Mariola Wójcik przez wiele lat pełniła funkcję kierownika szkoły, angażując się w edukację kolejnych pokoleń. Zdzisław Wójcik to z kolei były radny, a obecnie aktywny i zaangażowany sołtys Lipowca. Oboje od lat działają na rzecz swojej lokalnej społeczności. Jednak poza obowiązkami publicznymi łączy ich jeszcze coś szczególnego. Jest to pasja do motoryzacji, a dokładniej do pojazdów minionej epoki.
Dwie dekady motoryzacji
– Pasja to coś, co lubimy robić, co nas wciąga i daje ogromną satysfakcję – mówią zgodnie. Ich motoryzacyjna przygoda zaczęła się ponad 20 lat temu od marzenia o posiadaniu legendarnego Volkswagena Garbusa. Marzenie to spełniło się, choć początki nie były łatwe. Kupiony samochód był bardzo zaniedbany, ale co najważniejsze wciąż jeździł. Miał też swoją historię: poprzednia właścicielka otrzymała go od ojca, a ten od dziadka. Była do niego bardzo przywiązana i zależało jej, by trafił w dobre ręce. Tak też się stało.
Renowacja pojazdu wymagała ogromu pracy, cierpliwości i nakładów finansowych, ale dawała też ogromną satysfakcję. Odnowiony garbus szybko stał się nie tylko ich dumą, ale też przepustką do świata miłośników klasycznej motoryzacji. Brał udział w licznych zlotach, uroczystościach, a nawet ślubach. To właśnie nim do ślubu jechała ich córka.
Pierwsze zloty rozbudziły apetyt na więcej. Każdy kolejny pojazd to nowa historia, nowe doświadczenia i kolejne wyzwania. Choć nie wszystkie projekty udało się doprowadzić do końca, Wójcikowie mogą pochwalić się odrestaurowaniem dwóch blisko 60-letnich garbusów oraz kultowego Fiata 126p. Co ciekawe, "maluch" nie jest jedynie eksponatem. Służy na co dzień jako pojazd służbowy sołtysa Lipowca. – Teraz my tworzymy własną, dalszą historię tych pojazdów – twierdzą.
Więź z kierowcą
W ich kolekcji znajduje się także nietypowy pojazd terenowy, stworzony na bazie Fiata 126p. Choć nie spełnia warunków dopuszczenia do ruchu drogowego, doskonale sprawdza się na polnych drogach Lipowca. "Tedi" – bo tak go nazwali, to ulubieniec wnuków i nieodłączny element rodzinnych przejażdżek. Jadąc nim, czuje się wiatr we włosach i wolność – Auta minionej epoki mają duszę – przekonują pasjonaci. Ich wygląd, dźwięk silnika, zapach, sposób prowadzenia – wszystko to tworzy wyjątkową więź z kierowcą.
Udział w zlotach to dla nich nie tylko okazja do prezentacji swoich pojazdów, ale przede wszystkim możliwość spotkań z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Wspólne rozmowy, wymiana doświadczeń i radość z bycia częścią tej społeczności są dla nich bezcenne. Szczególną dumą napawa ich udział w wydarzeniach oddalonych o setki kilometrów. Podróż odrestaurowanym autem to zawsze wyzwanie, ale i ogromna satysfakcja.
Kreatywność i humor
Mariola i Zdzisław Wójcikowie biorą dział w zlotach odległych takich jak np. Garbojama – Międzynarodowy Zlot Garbusów w Krakowie. – To nie tylko satysfakcja z udziału i bycia wśród setek pojazdów, ale także przemierzanie i pokonywanie setek kilometrów autem, któremu poświęciliśmy wiele pracy, a ono teraz nam się odwdzięcza bezpiecznym powrotem do domu – twierdzą. Cyklicznie biorą udział w zlotach organizowanych przez Biłgorajskie Klasyki, Roztoczańskie Muzeum PRL w Zamościu, Wystawie Samochodów i Motocykli nad zalewem Podwalina w Nisku. – To daje nam wielką frajdę i przyjemność – mówią.
Z każdego zlotu przywożą pamiątki – puchary, dyplomy, wyróżnienia. Szczególną wagę przywiązują do tzw. Konkursu Elegancji, w którym liczy się nie tylko pojazd, ale i stylizacja załogi nawiązująca do epoki. Kreatywność i poczucie humoru niejednokrotnie przynosiły im zwycięstwa, w tym pierwsze miejsce za strój patriotyczny. – Wszystkie konkursy to kluczowy element rywalizacji i integracji środowiska pasjonatów klasycznej motoryzacji – twierdzą.
Choć sezon motoryzacyjny trwa, Wójcikowie już planują kolejne wyjazdy. W tym roku wezmą udział w Zlocie Roztoczańskie Klasyki w Tomaszowie Lubelski, Zlocie Pojazdów Różnych KLAMOT w Ożannie koło Łańcuta oraz udział w kolejnym rajdzie Klasykiem po Roztoczu. Podsumowaniem sezonu będzie Zlot Pojazdów Zabytkowych i Kolekcjonerskich organizowanym przez Biłgorajskie Klasyki.
Pojazdy z duszą
Ich historia pokazuje, że pasja nie zna wieku, a aktywność i zaangażowanie mogą towarzyszyć człowiekowi przez całe życie. W przypadku Marioli i Zdzisława Wójcików to właśnie pasja do motoryzacji nadaje codzienności wyjątkowy rytm. – Pasjonaci, którymi my również jesteśmy, uważają, że auta minionej epoki posiadają "duszę". Coś w tym jest. Ponadczasowy wygląd, specyficzny dźwięk silnika, zapach i praca zawieszenia nadają indywidualnego charakteru oraz mechanicznej i emocjonalnej więzi z kierowcą. Pojazd taki został zaprojektowany i zbudowany przez ludzi. Takich samochodów nie spotykamy na co dzień na ulicy, a jeżeli się pojawiają, to zwracają na siebie uwagę – podsumowują. Zachęcają mieszkańców regionu i nie tylko do prezentowania swoich zabytkowych pojazdów. – Niech nie cieszą tylko oka właściciela, ale również innych. Warto dzielić się swoją pasją i pokazywać te wyjątkowe maszyny szerszemu gronu odbiorców – apelują.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.