Zawrzało o wiatraki. "Pozwólcie nam decydować o naszej gminie"

Opublikowano:
Autor:

Zawrzało o wiatraki. "Pozwólcie nam decydować o naszej gminie" - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje biłgorajskie15 turbin, miliony złotych i ogromne emocje. W Księżpolu doszło do ostrego starcia argumentów wokół farmy wiatrowej. Padły mocne słowa, pytania o przyszłość gminy i stanowcza odpowiedź wójta! Szczegóły tylko u nas.
reklama

Podczas sesji Rady Gminy Księżpol doszło do gorącej dyskusji na temat możliwości budowy farmy wiatrowej. Firma PTS przedstawiła koncepcję 15 turbin o łącznej mocy około 45 MW, które mogłyby powstać na pograniczu Księżpola, Tarnogrodu i Obszy. Inwestor wskazywał na potencjalne milionowe wpływy do budżetu gminy, natomiast przeciwnicy inwestycji pytali o bezpieczeństwo, krajobraz, wartość nieruchomości, podatki i przyszłość zawieranych z rolnikami umów. Emocje wzrosły, gdy wójt Jarosław Piskorski stanowczo zaznaczył, że żadna decyzja w sprawie wiatraków nie została podjęta.

 Głos mieszkańców

Już na wstępie radny Henryk Marczak stwierdził, że o wystąpieniu przedstawiciela firmy powinni być poinformowani mieszkańcy. Dodał, że punkt taki powinien znaleźć się w porządku obrad. 

reklama

Wójt stwierdził, że w trakcie jego kadencji, a nawet za jego poprzedników, nic nie działo się bez wiedzy mieszkańców. – Nic nigdy nie działo bez wiedzy mieszkańców i nic nigdy się bez wiedzy mieszkańców nie zadzieje się – mówił. Zapewnił, że jeśli byłaby podejmowana konkretna decyzja odnośnie farm wiatrowych, to wówczas będą przeprowadzane spotkania z mieszkańcami.  

15 turbin na pograniczu gmin

Firma PTS przedstawiła koncepcję budowy farmy wiatrowe. Obejmuje ona 15 turbin wiatrowych. Inwestor zaznaczył jednak, że przedsięwzięcie znajduje się dopiero na etapie rozpoznawania możliwości jego realizacji. Turbiny nie zostały jeszcze zabezpieczone umowami dzierżawy. Dodatkowo pojawiły się nowe możliwości dotyczące przyłączania farm wiatrowych do sieci w Tarnogrodzie. To właśnie możliwości techniczne związane z przyłączeniem są jednym z powodów, dla których firma zainteresowała się tym obszarem.

reklama

Firma świadomie nie chce zawierać umów z właścicielami gruntów na terenach, na których nie ma przekonania, że lokalny samorząd i mieszkańcy są zainteresowani budową wiatraków. – Nie dzierżawimy gruntów w gminach, które nie do końca widzą sens budowy u siebie wiatraków – tłumaczył przedstawiciel PTS. Firma chce najpierw przedstawić swój projekt oraz sprawdzić, jakie są nastroje wobec inwestycji. 

PTS wyjaśniała również, w jaki sposób wybierane są obszary pod potencjalne farmy wiatrowe. Firma bierze pod uwagę kilka podstawowych wytycznych dotyczących lokalizacji turbin. Wśród nich wymieniono przede wszystkim 700 metrów od zabudowy, a także 200 metrów od lasów i 200 metrów od cieków wodnych.

W przypadku realizacji inwestycji konieczne byłoby przejście kolejnych etapów formalnych. Jednym z nich byłaby kwestia zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

reklama

Przedstawiciel firmy mówił również o planowanej wysokości turbin. W przedstawionej koncepcji ich wysokość może sięgać około 250 metrów. Ostateczne parametry oraz rozmieszczenie turbin zależałyby jednak od dalszych analiz i procedur związanych z przygotowaniem projektu.

Miliony dla gminy 

PTS wskazywała również na potencjalne korzyści finansowe dla samorządu. Przedstawiciel firmy zaznaczył, że gmina zaczęłaby uzyskiwać wpływy przede wszystkim po wybudowaniu inwestycji, m.in. z tytułu podatku od nieruchomości. Według przedstawionych podczas spotkania szacunków byłoby to około 150 tys. zł od jednej turbiny. 

