu. Przyszliśmy po to, aby zabezpieczyć nasze płace na 2023 rok, bo te podwyżki, które pracownicy otrzymali we wrześniu, zaraz w styczniu w ogromnej części zostaną wchłonięte przez najniższą krajową mówiła w rozmowie z nami Małgorzata Guz.

 

Po wstępnych rozmowach za zamkniętymi drzwiami, strajkujący przeszli do sali konferencyjnej, gdzie zaczynała się sesja. Już wchodząc na salę, rozmawiali między sobą, że prawdopodobnie nie zostaną dopuszczeni do głosu. Przeczucia ich nie pomyliły:

Jeżeli chodzi o sesję rady powiatów, to pierwsza sytuacja kiedy  nie dopuszczono nas do głosu. Taka sytuacja zdarzyła się jeszcze u prezydenta miasta Lublina.Tutaj  udzielono nam głosu dopiero poza kamerami, gdzie nasze spotkanie nie było już transmitowane i protokołowane. Byliśmy już w Krasnystawie, Zamościu, Lublinie  i Śiwdniku. Przed nami jeszcze  Lubartów i Chełm. Wchodzimy na sesjew tych miejscowościach, gdzie pracownicy DPS-ów są zrzeszeni  z Solidarnościąwyjaśniała Guz. 

- Reklama -

Również radni apelowali o udzielenie przybyłym związkowcom głosu:

– Chcę zapytać skąd te delegacje i w jakim celu? Czy możemy usłyszeć czego oczekują od Rady Powiatu w  Biłgoraju? pytał radny Michał Dec.

– Panie Radny, ja już konsultowałem to z naszą radczynią prawną i po sesji jesteśmy do dyspozycji i jak najbardziej będziemy mogli wysłuchać odpowiedział przewodniczący Marian Kurzyna.

Miejscem obrad jest sesjanie dawał za wygraną  radny Dec, który przypomniał, że za władz innych samorządów goście przychodzący na sesję byli dopuszczani do głosu podczas obrad.

 

Henryk Paska, podobnie jak starosta, myślał, że pracownicy DPS-ów przyszli dziękować staroście i zarządowi. Radny mówił o poprzedniej kadencji, gdy domy pomocy otrzymywały jeszcze mniej pieniędzy.

-Jeżeli byłyby pieniądze, to z całą pewnością dyrekcja nie zamknęłaby ich w sejfie, bo to trudna praca. Trzeba sobie zdawać sprawę z możliwości finansowych – podsumował Paska.

Radna Ewa Maciocha zaznaczyła od razu, że nie będzie mówić o poprzedniej kadencji a o tej:

Nie dawno gościliśmy panią poseł Beatę Strzałkę na sesji i też zabierała głos, mimo że nie była ujęta w porządku. Dlatego bardzo proszę o możliwość udzielania wypowiedz osobom które przyszły – powiedziała  Maciocha, a jej wypowiedz nagrodzona została  brawami.

-Panie Przewodniczący, ja się bardzo źle czuję, że te Panie stoją. Dajmy im krzesła, niech siądą. Proszę o krzesła, proszę o rozmowę Mówił radny Papierz, za co również otrzymał brawa.

 

Przewodniczący Rady Powiatu nie dał się przekonać i powtarzał, że głosu związkowcom udzieli po sesji, gdyż… chce pozwolić pracownikom urzędu pójść do domu.

Ostatecznie transmisja sesji została zakończona i dopiero wówczas odbył się  dalsze rozmowy.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.