Do tej tragedii doszło w lipcu 2024 roku. Komenda Powiatowa Policji w Biłgoraju została zawiadomiona wtedy o ujawnieniu zwłok kobiety, Anny H., w jednym z budynków mieszkalnych w Biłgoraju przy ul. Kościuszki. Z miejsca zdarzenia z obrażeniami ciała do szpitala przetransportowano także Wiesława H. – byłego męża pokrzywdzonej.
Makabryczne odkrycie w piwnicy
Ciało kobiety znaleziono w piwnicy domu. Było pokryte licznymi ranami kłutymi. Na miejscu wyczuwalne było silne stężenie gazu, a na podłodze znajdowały się ślady rozlanej benzyny. Śledczy ustalili, że w budynku odkręcono instalację gazową, co wskazywało na próbę doprowadzenia do eksplozji lub pożaru po dokonaniu zabójstwa.
Na piętrze domu odnaleziono ciężko rannego Wiesława H., który, według ustaleń śledczych, próbował odebrać sobie życie. Mężczyzna trafił do szpitala w Lublinie.
„Nie pamiętam niczego” – linia obrony oskarżonego
Proces rozpoczął się 8 września 2025 roku. Wiesław H. nie przyznał się do winy, twierdząc, że nie pamięta wydarzeń z dnia zabójstwa. Przekonywał, że nie jest w stanie wyjaśnić, co się wtedy stało.
– Nie wyobrażam sobie, żebym chciał wysadzić ten budynek – mówił przed sądem. Jednocześnie sugerował, że za śmiercią Anny H. mógł stać jej były partner, który już nie żyje. Śledczy nie znaleźli jednak żadnych dowodów potwierdzających tę wersję.
Sąd zwrócił uwagę, że oskarżony ani razu nie wyraził skruchy, próbował natomiast przerzucać odpowiedzialność na inne osoby.
Opinie biegłych: ograniczona poczytalność
W trakcie postępowania Wiesław H. został poddany badaniom psychiatrycznym. Biegli orzekli, że w chwili popełnienia zbrodni miał ograniczoną zdolność kierowania swoim postępowaniem, jednak rozumiał znaczenie swoich czynów. Oznacza to, że mógł ponosić odpowiedzialność karną.
Eksperci wskazali na obniżoną kontrolę emocji i impulsywność, co sąd uwzględnił przy wymiarze kary.
„Ludzie sukcesu” i rodzinny dramat
Wiesław i Anna H. przez lata uchodzili w Biłgoraju za osoby zamożne i przedsiębiorcze. Byli właścicielami nieruchomości oraz firm, wychowali dwoje dzieci i doczekali się wnuków. Mieszkali w dużym domu przy ul. Kościuszki, który po remoncie pełnił zarówno funkcję mieszkalną, jak i biznesową. Ich małżeństwo trwało ponad 30 lat. Po rozwodzie relacje między byłymi małżonkami pozostawały napięte, co – jak ustalono – miało znaczenie dla tragicznego finału tej historii.
Surowy wyrok
20 stycznia przed Sądem Okręgowym zakończył się proces Wiesława H. Sąd nie miał wątpliwości co do jego winy. Oprócz kary 26 lat więzienia mężczyzna został zobowiązany do zapłaty zadośćuczynienia na rzecz czworga członków rodziny ofiary oraz do pokrycia kosztów procesu. Łączna kwota sięga blisko 500 tys. zł. Wyrok jest nieprawomocny.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.