Inwestor wskazywał także na możliwość zaangażowania lokalnych przedsiębiorców w realizację inwestycji. Budowa farmy wymaga bowiem wykonania szeregu prac i usług związanych z przygotowaniem terenu oraz infrastruktury towarzyszącej. Według przedstawiciela PTS firma chce, aby tam, gdzie będzie to możliwe, w procesie budowy uczestniczyły firmy działające lokalnie.

reklama

Wsparcie dla mieszkańców

PTS mówiła również o bezpośrednim wsparciu społeczności lokalnych. Firma deklarowała, że chce kierować działania do tych sołectw, na terenie których znajdowałyby się turbiny. – Tam, gdzie są turbiny, chcemy inwestować w teren i wspierać lokalne inicjatywy – przekazywał przedstawiciel firmy. Wśród przykładów wymieniono m.in. domy kultury, kluby sportowe i inne lokalne inicjatywy.

Przedstawiciel firmy przekonywał, że dla właściciela działki inwestycja nie oznacza automatycznie wyłączenia całego gruntu z użytkowania. Według przedstawionej koncepcji sama turbina wraz z drogą dojazdową może zajmować do około 0,5 hektara, natomiast pozostała część terenu może nadal być wykorzystywana.

Dla rolnika oznaczałoby to możliwość uzyskiwania przychodu z tytułu dzierżawy części nieruchomości przy jednoczesnym zachowaniu możliwości użytkowania pozostałego obszaru.

 Radni o wiatrakach

 Podczas dyskusji o planowanej farmie wiatrowej radni zwracali uwagę zarówno na możliwe korzyści dla gminy, jak i potencjalne zagrożenia. Henryk Marczak pytał o wpływ turbin na krajobraz, zdrowie mieszkańców, wartość działek oraz koszty ich późniejszej utylizacji. – Wiatraki chyba mają w sobie coś niedobrego, skoro jest taki opór społeczny – mówił.  – Krajobraz będzie oszpecony, bo to nie jest piękne. Czy to dobrze wpływa na zdrowie i psychikę? Ja to źle odbieram.  Jak się będzie nasz gmina rozwijała i czy ktoś się zechce tu osiedlać jak zobaczy takie paskudy? – komentował. 

Natomiast radny radny Jacek Szostak poruszył natomiast kwestie zdrowotne, wskazując m.in. na hałas, ultradźwięki i tzw. migotanie cienia. Zwrócił także uwagę na ingerencję turbin w strukturę gleby. 

W odpowiedzi podkreślano, że nie ma jednoznacznych badań potwierdzających negatywny wpływ wiatraków na zdrowie, a energia wiatrowa należy do najtańszych źródeł energii. Wskazywano również, że dochody z inwestycji mogłyby stanowić dla gminy ważny wkład własny przy realizacji kolejnych przedsięwzięć

To decyzja za nasze dzieci i wnuki

Do dyskusji dotyczącej planowanej budowy farm wiatrowych odniósł się również Michał Mulawa, radny Sejmiku Województwa Lubelskiego który zaznaczył, że reprezentuje apolityczne inicjatywy "Stop Wiatrakom na Roztoczu" oraz "Stop Wiatrakom w Powiecie Biłgorajskim". Jak podkreślał, przedstawiciele tych środowisk uczestniczą w spotkaniach z mieszkańcami i władzami różnych gmin, gdzie temat budowy turbin budzi duże emocje.

Mulawa zwrócił uwagę, że podobne dyskusje toczą się w wielu miejscach, a mieszkańcy obawiają się przede wszystkim skali inwestycji i jej długofalowych konsekwencji. – Chcę się podzielić argumentami, które padały na terenie różnych gmin – mówił Mulawa.

Jego zdaniem jednym z najważniejszych problemów jest skala turbin. Podkreślał, że nie są to niewielkie urządzenia, ale ogromne konstrukcje, których obecność może być widoczna z dużych odległości. Wskazywał, że ich oddziaływanie nie ogranicza się wyłącznie do jednej gminy, ponieważ turbiny będą widoczne również z terenów sąsiednich samorządów. Zwracał uwagę, że w przypadku inwestycji na Roztoczu szczególnie istotna powinna być ochrona krajobrazu.

Bezpieczeństwo jednym z głównych argumentów

Michał Mulawa przekonywał, że podstawowym argumentem w dyskusji powinno być bezpieczeństwo. Odniósł się m.in. do kwestii lokalizacji turbin w pobliżu wschodniej granicy Polski oraz ich potencjalnego wpływu na systemy radarowe.

