Radny, działka i donosy? Czy 1,1 ha zadecydowało o końcu kariery?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Radny, działka i donosy? Czy 1,1 ha zadecydowało o końcu kariery? - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje biłgorajskieJedna działka, 1,1 hektara, dziesiątki pytań. Radny stoi przed widmem utraty mandatu, choć sam twierdzi, że prowadzi tylko "zwykłe" gospodarstwo rolne. Kto tu złamał prawo i kto doniósł?
reklama

Do Urzędu Gminy Obsza wpłynęło pismo z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego z wezwaniem do podjęcia uchwały stwierdzającej wygaśniecie mandatu radnego Rady Gminy Obsza Lecha Sytego.  

Chodzi o niespełna ponad hektarową działkę, którą radny dzierżawi do gminy. Zabraniają tego zapisy ustawy o samorządzie gminnym – radni nie mogą prowadzić działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której radny uzyskał mandat. 

Z uzasadnienia przesłanego przez Lubelski Urząd Wojewódzki wynika, że Lech Syty dzierżawi nieruchomość położoną w Obszy. Na działce tej prowadzi działalność rolniczą. W ocenia organu nadzoru prowadzenie przez radnego gospodarstwa rolnego z wykorzystaniem działki, której właścicielem jest gmina wyczerpuje przesłankę ustawy o samorządzie gminnym polegającą na prowadzeniu działalności gospodarczej na własny rachunek. 

reklama

Nie gospodarcza, a rolnicza

O losach radnego decydowali samorządowcy podczas sesji, która odbyła się w środę 25 marca. 
Sam radny odniósł się do tego uzasadnienia wojewody. – Od 2008 roku mam w dzierżawie od gminy tę działkę o pow. 1,1 ha. Na tej działce nie prowadzę działalności gospodarczej. Jest to działalność typowo rolnicza. Uzyskane płody rolne wykorzystuje we własnym gospodarstwie, nie przetwarzam ich i nie odsprzedaje dalej. Nie prowadzę też żadnej działalności podnajmu innym osobom tej działki. Nie prowadzę na tej działce też działalności typowo przetwórczej. Płodów rolnych też nie przetwarzam i nie sprzedaje dalej – twierdził. 
Lech Syty zaznaczył, że był nieświadomy faktu, że dzierżawienie takiej działki koliduje z tym, że jestem radnym. Przytoczył również fragment z polskiego ustawodawca czym jest działalność rolnicza i kiedy jest uważana za działalność gospodarcza. – Ja uważam, że nie popełniłem żadnego wykroczenia i proszę radę o zajęcie odpowiedniego stanowiska w mojej sprawie. Ze strony Urzędu Gminy nie uzyskałem też żadnej informacji, że dzierżawienie tej działki koliduje z pełnieniem funkcji radnego – mówił.
reklama

Nieznajomość prawa szkodzi

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy wójta gminy Obsza Andrzeja Placka. Wyjaśnił,  że wojewoda lubelski wystąpił z pismem, aby mu udzielić informacji na temat dzierżawionych działek. – Ja odpisałem zgodnie z prawdą. Według przepisów radny nie może prowadzić działalności na działce gminnej. Na sesji radny mówił, że nie jest to działalność gospodarcza. Radni zagłosowali przeciw i teraz decyzja po stronie wojewody. Pewnie wyda zarządzenie zastępcze o unieważnieniu mandatu, ale sądzę, że będzie się odwoływał. Dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok będzie radnym – twierdzi. 
Wójt zaznacza, że również miał wątpliwości, czy doszło do złamania przepisów. – Sądzę, że jest sporo takich przypadków w całej Polsce i nikt do tego nie sięga – twierdzi. 
reklama
– Nieznajomość prawa szkodzi. On jak wyrażał zgodę na kandydowanie to chyba był świadomy wszystkich konsekwencji. Ja miałem każdego informować? Gdybym miał wiedzę to bym mu przekazał – kwituje. 

Uprzejmie donoszę

Wójt nie wie skąd organ wojewody mógł dowiedzieć się o sytuacji radnego. – Pewnie ktoś uprzejmie doniósł – kwituje. Zaznacza jednak, że na przełomie grudnia i stycznia ogłaszane były przetargi na gminne działki. Ta jednak została z nich wycofana, ponieważ Lech Syty ma ją w dzierżawie do 2027 roku. – Ja wycofałem tę działkę z przetargu ponieważ radny miał uwagę, że dzierżawę ma do 2027 roku i poczynił nakłady na działce – twierdzi. 
Dodaje, że było kilku mieszkańców, którzy mieli uwagi co do tej decyzji. – Komentowali, że dlaczego jest wycofana z przetargu. Pytali czy dlatego, że jest radnym. Niektórym to przeszkadzało – zaznacza. 
reklama

Kara za wiatraki?

Nieoficjalnie mówi się, że może być to "kara" za aktywną działalność radnego w Stowarzyszeniu "Nasza Mała Ojczyzna", które sprzeciwiało się wybudowaniu farm wiatrowych na terenie gminy. 
Oficjalnie jednak nikt o tym nie mówi. Wszyscy nabierają wody w usta. Wójt sprawy w tym kontekście nie komentuje. Również nie chciał do tego tego odnieść Marcin Gumieniak, prezes Stowarzyszenia. Radny Lech Syty sprawy również nie komentuje. Nie chciał się wypowiadać. 

Koledzy obronili

Radni podczas głosowania zdecydowali o nieuchyleniu mandatu. Lech Syty nie brał udziału w glosowaniu. "Za" uchyleniem mandatu byli jedynie: Danuta Markowicz i Stanisław Sieniawski
W tej sytuacji wojewoda zapewne wyda zarządzenie zastępcze, którym uchyli mandat radnego. Od tej decyzji radny będzie miał prawa się dowołać. 

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo