- Reklama -

Obchody 76. rocznicy bitwy pod Osuchami

W niedzielę 28 czerwca obchodzona była 76. rocznica bitwy pod Osuchami. Ze względu na aktualną sytuację epidemiczną obchody rocznicy miały charakter patriotyczno-religijnego wspomnienia na cmentarzu poległych partyzantów w Osuchach. W programie była Msza święta za poległych w bitwie, złożenie wieńców i zapalenie zniczy na grobach partyzantów, a także podsumowanie XXI Powiatowego Konkursu o AK i BCh na Ziemi Biłgorajskiej.

Bitwa pod Osuchami jest jedną z najcięższych bitew partyzanckich w Polsce, a cmentarz w Osuchach należy do największych w Europie. Na tym cmentarzu w niedzielne przedpołudnie odbyły się uroczystości 76. rocznicy bitwy pod Osuchami.
Zanim jednak o tym, co było najważniejszym punktem obchodów tej uroczystości, przytoczmy kilka słów z kart historii… Na przełomie maja i czerwca 1944 r. Armia Czerwona przygotowywała uderzenie na niemieckie zgrupowanie. Według danych szacunkowych, na obszarze powiatu biłgorajskiego, stanowiącego zaplecze frontu wschodniego znajdowały się 33 oddziały partyzanckie, liczące ok. 5,5 tys. Siły partyzanckie stanowiły więc realne zagrożenie, którego obawiali się wycofujący Niemcy. Chcąc oczyścić swoje tyły, podjęli dwie operacje pod kryptonimem „Sturmwind I”, a po jej niepowodzeniu „Sturmwind II”. Głównym celem pierwszej operacji była likwidacja partyzantki sowieckiej i współpracujących z nią oddziałów Armii Ludowej. Druga operacja zakładała zniszczenie oddziałów Batalionów Chłopskich i Armii Krajowej skoncentrowanych w Puszczy Solskiej. Kulminacyjnym punktem tej operacji stała się bitwa pod Osuchami. Do połowy czerwca niemieckie jednostki rezerwowe i frontowe, liczące około 30 tys. żołnierzy, okrążyły zgrupowanie partyzanckie znajdujące się w solskim kompleksie leśnym.

Od 18 czerwca rozpoczęła się operacja „Sturmwind II”. W pierwszej jej fazie niemiecka akcja polegała na rozpoznawaniu i przeczesywaniu kompleksu leśnego. Od 21 czerwca wojska niemieckie przeszły do natarcia. Groźba zniszczenia sił polskich i sowieckich przyczyniała się do nawiązania współpracy i podjęcia wspólnego działania do przebicia się przez pierścień okrążenia. Niestety, oddział sowiecki i zgrupowanie AL podjęły próbę wyjścia z okrążenia bez uzgodnienia i po ciężkich walkach udało się Sowietom przerwać niemiecki pierścień okrążenia, a AL-owcy przełamali pozycje niemieckie w Górecku Kościelnym. Działania partyzantki lewicowej zostały potraktowane w obozie partyzanckim AK i BCh jako zdrada.

W tej sytuacji, będąc bez wsparcia, dowódca zgrupowania AK i BCh zdecydował o zamaskowaniu swoich ludzi w przekonaniu, że niemiecki pierścień okrążenia tam nie dotrze. Niestety, stało się inaczej. Niemcy okrążyli i przyparli w widłach rzek Tanwi i Sopotu. Kolejnym dowódcą został por. Konrad Bartoszewski „Wir”. W tym czasie od zgrupowania odłączył się oddział AK dowodzony przez Jana Kryka ps. „Topola” i BCh, którym dowodził Józef Mazur, ps. „Skrzypik”. Te dwa oddziały tuż po północy 25 czerwca zapoczątkowały bitwę pod Osuchami. Niestety, zostały one zdziesiątkowane ogniem artylerii i broni maszynowej, i niefortunnym wejściem na pole minowe. Oddziały zostały zmuszone do odwrotu i rozpierzchły się, a ich dowódcy zginęli w walce.

Kolejną próbą wyrwania się z okrążenia było utworzenie dwóch kolumn i koncentryczne uderzenie na pozycje niemieckie. O świcie 25 czerwca pierwsze uderzyły oddziały BCh, próbując sforsować rzekę Sopot. Próba nie powidła się. W czasie największego nasilenia walk prowadzonych przez oddziały AK i BCh w rejonie wsi Osuchy, atak podjęły oddziały „Corda” i „Wira”. Poniosły one jednak bardzo duże straty. Poległo 53 partyzantów, ale udało się przełamać przez wszystkie trzy linie nieprzyjaciela. Walki nad brzegami rzeki Sopot wygasały. Partyzanci, którym nie udało się wyrwać z okrążenia, zostali zepchnięci na uroczysko Maziarze. Na bagna w rejonie Borowca zostali zepchnięci również partyzanci z oddziału BCh „Rysia”, a także „Burzy”, „Topoli”, „Skrzypika” i „Błyskawicy”. W dniach 25-28 czerwca Niemcy prowadzili zakrojoną na szeroką skalę akcję poszukiwania ocalałych partyzantów. Schwytani partyzanci oraz ukrywająca się ludność najczęściej byli rozstrzeliwani na miejscu. W walkach pod Osuchami poległo około 240 partyzantów, wśród których było wielu dowódców oddziałów. Zamordowano też 509 mieszkańców pobliskich wsi, a 8 wiosek, w tym Osuchy, zostało spalonych. W operacji „Sturmwind II” zginęło lub zostało rannych 700 żołnierzy niemieckich. Straty partyzanckie wyniosły około 900 zabitych i zamordowanych.