Przywoływał przykłady państw, w których rozważane są ograniczenia dotyczące funkcjonowania turbin wiatrowych w pobliżu obiektów związanych z bezpieczeństwem. Wskazywał na Szwecję i Estonię oraz argumentował, że w jego ocenie w odległości do 300 kilometrów od granicy nie powinno się budować tego typu instalacji.

"To nie jest manna z nieba"

W swoim wystąpieniu odniósł się także do argumentu finansowego, czyli wpływów, jakie inwestycja może przynieść gminie. Podkreślał, że choć do budżetu samorządu mogą trafić dodatkowe pieniądze, nie powinno się patrzeć na inwestycję wyłącznie przez pryzmat wysokości tych wpływów. – To nie manna z nieba, która spadnie do budżetu gminy – mówił, odnosząc się do zapowiadanych dochodów. Pytał jednocześnie, czy dodatkowe wpływy rzeczywiście zrekompensują wszystkie konsekwencje związane z funkcjonowaniem farmy.

Zwracał uwagę, że na inwestycji finansowo korzystać będą przede wszystkim właściciele nieruchomości, którzy zdecydują się podpisać umowy dzierżawy. Jednocześnie mieszkańcy terenów znajdujących się w pobliżu turbin mogą ponosić inne koszty, m.in. związane ze zmianą charakteru okolicy i możliwym spadkiem wartości działek.

Mulawa mówił również o skali materiałów potrzebnych do budowy turbin. Wskazywał, że pod jedną turbiną mogą znaleźć się setki ton betonu i stali, co jego zdaniem pokazuje, jak poważną ingerencją w środowisko jest tego typu inwestycja.

"Decydujecie za najbliższe pokolenia"

Sporo miejsca w swoim wystąpieniu poświęcił również krajobrazowi. Przekonywał, że Roztocze jest obszarem o wyjątkowych walorach przyrodniczych i turystycznych, a postawienie wysokich turbin może trwale zmienić jego charakter.

Jego zdaniem decyzja dotycząca lokalizacji farmy wiatrowej będzie miała konsekwencje przez wiele lat i dlatego nie powinna być podejmowana wyłącznie z myślą o obecnej kadencji samorządu. – To decyzja odpowiedzialna. Decydujecie za wnuki i dzieci. Decydujecie za najbliższe pokolenia – apelował do radnych.

Wskazywał także na społeczne konsekwencje takich inwestycji. Jego zdaniem spory wokół wiatraków mogą prowadzić do podziałów wśród mieszkańców, a nawet konfliktów między sąsiadami. Jak mówił, pojawiają się pytania dotyczące tego, dlaczego jedna osoba może czerpać korzyści z dzierżawy, podczas gdy inni mieszkańcy mają funkcjonować w sąsiedztwie turbin.

Jego zdaniem przykład rozwoju gminy Księżpol pokazuje, że samorząd może skutecznie inwestować i rozwijać się również bez budowy farm wiatrowych. Podkreślał znaczenie pozyskiwania środków zewnętrznych i realizowania inwestycji dzięki dotacjom. – Zobaczcie, z ilu dotacji gmina korzystała, jak gmina się rozwinęła – przekonywał.

Doświadczenia innych

Swoje stanowisko przedstawili również Janusz Próchniak, prezes Stowarzyszenia "Zielone Powiśle" oraz Roman Adamczyk, wójt gminy Michów w powiecie lubartowskim, gdzie wiatraki funkcjonują od lat. Obaj zwracali uwagę na kwestie ekonomiczne, bezpieczeństwo, zapisy umów z właścicielami gruntów oraz długofalowe konsekwencje lokalizacji farm wiatrowych. Próchniak zwracał uwagę na zmiany w przepisach dotyczących opodatkowania elektrowni wiatrowych. Jak wskazywał, w 2017 roku podatek był naliczany w pełnym zakresie, natomiast późniejsze zmiany przepisów wpłynęły na wysokość dochodów samorządów.

Jego zdaniem gminy muszą liczyć się z tym, że potencjalne wpływy z podatku mogą nie być tak wysokie, jak wynikałoby to z początkowych prognoz. Wskazywał również na możliwość utraty części subwencji wyrównawczej. – Musicie się państwo liczyć z tym, że możecie utracić subwencję wyrównawczą. Skutkuje to tym, że prognozowane podatki, o których jest często mowa, mogą się okazać zupełnie oddalone od rzeczywistości – argumentował.

