Poszło o ryczałt
W lipcu miejscy radni podjęli uchwałę dotyczącą zmiany wysokości i zasad przyznawania sobie diet. Nowy dokument, który obowiązuje od 1 sierpnia, określa diety radnych w formie miesięcznego ryczałtu. Jednocześnie przewiduje potrącenia za nieobecności na sesjach oraz posiedzeniach komisji.
Zdaniem radnego Janusza Rosłana problem pojawia się jednak w miesiącach, w których posiedzeń po prostu nie ma. W miesiącach urlopowych, szczególnie w lipcu i sierpniu, może się bowiem zdarzyć, że nie odbywa się ani sesja Rady Miasta, ani posiedzenie komisji. Radny może w tym czasie przebywać poza Biłgorajem, a nawet poza granicami kraju i nie wykonywać żadnych obowiązków związanych z mandatem.
Mimo tego, zgodnie z obecnymi zapisami uchwały, nie ma mechanizmu, który pozwalałby w takiej sytuacji odpowiednio zmniejszyć miesięczną dietę.
Dieta to nie wynagrodzenie
Rosłan w swojej interpelacji powołuje się na rozstrzygnięcie nadzorcze Wojewody Lubelskiego dotyczące uchwały Rady Gminy Łabunie. Wojewoda zakwestionował tam przepis, który pozwalał radnym zachować pełną dietę w miesiącu, w którym nie odbywała się ani sesja rady gminy, ani posiedzenie komisji. W uzasadnieniu podkreślono, że dieta radnego ma charakter rekompensacyjny. Oznacza to, że nie powinna być traktowana jak stałe wynagrodzenie wypłacane za samo posiadanie mandatu. Ma ona rekompensować radnemu koszty oraz utracone korzyści związane z wykonywaniem funkcji.
Wojewoda powołał się również na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego. Z przywołanych orzeczeń wynika, że w przypadku miesięcznego ryczałtu uchwała powinna przewidywać mechanizm pozwalający na jego zmniejszenie w przypadku mniejszej aktywności radnego.
Nie chodzi przy tym wyłącznie o obecność na sesjach czy komisjach. Pod uwagę powinna być brana również inna działalność związana z wykonywaniem mandatu. NSA wskazywał, że niedopuszczalna jest sytuacja, w której radny otrzymuje miesięczny ryczałt pomimo tego, że faktycznie nie wykonuje swoich obowiązków.
Zdaniem radnego obecna uchwała Rady Miasta Biłgoraja nie reguluje w sposób wystarczający sytuacji, w której radny przez cały miesiąc nie podejmuje żadnej aktywności mandatowej. Dlatego w interpelacji wnosi o wprowadzenie do uchwały zmian, które doprowadzą ją do zgodności z przepisami prawa i wskazaną przez wojewodę oraz sądy administracyjne wykładnią.
Przy podwyżce pytał, czy to właściwy moment
Podczas posiedzenia Rady Miasta, na którym procedowano zmiany wysokości diet radnych, Janusz Rosłan zwracał uwagę nie tylko na wysokość świadczeń, ale również na sytuację finansową miasta. Uchwała dotycząca zmian wysokości diet została ostatecznie przyjęta, przy jednym głosie sprzeciwu, właśnie Janusza Rosłana.
Radny wskazywał wówczas, że jego zdaniem nie jest to odpowiedni moment na zwiększanie diet, szczególnie ze względu na zadłużenie Biłgoraja. – Zastanawiam się, czy w takiej sytuacji zasadna jest podwyżka diet. Czy dieta w wysokości 2090 zł miesięcznie dla zwykłego radnego to dużo, czy mało? Sporo jest na tej sali nauczycieli. 2090 zł to połowa wynagrodzenia początkującego nauczyciela. Jeśli weźmiemy pod uwagę najniższe wynagrodzenie za pracę, to taka osoba musi na wysokość tej diety pracować trzy tygodnie. To nie jest mała kwota – argumentował Rosłan.
Radny podkreślał również, że dieta nie powinna być traktowana jako wynagrodzenie za pełnienie funkcji. – Zastanawiam się, czy ta dieta to rekompensata, czy stanowi znaczącą część naszego dochodu. Wydaje mi się, że nie jest to dobry okres ani na podnoszenie wynagrodzenia burmistrza, ani na podnoszenie diet – mówił podczas sesji.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.