 

Wspomnienia najwcześniejszych uroczystości, upamiętniających tragiczne wydarzenia sprzed 76 laty ocenia kapelan Armii Krajowej:

– Uczestniczę w tych wydarzeniach związanych z bitwą pod Osuchami już od 30 lat. Zasadniczo byłem jednym z pionierów, upamiętniających to wydarzenie. Pamiętam, kiedy były pierwsze uroczystości w 1989 roku, wtedy było bardzo dużo uczestników bitwy, którzy oczywiście przeżyli i dożyli tamtych czasów. Dzisiaj dobrze, że są tacy, którzy kontynuują to, co oni zapoczątkowali. Cieszy mnie to, że jest coraz więcej ludzi młodych, zwłaszcza różnego rodzaju oddziałów paramilitarnych, które kultywują tradycje związane z bitwą pod Osuchami. Jestem bardzo zbudowany tym, co tutaj się dzieje i myślę, że będzie działo się jeszcze długo – mówi ks. Czesław Galek, kapelan Armii Krajowej.

- Reklama -

Cmentarz w Osuchach jest szczególnym miejscem, gdzie corocznie czci się pamięć Żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego poległych przez 76 laty w Bitwie pod Osuchami.

– Dzisiaj obchodzimy 76. rocznicę tamtych tragicznych wydarzeń, podczas których w okrążenia dostało się nieco ponad 1200 partyzantów oddziałów Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. Ta pętla została zamknięta siłami niemieckimi, ok. 30 tysięcy żołnierzy Wehrmachtu, wspieranych lotnictwem, artylerią i bronią pancerną. Niemcy twierdzili, że musieli to zrobić z uwagi na cofający się front wschodni i coraz częstsze akcje sabotażowe ze strony miejscowej ludności. Zwalczając tych partyzantów, doszło do krwawego okrążenia, w którym zginęło lub dostało się do niewoli ok. 400 żołnierzy partyzantów AK i BCh. Pozostałych, którzy tam przeżyli, Niemcy rozstrzeliwali na miejscu lub zabierali na przesłuchania – wspomina Stanisław Kozyra, wójt gminy Łukowa.

– My ze swej strony co roku staramy się kultywować pamięć i pochylać się nad mogiłami, tak jak dzisiaj, mimo że ta atmosfera i sytuacja w kraju nie do końca pozwalała na to, żebyśmy te uroczystości mogli zorganizować w takim wydaniu jak w ubiegłym roku. Niestety, nie mogło uczestniczyć wojsko poprzez kompanię honorową czy orkiestrę wojskową. Zawsze robimy te uroczystości wspólnie z organizacjami kombatanckimi, ze Światowym Związkiem AK, III Zamojskim Batalionem Zmechanizowanym w Zamościu. Każdemu jest bliskie to miejsce, 253 krzyże, czyli tyle jest pochowanych osób. Staramy się włączać w te uroczystości od 20 lat. W tym roku był konkurs o walkach Batalionów Chłopskich za Zamojszczyźnie po to, żeby to młode pokolenie zostało wciągnięte w to wszystko i aby pamięć pozostała na kolejne lata. Jest to największy cmentarz partyzancki nie tylko w kraju, ale też w Europie. Naszym obowiązkiem jest dbać szczególnie o to miejsce – podsumowuje.

Najważniejszym gościem dla organizatorów obchodów 76. rocznicy bitwy pod Osuchami był uczestnik tamtych wydarzeń Włodzimierz Łój (ps. Wir), żołnierz BCh z batalionu „Rysia”. Ponadto w uroczystości wzięli udział Beata Strzałka, poseł na Sejm RP Ziemi Biłgorajskiej, Sławomir Zawiślak, poseł na Sejm RP i prezes Światowego Związku Żołnierzy AK Okręg Zamość, Jerzy Chróścikowski, senator, Sebastian Pal, dyrektor Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego. Ponadto w obchodach rocznicy uczestniczyli przedstawiciele samorządu powiatowego i radni rady gminy.  Obecni też byli płk. Wojciech Brykner, dowódca 25. Batalionu Lekkiego w Zamościu, płk. Marek Kwiecień oraz przedstawiciele stowarzyszenia Osuchy 1944.

Jak co roku na cmentarzu partyzanckim uczestnicy uroczystości złożyli wieńce pod pomnikiem poświęconym poległym żołnierzom. Podczas uroczystości odbyło się wręczenie nagród finalistom XXI Powiatowego Konkursu o AK i BCh na Ziemi Biłgorajskiej.
W lesie był przygotowany do zwiedzania obóz partyzancki z udziałem rekonstruktorów, a w Domu Pamięci  wystawa militarna. GOK w Łukowej przygotował także specjalną publikację i film promocyjny, które zostały objęte honorowym patronatem Biskupa Polowego Wojska Polskiego i Ministra Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

 

Red.

- Reklama -

2 Komentarze
  1. Maria mówi

    Rocznice bitwy pod Osuchami obchodzono od dawna. Pamiętam w latach 60-tych jeździłam tam z ojcem, uczestnikiem bitwy ps. WILCZUR. Był to skromny leśny cmentarz, trochę zapomniany. Miło dzisiaj popatrzeć na uporządkowane mogiły, pomnik i akcje edukacyjne, które mają utrwalić w pamięci ludzi młodych, że dla ich wolności tak wielu ludzi oddało życie. Mojemu Tacie udało się przeżyć, chodź był wieziony i torturowany przez ub. Oby nigdy więcej nie było wojny. Córka Wilczura.

  2. Rafał mówi

    Ja się pytam skąd się wzięli marynarze w Biłgoraju?

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.