Kolejnym poruszonym tematem były umowy zawierane przez firmy z właścicielami gruntów. Prezes "Zielonego Powiśla" ostrzegał, że część takich umów może być dla rolników niekorzystna.

Zwracał uwagę na liczne zapisy, które wymagają dokładnej analizy przed ich podpisaniem. Podkreślał, że właściciel gruntu powinien dokładnie wiedzieć, jakie obowiązki przyjmuje na siebie i jakie konsekwencje mogą pojawić się w przyszłości.

Próchniak zwrócił również uwagę na okres eksploatacji turbin. Po jego zakończeniu pojawia się bowiem pytanie o odpowiedzialność za demontaż instalacji. Jak wskazywał, należy rozważyć, co stanie się w sytuacji, gdy właściciel farmy zbankrutuje lub sprzeda instalację innemu podmiotowi.

Swoimi doświadczeniami podzielił się również Roman Adamczyk, wójt gminy Michów. Jak zaznaczył, choć obecnie pełni funkcję wójta pierwszą kadencję, z tematyką farm wiatrowych zetknął się już wcześniej, około 2010 roku.

Adamczyk podkreślał, że przez około cztery lata angażował się w sprawę jako mieszkaniec. Zaznaczył przy tym, że nie uważa się za osobę z góry przeciwną energetyce wiatrowej.

– Nie jestem zdecydowanym przeciwnikiem. Przy każdej lokalizacji istotna jest jednak lokalizacja – wskazywał. Jego zdaniem problem polega na tym, że miejsce ustawienia turbin często jest wybierane przede wszystkim z punktu widzenia interesu inwestora, a nie mieszkańców.

Wójt Michowa odniósł się także do kwestii odległości turbin od zabudowań. Jego zdaniem dystans 700 metrów nie gwarantuje mieszkańcom odpowiedniego bezpieczeństwa i komfortu.

Wskazywał również na możliwe ograniczenia i uciążliwości związane z funkcjonowaniem farm wiatrowych. W jego ocenie należy brać pod uwagę nie tylko kwestie hałasu czy oddziaływania wizualnego, ale również potencjalny wpływ inwestycji na wartość nieruchomości.

 "Pozwólcie nam decydować o naszej gminie"

W dyskusji dotyczącej planowanej inwestycji w farmę wiatrową głos zabrał również wójt gminy Księżpol Jarosław Piskorski. Stanowczo odniósł się do zarzutów dotyczących rzekomego przesądzania przez gminę kwestii budowy farm wiatrowych. Podkreślił, że Księżpol jest jednym z samorządów, który do tej pory nie podjął żadnych konkretnych działań zmierzających do realizacji takiej inwestycji. – Jesteśmy jednym z niewielu samorządów, który nic nie zrobił w kierunku wiatraków. Proszę mi przedstawić, co zrobiliśmy – mówił.

Wyjaśnił, że do gminy zgłosiła się firma zainteresowana przedstawieniem swoich planów. Samorząd zdecydował się umożliwić jej zaprezentowanie stanowiska podczas spotkania. Wójt podkreślał jednak, że dopuszczenie firmy do głosu nie oznacza zgody na inwestycję. – Zaprosiliśmy firmę, która prosiła o spotkanie. Zaprosiliśmy ją na spotkanie. Bez decyzji radnych tej firmy by nie było – zaznaczył.

Piskorski pytał, czy w demokratycznym samorządzie można zabronić przedstawicielom firmy przedstawienia swojego stanowiska. – Firma może zabrać głos. Czy to jest złe? Mamy ludziom zabronić się wypowiadać? W Księżpolu jest demokracja. Każdy może przyjść i wypowiedzieć się. My takie możliwości stworzyliśmy – przekonywał.

"Bez was decyzja nie będzie podjęta"

Piskorski podkreślał, że ostateczna decyzja w sprawie ewentualnej inwestycji nie może zostać podjęta bez udziału Rady Gminy i mieszkańców. – Decyzja zależy od mieszkańców i radnych. Bez was decyzja nie była podjęta i nie będzie podjęta – mówił.

Wójt odniósł się również do opinii przedstawicieli innych samorządów, którzy pojawili się na sesjach i dzielili się swoimi doświadczeniami. Przyznał, że jest mu przykro, gdy słyszy uwagi sugerujące, że Księżpol powinien postępować według określonego scenariusza. – Jak przyjeżdżają do mnie samorządowcy, to jest mi przykro. Ja uważam, że można się od nas uczyć. Mamy środki na inwestycje, uczcie się od nas – mówił.

