Do nietypowego i niepokojącego odkrycia doszło w czwartek, 5 listopada. Pracownicy wykonujący prace budowlane na terenie rewitalizowanego placu zabaw w Biłgoraju (na Rapach) natrafili na ludzkie szczątki.
Po ujawnieniu kości niezwłocznie powiadomiono odpowiednie służby. Miejsce znaleziska zostało natychmiast zabezpieczone, a na miejscu rozpoczęto niezbędne czynności mające na celu wyjaśnienie okoliczności tego wydarzenia.
Trwa wyjaśnianie pochodzenia szczątków
Na ten moment wiele kwestii pozostaje niewyjaśnionych. Jak na razie nie wiadomo, z jakiego okresu historycznego pochodzą odnalezione kości. Służby prowadzące postępowanie nie ustaliły również dotychczas wieku ani dokładnego pochodzenia szczątków. Szczegółowe badania i ekspertyzy mają rzucić światło na tę tajemnicę.
Inwestycja trwa dalej z zachowaniem ostrożności
Urząd miasta przekazał, że pomimo makabrycznego znaleziska, odkrycie nie spowodowało całkowitego wstrzymania prac budowlanych. Jak przekazał Krzysztof Rzeźnik, roboty są obecnie kontynuowane.
Wykonawca inwestycji został jednak zobowiązany do zachowania szczególnej ostrożności podczas prowadzenia dalszych prac ziemnych. Wprowadzone procedury mają na celu natychmiastowe reagowanie w przypadku ponownego napotkania podobnych znalezisk.
– W przypadku ponownego ujawnienia szczątków lub innych znalezisk wymagających interwencji, wykonawca został zobowiązany do niezwłocznego poinformowania, tak aby możliwe było podjęcie dalszych działań zgodnie z obowiązującymi procedurami – przekazał Krzysztof Rzeźnik.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Biłgoraju w kierunku art. 155 Kodeksu karnego, dotyczącego nieumyślnego spowodowania śmierci.
Biłgorajskie Rapy - miejsce przesiąknięte krwią
Bilgorajskie Rapy kojarzone są ze śmiercią wielu osób podczas Drugiej Wojny Światowej. Do największej i najbardziej znanej tragedii w lesie na Rapch doszło 4 lipca 1944 roku. Było to bezpośrednie pokłosie potężnej niemieckiej operacji przeciwpartyzanckiej „Sturmwind II” (Wicher II) i tragicznej bitwy pod Osuchami (czerwiec 1944 r.), w której ginęły lub trafiały do niewoli oddziały Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. Pojmani w lasach partyzanci trafili najpierw do obozu w Biłgoraju oraz do siedziby Gestapo przy ul. Zamojskiej. Tam poddawano ich okrutnym przesłuchaniom i torturom.
Egzekucja w lesie Rapy
Po katowaniu, ok. 60–65 wycieńczonych więźniów wywieziono do pobliskiego lasu na Rapach. Skazanych skrępowano po kilku grubym drutem (lub drutem telefonicznym) i rozstrzeliwano strzałem w potylicę wprost do wykopanego dołu.
Okrucieństwo oprawców: Ekshumacje przeprowadzona w sierpniu 1944 r. po wycofaniu się Niemców wykazały, że część ofiar nie zginęła od kul, lecz została przysypana ziemią jeszcze żywcem i zmarła w wyniku uduszenia. Jedyną osobą, której udało się wyrwać ze sznurów i uciec z miejsca egzekucji, był partyzant Zygmunt Hanas ps. „Wilczur”.
Rapy: Miejsce ciągłych egzekucji (1939–1944)
Zbrodnia z 4 lipca 1944 r. była największą, ale nie jedyną tragedią tego obszaru. Przez całą okupację niemiecką (od września 1939 do lipca 1944 r.) lasy wzdłuż drogi z Biłgoraja do Rap Dylańskich służyły okupantom jako utajnione miejsce rozstrzeliwań.
Niemcy likwidowali tam więźniów politycznych, partyzantów oraz cywilów podejrzewanych o wspieranie ruchu oporu. W lesie rozstrzelano również brutalnie maltretowaną wcześniej harcerkę i łączniczkę Wandę Wasilewską ps. „Wacek”. Aby ukryć ślady masowych mordów, miejsca pochówków maskowano, sadząc na nich młode sosny i wrzosy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.