W lutym odbyła się sesja podczas której radni dyskutowali nad lokalizacją wzbudzającego kontrowersję przystanku przy ul. Bohaterów Monte Cassino. W pewnym momencie radna Renata Socha stwierdziła, że wicestarosta Beata Strzałka nie posiada prawa jazdy. Strzałka zaprzeczyła tym słowom. Poinformowała, że takowe posiada. Okazuje się jednak, że na wyjaśnieniu formalności sprawa się nie zakończyła.
We wtorek 31 marca odbyła się sesja Rady Powiatu. Głos zabrała radna Renata Socha. Zaznaczyła, że w ostaniem czasie została wezwana do naruszeń dóbr osobistych poprzez zaprzestanie naruszeń dobrego imienia, wizerunku oraz dobrej opinii wicestarosty Beaty Strzałki poprzez powiedzenie na ostatniej sesji, iż ta nie posiada prawa jazdy. Przez to miała narazić ją na utratę zaufania wśród społeczności lokalnej i ugodziła w jej dobre imię.
– Bardzo ubolewam, że jest pani taka wrażliwa o słowa o tym, że nie ma pani prawa jazdy i nie pozwalają one pani spokojnie spać w nocy. Myślę, że trzeba wsiąść w samochodów, przyjechać do mnie na kawę i wtedy wykrzyczę na cały Biłgoraj, że pani prawo jazdy ma – zaznaczyła. Jej zdaniem trzeba być mało wrażliwym, albo bardzo obrażalskim, żeby taką rzecz urabiać do rangi naruszenia dóbr osobistych. – Nikt by się za takie słowa nie poczuł urażony – skomentowała.
Przepraszam!
Socha stwierdziła, że zawsze widzi starostę w samochodzie jako pasażera. – Znamy się tyle lat i nie przypominam sobie pani za kierownicą. Stąd moja pomyłka. Uciekając od poziomu pani wrażliwości, publicznie mówię "przepraszam za te słowa i życzę dużo zdrowia".
Na przeprosinach radna jednak nie zakończyła. Podkreśliła, że sednem sprawy nie była dyskusja o prawie jazdy, a o przystanku. Dodała, że ma nadzieje, że odpowiednie służby wyjaśnią czy były to działania w granicach prawa i na podstawie prawa. – To efekt działań wpływa najbardziej pozytywnie lub negatywnie na opinie o pani. Te działania oceni społeczeństwo i wystawi ocenę. Ja jako radna, mając prawo oceniać pani działania, uważam, że były to działania co najmniej niefortunne – skwitowała.
Do roboty!
Socha apelowała, aby nie "zarządzać strachem". – Biada temu kto spadnie ze stołka i większość przestanie mu mówić "dzień dobry". Zarządzanie strachem jest nieetyczne, nieprofesjonalne i po ludzku krzywdzące – twierdziła. Dodała, że wszyscy radni są dla mieszkańców. – Zacznijmy realną pracę na rzecz powiatu. Marnujemy czas i energię na zmiany statutu, zmiany w składach komisji po to by tzw. "nasi" byli większością. Marnujemy czas na jałowe spory, na konflikty o niczym. Do roboty! Wszyscy! – głosiła z mównicy. Zaznaczyła, że współpraca prowadzi do wykonania inwestycji, a co za tym idzie zadowolenia mieszkańców.
Apelowała o powagę pełnionej funkcji. Dodała, że rada powiatu to przestrzeń, gdzie radni powinni zajmować się sprawami istotnymi, a nie takimi które licują z powagą pełnionego mandatu.
Politykę trzeba znać
Obszerną wypowiedź radnej krótko skomentowała Beata Strzałka. – W politykę trzeba umieć się bawić. Żeby tę politykę uprawiać, trzeba znać jej zasady, nawet na poziomie rady powiatu – skwitowała. Zaznaczyła, że prywatne sprawy z radną zachowa i zrealizuje, ale już w trybie prywatnym.
Socha podsumowała to jednym zdaniem: uderz w stół, a nożyce się odezwą.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.