Podkreślił, że Księżpol rozwija się bez konieczności podejmowania decyzji dotyczących farm wiatrowych i że samorząd chce nadal samodzielnie decydować o swoim kierunku rozwoju. – Nic bez waszej wiedzy się nie zdarzy – zapewniał mieszkańców.

W dalszej części wypowiedzi wójt odniósł się do emocji towarzyszących dyskusji i zarzutów dotyczących jego stanowiska. – My wariatów i głupów nie mamy w radzie. Tu są inteligentni ludzie, którzy pokazali, że potrafią zarządzać – mówił o radnych.

Piskorski podkreślał, że samorząd będzie podejmował decyzje po przeanalizowaniu wszystkich argumentów. Jednocześnie zaznaczył, że nie zgodzi się na przypisywanie mu stanowiska, którego nie prezentuje. Wójt ponownie stanowczo zaprzeczył, jakoby był zwolennikiem budowy farm wiatrowych na terenie gminy. – Nikt mi nie wmówi, że Piskorski będzie budował wiatraki. Budować będą mieszkańcy, ale jak rada na to wyrazi zgodę. Koniec, kropka. Proszę mi nie wmawiać – mówił.

Wypowiedź wójta spotkała się z reakcją radnego Henryka Marczaka, który zwrócił uwagę na sposób prowadzenia dyskusji. Podkreślił, że obecni na sesji przedstawiciele organizacji i samorządów zostali zaproszeni również na jego prośbę oraz przez radnego Jacka Szostaka. 

Radny zaznaczył, że jego zdaniem goście mają prawo przedstawić swoje stanowisko i nie powinni być obrażani podczas dyskusji. Jednocześnie przeprosił ich za słowa, które mogły zostać odebrane jako obraźliwe.

 "Nikt tutaj nie przyjechał pouczać"

Do sytuacji odniósł się Michał Mulawa, który próbował uspokoić emocje. – Nerwowo się zrobiło. Niepotrzebnie. Nikt tutaj nie przyjechał żadnych rad udzielać. Nikt nie powiedział, że za wiatrakami jest wójt – zaznaczył.

Mulawa wyjaśnił, że przedstawiciele inicjatywy przyjechali przede wszystkim dlatego, że kontaktowali się z nimi mieszkańcy zainteresowani tematem. – Przyjechaliśmy naprawdę, bo dzwonili mieszkańcy. Wiemy, że podejmiecie mądrą decyzję – mówił.

Jak podkreślał, jego celem nie było pouczanie władz Księżpola ani wskazywanie radnym, jak mają głosować. Chodziło jedynie o przedstawienie argumentów przeciwników inwestycji i pokazanie drugiej strony dyskusji. – Nikt nie ma zamiaru przyjeżdżać i pouczać. To są ludzie, którzy chcieli przedstawić i pokazać drugą stronę medalu. Firmy przedstawiają tylko jedną perspektywę – tłumaczył.

 "Pozwólcie nam decydować o naszej gminie"

Jarosław Piskorski jeszcze raz zabrał głos i podkreślił, że jako wójt również ma prawo przedstawiać swoje stanowisko. – Ostatni głos należy do wójta i będzie należał do wójta. Inaczej nie może być. Proszę, żeby mnie nie pouczać, ja też nikogo nie będę pouczał – powiedział.

Wójt zaznaczył, że zna argumenty dotyczące farm wiatrowych, które były przedstawiane podczas spotkania. Podkreślił jednak, że samo prowadzenie rozmów i dopuszczenie różnych stron do głosu nie oznacza podjęcia decyzji o realizacji inwestycji. – Nic nie zrobiliśmy w tym temacie. Mamy prawo na sesji rady mieć gości, wy macie prawo porozmawiać. Pozwólcie nam decydować o naszej gminie – apelował.

Piskorski podkreślał, że decyzje podejmowane przez władze Księżpola są, w jego ocenie, przemyślane i wynikają z analizy sytuacji gminy. – My nie mamy problemów. Decyzje, jakie podejmujemy, są przemyślane. Nie przyjeżdżajcie i nie mówcie mi, że ja chcę coś zrobić, jak ja nie chcę tego robić. Będę podejmował decyzje, będziemy rozmawiać. Obecnie nie ma decyzji – podsumował wójt.

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo