Krajobraz po wielkiej wojnie: Lasy Janowskie jako azyl Niezłomnych
Lasy Janowskie od wieków stanowiły naturalne schronienie dla ściganych, buntowników i żołnierzy powstań narodowych. Ten potężny kompleks leśny, charakteryzujący się gęstym zalesieniem, bagnami, torfowiskami oraz specyficznym ukształtowaniem terenu z licznymi piaszczystymi wydmami (w tym pasmem Tułowych Gór), po 1944 roku stał się naturalną bazą operacyjną dla formacji antykomunistycznych. Dla żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ) oraz Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW) te tereny były nie tylko schronieniem przed obławami, ale również matecznikiem, w którym cieszyło się szerokim poparciem lokalnej ludności wiejskiej.
W drugiej połowie lat czterdziestych, po przejściu fali brutalnych amnestii z 1945 i 1947 roku, które w istocie posłużyły komunistom do ujawnienia i późniejszego zlikwidowania struktur konspiracyjnych, sytuacja w lasach stała się dramatyczna. Większość dowódców partyzanckich zginęła lub została aresztowana. W tych warunkach ciężar kontynuowania walki na terenie powiatu kraśnickiego i janowskiego wziął na swoje barki Adam Kusz, znany pod pseudonimem "Garbaty". Urodzony w tym regionie, doskonale znał topografię terenu oraz mentalność lokalnych mieszkańców, co pozwalało mu na wymykanie się kolejnym obławom Urzędu Bezpieczeństwa.
Oddział "Garbatego" nie był już jednak wielką formacją partyzancką zdolną do prowadzenia otwartych bitew z regularnym wojskiem. W 1950 roku stanowił on nieliczną grupę zdeterminowanych, głęboko ideowych żołnierzy, którzy mieli pełną świadomość swojego tragicznego położenia. Byli to ludzie, dla których powrót do "cywilnego" życia oznaczał natychmiastowe aresztowanie, brutalne śledztwo na Zamku w Lublinie i prawdopodobną karę śmierci. Swoją obecnością w lasach dawali świadectwo ciągłości istnienia niepodległego Państwa Polskiego, odrzucając legitymizację narzuconej władzy ludowej. Sytuacja logistyczna grupy pogarszała się z miesiąca na miesiąc – brakowało amunicji, lekarstw, a systematycznie terroryzowana przez bezpiekę ludność wiejska z coraz większym strachem i oporem udzielała im schronienia.
Struktura i charakterystyka oddziału Adama Kusza
Aby zrozumieć fenomen tak długiego trwania oddziału "Garbatego" w warunkach totalnej inwigilacji państwa komunistycznego, należy przyjrzeć się strukturze wewnętrznej i dyscyplinie tej grupy. Trzon oddziału stanowili doświadczeni partyzanci, którzy przeszli szkołę walki partyzanckiej jeszcze w okresie okupacji niemieckiej, a następnie walczyli przeciwko sowieckiemu NKWD i rodzimym kolaborantom. Byli to ludzie tacy jak Tadeusz Haliniak ps. "Opium", Władysław Ożga ps. "Bór", Andrzej Dziura ps. "Stach" oraz Wiktor Pudełko ps. "Wiktor". Każdy z nich posiadał unikalne umiejętności – od doskonałego rzemiosła strzeleckiego, po talenty łącznikowe i zwiadowcze.
Działalność oddziału w 1950 roku sprowadzała się głównie do samoobrony, zdobywania aprowizacji oraz eliminowania najbardziej gorliwych i niebezpiecznych agentów komunistycznych, którzy terroryzowali lokalne społeczności. "Garbaty" kładł ogromny nacisk na mobilność grupy. Oddział rzadko przebywał w jednym miejscu dłużej niż dwie, trzy noce. Obozowiska zakładano w trudno dostępnych rejonach bagiennych lub leśnych wywyższeniach, takich jak Tułowe Góry, które zapewniały doskonałe pole obserwacji i ułatwiały ewentualną obronę okrężną. Dzięki tej taktyce niewielka grupa potrafiła przez długi czas paraliżować działania lokalnych struktur aparatu bezpieczeństwa, tworząc iluzję znacznie większych sił, niż posiadała w rzeczywistości.
