23 lutego w Centrum Inicjatyw Społecznych we Frampolu odbyło się spotkanie autorrskie połączone z wykładem historycznym z Andrzejem Burlewiczem i Zenonem Baranowskim, autorami książki "Zagłada Frampola 13 września 1939 r.". Sala była pełna az do ostaniego miejsca, to pokazuje, jakim zainteresowaniem cieszy się historia Frampola.
Dbają o historię we Frampolu
Opublikowano:
Autor: Michał Kańkowski
reklama
Informacje biłgorajskieSpotkanie autorskie z Andrzejem Burlewiczem i Zenonem Baranowskim, autorami książki "Zagłada Frampola 13 września 1939 r."
reklama
Pierwsza książka o bombardowaniu Frampola
Bombardowanie Frampola we wrześniu 1939 r. stanowi symbol bestialstwa niemieckiej Luftwaffe. Frampol. Jednak, jak do tej pory nie zostało ono szczegółowo opisane. Lukę w tym względzie wypełnia książka pt. Zagłada Frampola 13 września 1939 r., autorstwa dwóch historyków regionalistów Zenona Baranowskiego i Andrzeja Burlewicza, która została niedawno wydana.
Książka składa się z kilku rozdziałów. Ukazują one w szczegółach przebieg tragicznego bombardowanie miasteczka, do którego doszło 13 września 1939 r. i skalę zniszczeń w świetle dokumentów archiwalnych, w tym niemieckich oraz wspomnień żołnierzy, a przede wszystkim mieszkańców Frampola. Szczególnie te drugie, zebrane w ostatnich latach przez Andrzeja Burlewicza stanowią dramatyczny opis z pierwszej ręki rozgrywającej się wówczas tragedii. Zamieszczono również wspomnienia wcześniej publikowane, w tym dotychczas zupełnie nieznane żydowskich mieszkańców Frampola z Księgi Pamięci.
reklama
Istotnym uzupełnieniem treści książki są dodatki w postaci szczegółowych wykazów wojennych zniszczeń sporządzonych w 1944-1945 r. Ukazują one skalę zniszczeń jaka dotknęła Frampol. Zawierają nazwiska mieszkańców Frampola (Polaków i Żydów), liczbę domów i innych budowli, które zostały zniszczone, a nawet szczegółowy opis szkód materialnych (odzież, meble, sprzęty domowe, maszyny rolnicze, inwentarz, zapasy żywności).
Należy podkreślił, że Frampol był najbardziej zniszczonym przez bombardowania niemieckie we wrześniu 1939 r. miasteczkiem w Polsce. Zniszczeniu uległo, jak podają dokumenty archiwalne, 87 proc. substancji materialnej miasteczka (ok. 750 budowli).
Ataku dokonała 1 eskadra pułku bombowego KG.55 ok. godz. 15.45. Bombowce He-111 godzinę wcześniej wystartowały z lotniska Rosenborn (Mirosławice) na Śląsku. Na miasteczko spadło ok. 24 bomb burzących oraz nieznana liczba zapalających, które wywołały ogromny pożar, który strawił niemal całe miasteczko. Mówią o tym relacje świadków - wybuchł niewyobrażalny pożar (...) Wydawało się, że nastąpił koniec świata. Frampol drewniany palił się błyskawicznie (...) było tam jedno morze ognia (Jozef Chmiel); paliło się to wszystko w straszliwy sposób, ogień sięgał (...) nieba, ogień i dym, aż huczało. Myśmy byli od tego miejsca jakieś ponad kilometr, ale słychać było ten huk tego ognia, tych płomieni (Zbigniew Futyma). Ocalały jedynie wschodnie krańce osady, około dwadzieścia domów wraz ze szkołą.
reklama
Tylko dzięki wcześniejszej ucieczce mieszkańców uniknięto ogromnych strat ludnościowych. Ale i tak zginęło co najmniej 40-50 osób, a licząc poległych żołnierzy z kolejnego dnia liczba ta sięga około stu osób.
Spośród budynków publicznych zniszczeniu uległ budynek kancelarii gminy, remiza strażacka, ośrodek zdrowia, spalił się posterunek policji i apteka. Zburzony został budynek mieszczący Kasę Stefczyka i sklep Społem. Uszkodzony został kościół parafialny, zniszczona plebania. Zniszczenia dotknęły także zabudowań gminy żydowskiej: synagogi, domu modlitwy, łaźni, szpitala oraz domu rabina. Rzemieślnicy frampolscy stracili wraz ze spalonymi domami swoje warsztaty. Spłonął zbombardowany młyn Złotkiewicza.
Lotnicze uderzenie było skierowane wobec wycofujących się oddziałów Armii Lublin i Armii Kraków na linii drogowej Janów Lubelski – Frampol – Biłgoraj i w ich okolicach. Ale w zamierzeniu miało szerszy charakter, zdezorganizowanie i maksymalne zniszczenie punktów komunikacyjnych. Dla Frampola, Biłgoraja i Janowa Lubelskiego oraz kilku wsi była to czarna środa.
reklama
Będący wówczas we Frampolu ppor. Kazimierz Tuora stwierdził w swoich wspomnieniach, że było to bestialskie bombardowanie. Wiemy, że Niemcy zrobili to z całą bezwzględnością, jeśli chodzi o losy miasteczka. Na pewno wyjątkowa jest kwestia skali zniszczeń i okrucieństwa Luftwaffe.(...) Same straty ludzkie nie były duże. Materialne – ogromne. (...) Przerażające jest to, że Frampol właściwie przestał istnieć (...) Tych bomb nie było tak dużo, ale efekt, które osiągnęły, był porażający. Miasteczko zniknęło – podkreśla historyk dr hab. Jacek Romanek. Wojenne starty materialne Frampola według współczesnych cen należy szacować na ok. pół miliarda dolarów.
reklama
reklama
Polecane artykuły:
wróć na stronę główną
ZALOGUJ SIĘ
Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM
e-mail
hasło
Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE
reklama
reklama
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.