Sprawa dotyczy dewastacji Ściany Pamięci na cmentarzu żydowskim w Biłgoraju z listopada 2024 roku, na której pojawiły się antysemickie hasła i symbole nazistowskie. Wydarzenie wywołało szerokie kontrowersje, także międzynarodowe, m.in. po reakcjach środowisk żydowskich i ambasadora Izraela oraz krytyce władz miasta za opieszałość.
Zdewastowana Ściana Pamięci i poszukiwanie sprawcy
W styczniu 2025 roku policja zatrzymała Tomasza W., który początkowo przyznał się do winy, lecz później wycofał zeznania, twierdząc, w rozmowie z Nową Gazetą Biłgorajską, że zostały wymuszone i że jest niewinny. Zebrane dowody, w tym ekspertyzy kryminalistyczne, nie potwierdziły jednoznacznie jego udziału w zdarzeniu.
30 lipca Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie skierowała do Sądu Rejonowego w Biłgoraju akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi W. Prokurator oskarżył go o to że, "działając wspólnie i w porozumieniu z nieustaloną osobą uszkodził i znieważył miejsce upamiętniające zdarzenie historyczne w postaci Ściany Pamięci" poświęconej pamięci osób narodowości żydowskiej zamordowanych w trakcie II wojny światowej poprzez namalowanie farbą napisu o treści: "W tym roku Żydzi zamordowali 44 stop 44 tyś kobiet i dzieci", zamalowanie pamiątkowej tablicy oraz umieszczenie symbolu gwiazdy Dawida" obok symbolu swastyki wskutek czego spowodowane zostały straty w wysokości 11.440 zł na szkodę Biłgorajskiego Stowarzyszenia Kulturalnego im. Isaaca Baszewisa Singera".
O sprawie szczegółowo pisaliśmy TUTAJ
Proces przez biłgorajskim sądem
Proces karny toczył się przed Sądem Rejonowym w Biłgoraju. Oskarżony nie stawił się na żadnej z rozpraw, przesyłał za to liczne wnioski do sądu. Oskarżycielem posiłkowym w tej sprawie był Artur Bara, prezes Stowarzyszenia Kulturalnego im. Isaaca Baszewisa Singera, do którego należy pomnik. Jako jedyny ze stron obecny był w sądzie Rejonowym w Biłgoraju 8 kwietnia, kiedy zapadł wyrok w sprawie.
Wyrok: winny dewastacji
Sąd uznał Tomasza W. winnym zarzucanych mu czynów i skazał go na 10 miesięcy ograniczenia wolności, 30 godzin prac społecznych miesięcznie przez 10 miesięcy i zobowiązał do pokrycia kosztów sądowych w kwocie 3, 6 tys zł.
Sąd nie obarczył oskarżonego koszami naprawy szkody w wysokości 11.440 zł, gdyż te w całości zostały pokryte przez Urząd Miasta, a następnie UM w całości odzyskał kwotę od ubezpieczyciela. .
- Nie było wątpliwości, co do winy oskarżonego. Oskarżony przyznał się, chociaż później próbował się wycofać. Ale w ocenie sądu te pierwsze, spontaniczne zeznania, były prawdziwe- uzasadniała sędzia Anetta Wlezień.
"Można protestować, ale w sposób, który nie narusza prawa"
Artur Bara, prezes Biłgorajskiego Stowarzyszenia Kulturalnego im. Isaaca Bashevisa Singera, który od 1,5 roku walczył o sprawiedliwość, ocenia wyrok jako adekwatny:
W jego opinii orzeczona kara prac społecznych jest wystarczająca i może mieć wymiar praktyczny.
– Myślę, że będzie wystarczająca do tego, żeby skazanego wykorzystać do sprzątania cmentarza – powiedział. Zapowiedział, że po uprawomocnieniu wyroku złoży wniosek w tej sprawie.
Bara podkreślił znaczenie samego miejsca, które upamiętnia żydowskich mieszkańców Biłgoraja.
– To bardzo ważne miejsce dla Biłgoraja, upamiętniające ludzi, którzy przez kilkaset lat tu żyli – zaznaczył, przypominając, że wielu z nich nie ma dziś nawet własnych nagrobków, ponieważ cmentarze zostały zniszczone.
Dodaje też, że pomnik powstał wyłącznie dzięki zaangażowaniu lokalnej społeczności:
– Ten pomnik został postawiony bez żadnych dotacji ani państwowych, ani samorządowych - podkreśla
Zdaniem prezesa stowarzyszenia dewastacja tego miejsca nie może być usprawiedliwiana żadną formą protestu.
– Można protestować, ale w sposób, który nie narusza prawa – podkreślił. W jego ocenie zniszczenie pomnika to po prostu barbarzyństwo i „skandaliczne zachowanie, którego nie da się wytłumaczyć emocjami czy poglądami politycznymi.
Skazany: zrobili ze mnie kozła ofiarnego
Po rozprawie skontaktowaliśmy się również z oskarżonym. Tomasz W podtrzymuje, że jest niewinny.
-Zrobili ze mnie kozła ofiarnego. Jestem niewinny. Jestem ojcem samotnie wychowującym niepełnosprawne dziecko, byłem łatwym celem. Żaden biegły nie potwierdził, że to ja, nie było żadnych dowodów. W sprawie złożyłyłem około 29 wniosków, zostały odrzucone - mówi Tomasz W.
Pytany o to, dlaczego nie stawił się przed sądem, by zeznawać, tłumaczy, że jego zdaniem, na etapie przygotowawczym popełniono liczne błędy, na które wskazywał w składanych wnioskach.
-Liczyłem, że sąd jeszcze raz przyjży się postępowaniu przygotowawczemu prowadzonemu przez policję - tłumaczy
-W dniu wyroku złożyłem 9 wniosków m.in. o podważenie ważności przesłuchania z 16 stycznia, o przeprowadzenie postępowania uzupełniającego, o zakwestionowanie ważności zeznań świadka i o odroczenie wyroku i wznowienie przewodu sądowego. Nawet nie zostałem skutecznie zawiadomiony o rozprawie nie wiedziałem, że wyrok zostanie dziś ogłoszony - dodaje
Wnioski zostały złożone po godzinie 10, wyrok zapadł o 12.
- Oczywiście będę składał apelację. Liczę, że Sąd Okręgowy przyjrzy się sprawie. Na rozprawę w Zamościu mam zamiar się stawić - zaznacza Tomasz W.
Wyrok w tej sprawie jest nieprawomocny.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.