Warto również podkreślić rolę bazy społecznej oddziału. Pomimo drakońskich kar grożących za pomoc "bandom" – jak w komunistycznej nomenklaturze nazywano żołnierzy podziemia – wielu mieszkańców okolicznych wsi, takich jak Momoty, Szklarnia czy Łążek, regularnie dostarczało partyzantom żywność oraz informacje o ruchach wojsk KBW. Bez tego wsparcia przetrwanie w lasach do drugiej połowy 1950 roku byłoby fizycznie niemożliwe. Komuniści zdawali sobie z tego sprawę, dlatego równolegle z działaniami militarnymi prowadzili bezwzględną akcję pacyfikacyjną i zastraszającą wobec cywilów.
Pierścień się zaciska: Anatomia operacji i infiltracja agenturalna UB
Likwidacja oddziału Adama Kusza stała się dla Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie priorytetem na rok 1950. Tradycyjne metody, polegające na przeczesywaniu lasów przez przypadkowe oddziały wojskowe, nie przynosiły rezultatu, przynosząc jedynie straty własne resortu i kompromitację władzy. Postanowiono więc zastosować znacznie bardziej wyrafinowaną i zabójczą broń: masową infiltrację agenturalną sprzężoną z nowoczesną analizą operacyjną. Wokół oddziału zaczęto tkać gęstą sieć informatorów, rekrutowanych często spośród dawnych żołnierzy podziemia za pomocą tortur, szantażu rodzinnego lub obietnic darowania win.
Kluczowym elementem strategii UB było odcięcie oddziału od melin, czyli punktów kontaktowych i aprowizacyjnych na skraju lasu. Funkcjonariusze bezpieki precyzyjnie typowali osoby podejrzane o sprzyjanie "Garbatemu", a następnie poddawali je całodobowej obserwacji. W ten sposób zmapowano większość dróg zaopatrzeniowych partyzantów. Ostateczny cios przyszedł jednak od wewnątrz. Dzięki informacjom pozyskanym od agenta ps. "Janek" (jednego z łączników, który załamał się w śledztwie), bezpieka dowiedziała się, że w połowie sierpnia 1950 roku cały oddział planuje zgrupować się w rejonie Tułowych Gór w celu reorganizacji i przygotowania do przetrwania nadchodzącej zimy.
Na podstawie tych bezcennych danych wywiadowczych dowództwo Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego przygotowało drobiazgowy plan gigantycznej operacji militarno-pacyfikacyjnej. Do akcji skierowano bezprecedensowe siły – kilka tysięcy w pełni uzbrojonych żołnierzy KBW, wspieranych przez setki funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej oraz agentów operacyjnych UB w cywilu. Teren wokół Tułowych Gór został podzielony na sektory, a na drogach wylotowych z lasu postawiono gęste posterunki zaporowe z bronią maszynową. Zadaniem sił uderzeniowych było stworzenie szczelnego, sukcesywnie zaciskającego się pierścienia, z którego nikt nie miał prawa ujść z życiem.
Cześć druga artykułu o ostatnim bastionie Garbatego w kolejnych wydaniach NOWej.
Wybrana Bibliografia
1. Krajewski K., Łabuszewski T., „Żołnierze Wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 roku”, Warszawa 2002.
2. Poleszak S., „Podziemie antykomunistyczne w województwie lubelskim (1944–1956)”, Instytut Pamięci Narodowej, Lublin 2011.
3. Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej (AIPN), Dokumenty operacyjne KBW i WUBP w Lublinie dotyczące operacji przeciwko oddziałowi A. Kusza, sygn. IPN Lu 014/235.
4. Materiały edukacyjne i historyczne Muzeum Kedywu (kedyw.pl).
5. Serwis Informacyjny Urzędu Miejskiego w Janowie Lubelskim – opracowania rocznicowe (janowlubelski.pl).
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.