31 lipca rodzice Wojtusia usłyszeli diagnozę, na którą – jak sami przyznają – żaden rodzic nie jest przygotowany. Ich synek zachorował na cukrzycę typu 1, chorobę przewlekłą i obecnie nieuleczalną. Od tego momentu codzienność całej rodziny zmieniła się nie do poznania.
Dzieciństwo, które musi być podporządkowane chorobie
Dla dwuletniego dziecka cukrzyca oznacza konieczność życia według rytmu, którego nie wyznaczają już wyłącznie zabawa, sen czy posiłki. Potrzebne jest regularne podawanie insuliny, systematyczne kontrolowanie poziomu cukru oraz dokładne planowanie tego, co i kiedy Wojtuś je.
Szczególnie trudne są pomiary glikemii wykonywane również w nocy. Rodzice muszą nieustannie czuwać, ponieważ zarówno zbyt niski, jak i zbyt wysoki poziom cukru może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia i życia dziecka.
Wojtuś jest jeszcze malutkim chłopcem. Zamiast beztroskiego dzieciństwa jego rodzice muszą każdego dnia podejmować decyzje związane z leczeniem i bezpieczeństwem synka. Uczą się funkcjonowania w nowej rzeczywistości i starają się zrobić wszystko, aby choroba nie odebrała mu możliwości normalnego rozwoju.
Potrzebny jest sprzęt i stała opieka
Cukrzyca typu 1 wiąże się nie tylko z koniecznością codziennego leczenia. Rodzina musi liczyć się również z wydatkami na sprzęt i materiały medyczne. W przypadku Wojtusia potrzebne są między innymi sensory do monitorowania poziomu glukozy, a także inne wyposażenie związane z jego leczeniem i opieką.
Rodzice wiedzą, że nie jest to jednorazowy wydatek. Choroba będzie wymagała stałego monitorowania oraz regularnych wizyt u specjalistów. Dlatego zdecydowali się poprosić o pomoc i uruchomili zbiórkę na leczenie i rehabilitację za pośrednictwem Fundacji Siepomaga.
Rodzina mierzy się nie tylko z chorobą
Sytuację Karczewskich dodatkowo komplikuje ich trudna sytuacja mieszkaniowa oraz rosnące koszty codziennego życia i leczenia. Rodzice przyznają, że starają się być silni dla swoich dzieci, jednak skala nowych wyzwań jest dla nich ogromnym obciążeniem.
Właśnie dlatego każda forma wsparcia może mieć dla nich znaczenie. Nie chodzi wyłącznie o pieniądze. Rodzice proszą również o udostępnianie informacji o zbiórce, aby historia Wojtusia mogła dotrzeć do jak największej liczby osób.
"Nawet najmniejszy gest ma dla nas ogromne znaczenie"
Zbiórka Wojtusia rozpoczęła się 11 sierpnia i potrwa do 11 listopada. Jej celem jest leczenie i rehabilitacja. Według aktualnych danych na stronie zbiórki potrzeba jeszcze ponad 52 tys. zł.
Nie można cofnąć diagnozy, którą rodzina usłyszała 31 lipca. Można jednak pomóc Karczewskim przejść przez ten trudny początek i sprawić, by nie musieli mierzyć się ze wszystkim sami.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.