- Reklama -

- Reklama -

Od 40 lat oddaje cząstkę siebie (audio)

Jan Koman (61 lat) jest mieszkańcem Aleksandrowa, z zawodu budowlańcem, ale za jego przyczyną udało się pomóc ocalić życie wielu osobom. Potrzebującym podarował już ponad 75 litrów pełnej krwi. Poniżej rozmowa.

W przyszłym tygodniu od 22 do 26 listopada wypadają Dni Honorowego Krwiodawcy, dlatego poczuwam się w obowiązku, aby propagować tę ideę i zachęcać do tego tych niezdecydowanych. Naprawdę warto… – zachęca Jan Koman, honorowy dawca krwi z Aleksandrowa (nagranie audio).

NGB: – Kiedy po raz pierwszy oddał Pan krew i w jakich okolicznościach?

Jan Koman: – Krew po raz pierwszy oddałem, gdy miałem 18 lat i stanąłem na komisję wojskową. To wtedy zapytano mnie i zachęcono do tego. To było pod koniec lat 70. Od tego czasu sukcesywnie ją oddaję w różnych miejscach. Nawet będąc na Mazurach, Pomorzu czy na Śląsku. Nie ukrywam, że najwięcej jednak na Lubelszczyźnie. Krew można oddawać co 2 miesiące, ja jeżdżę do Tomaszowa, czasami do Zamościa lub Biłgoraja. 

NGB: – Ile krwi oddał Pan do tej pory?

Jan Koman: – Udokumentowane jest 75,5 l. Jednak w stanie wojennym zagubiłem część dokumentacji, byłoby jej pewnie więcej. Za każdym razem oddaję jej 450 ml. Nie ukrywam, że aby być stałym krwiodawcą, należy dobrze się odżywiać oraz ograniczyć stosowanie używek.

NGB: – Jaki przyświeca cel temu, co Pan robi?

Jan Koman: – Miałem w życiu pewne sytuacje. Pierwszą w 1986 r. Czekałem w kolejce na oddanie krwi, w pewnym momencie wyszła pielęgniarka i zapytała o grupę A-, więc zgłosiłem, że ja ją posiadam. Natychmiast pobrano krew i jeszcze ciepłą przewieziono karetką dla osoby poszkodowanej w wypadku komunikacyjnym. Emocjonalnie było to dla mnie niesamowitym przeżyciem, że mogłem komuś pomóc, uratowałem życie. Mam rzadką grupę krwi A-. Tylko 7% populacji na świecie ją posiada. Kolejna taka sytuacja miała miejsce w Biłgoraju. Gdy oddawałem krew w szpitalu, przywieziono rannego motocyklistę, który potrzebował właśnie mojej grupy podczas operacji. Ogromna satysfakcja towarzyszyła mi w tym momencie i właśnie to utwierdziło mnie kolejny raz w przekonaniu, że to, co robię, jest potrzebne – nadal oddawać krew dla potrzebujących osób. Pomimo że ich nie znam, bo są to dla mnie obcy ludzie, to cieszę się, że mogłem i mogę nadal im pomóc.

NGB: – Czy zrobił Pan jeszcze coś w tym zakresie?

Jan Koman: – W Aleksandrowie społecznie założyłem Klub Krwiodawców, organizowałem akcje zbiórek, ale niejednokrotnie ludzie mi dogryzali. Słyszałem hasła typu: Ile od głowy bierzesz? Sugerowali, że dorabiam. Przez kilka lat ciągnąłem ten temat, teraz są tam młodzi, działają i kontynuują to. Myślę, że gdy kogoś spotyka nieszczęście zdrowotne, wtedy jest w stanie docenić całą tę działalność, organizacje społeczne czy osoby zajmujące się krwiodawstwem.

- Reklama -

NGB: – A teraz, a dziś? 

Jan Koman: – Chciałbym zachęcić czytelników, mieszkańców Lubelszczyzny, aby oddawali krew. Tych, którzy to robią, chciałbym przekonać do systematyczności, a tych, którzy jeszcze nie, do tego, aby spróbowali pomóc innym, szczególnie w dobie epidemii, którą obecnie przechodzimy.
Krwi nie kupimy, nie da się jej też wyprodukować, jest to najcenniejszy dar. Człowiek wtedy oddaje cząstkę siebie dla innych. I jeszcze jedno… dobro wraca. Ja to czuję po sobie, że dobro wraca.

Mottem przewodnim są dla mnie słowa Jana Pawła II: „Człowiek jest wielki, nie przez to, co posiada, lecz przez to, czym dzieli się z innymi”.

NGB: – Na pewno Pana działalność i zaangażowanie zostały docenione. W jaki sposób?

Jan Koman: – Może to nieskromnie, ale mogę się pochwalić Brązowym, Srebrnym oraz Złotym Krzyżem Zasługi od Prezydenta RP. Tak się składa, że ostatni Złoty otrzymałem 14 lutego 2018 r. od obecnego prezydenta RP Andrzeja Dudy. Otrzymałem również tytuł „Zasłużony dla Zdrowia Narodu”. Od roku 1989 posiadam tytuł i odznakę „Zasłużony Honorowy Dawca Krwi”. Z tego, co mi wiadomo, biłgorajski oddział PCK złożył wniosek do Lubelskiego Oddziału Okręgowego o nadanie mi wyróżnienia: „Kryształowe Serce”. Będzie to dla mnie sentymentalne uwieńczenie charytatywnej działalności, w którą się angażuję.

NGB: – Oddaje Pan krew już ponad 40 lat, czy zmieniła się w jakiś sposób grupa dawców krwi?

Jan Koman: – Zauważam, że coraz więcej, a w zasadzie połowa oddających krew to kobiety. One pojawiły się w ostatnich latach. Kiedyś tak nie było. Mnie bardzo cieszy również to, że wśród tych osób są młodzi, jest naprawdę dużo młodzieży. To jest naprawdę budujące… 11 osób z mojej bliskiej rodziny oddaje krew. Staram się przy każdej okazji zachęcać do tego również bliższych i dalszych znajomych.

NGB: – Jakie profity czekają osoby oddające krew?

Jan Koman: – Dla osoby mającej legitymację i odznaczenie Honorowego Dawcy Krwi oznacza to krótsze kolejki do lekarzy oraz zniżki na niektóre leki.

 

- Reklama -

- Reklama -

3 Komentarze
  1. Stanisław mówi

    Gratuluję!

  2. Rycho Rysiński mówi

    Szacun… 🙂

  3. Zbigniew mówi

    Szacunek Panie Janie…. wszystkiego dobrego….

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.